Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Motywy antyczne w literaturze nowożytnej - rozwiń temat - „Orfeusz w lesie” K.K. Baczyński oraz dwa wybrany dzieł

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Epoka antyku pozostawiła po sobie niebagatelną spuściznę właściwie we wszystkich sferach rzeczywistości artystycznej - monumentalną architekturę, wzorcową poezję, nieśmiertelną muzykę, przede wszystkim zaś mitologię, która na przestrzeni wielu kolejnych wieków stanowiła niewyczerpane źródło toposów i archetypów pobudzających wyobraźnię kolejnych pisarzy. Niemal każdy wątek doczekał się wielu artystycznych przetworzeń i interpretacji, których możliwości pozostają właściwie niewyczerpane.

W poemacie „Orfeusz w lesie” Krzysztof Kamil Baczyński wykorzystał postać legendarnego muzyka dla ukazania męki, jakiej artysta poddaje się w trakcie procesu twórczego. Poeta zaprezentował tutaj scenę próby zdobycia ukochanej Eurydyki za pomocą cudownej pieśni, muzyka Orfeusza potrafiła bowiem poruszać cały świat - łącznie ze światem starożytnych bogów - podporządkowując go woli mitycznego muzyka. Baczyński odwołał się tu to rzadziej eksploatowanej części historii starożytnych kochanków, skupiając się na momencie poprzedzającym ich związek, śmierć Eurydyki i próbę jej wyprowadzenia z piekieł, a więc fragmenty wykorzystywane w późniejszej literaturze najczęściej. Rozmyślania poety abstrahują wobec tego od sporego nawarstwienia problemów psychologicznych, jakie wynikały z zależności pomiędzy Orfeuszem a Eurydyką, interesując się jedynie określonym momentem w procesie twórczym, kiedy to artysta walczy z oporem własnej wyobraźni, ciała i materii, poszukując dla swego dzieła kształtu najbardziej odpowiadającego temu, jaki powstał w jego sercu. W finale mityczny śpiewak ponosi klęskę, pokonany przez monumentalną ciszę dębu, która okazuje się najpiękniejszą muzyką tytułowego lasu. Wiersz zdaje się więc stawiać tezę, iż to, co powstaje w głębi artysty, jest niewyrażalne w pełni swojej treści, piękna i charakteru, owej „iskry” nie da się bowiem przełożyć na żaden z ludzkich języków, czy dźwięków.

Stanisław Grochowiak wykorzystał z kolei historię Ikara, czyniąc jego postać głównym, tytułowym bohaterem jednego ze swych najpopularniejszych wierszy. Utwór został zadedykowany Julianowi Przybosiowi, co utwierdza odbiorcę w przekonaniu na temat jego charakteru - był on głosem w polemice pomiędzy „wyznawcami” tradycyjnej estetyki w poezji oraz propagatorami turpizmu jako nowatorskiego prądu artystycznego w liryce początku lat 60-tych XX wieku. Wiersz Grochowiaka stanowi w pewnej mierze ekfrazę, odnosząc się literalnie do obrazu Petera Bruegla pt.: „Upadek”, na którym śmierć mitologicznego marzyciela odbywa się w ciszy, niezauważona przez świat codzienności toczący się wokół. Na pierwszym planie malarz wyeksponował wieśniaka orzącego pole przy pomocy konia pociągowego, a więc symbole przyziemnego, prostego życia, które doskonale radzi sobie bez poezji, a jednocześnie zdaje się mieć o wiele silniejsze, bo racjonalne podstawy. Podobną tezę zdaje się wysuwać Grochowiak, przedstawiając upadek Ikara na tle obrazu kobiety piorącej w balii, zwracając uwagę na fakt, iż to właśnie owa ciężka, niosąca za sobą realne efekty praca ma wartość rzeczywistą, zaś szaleńcze loty mitycznego marzyciela zdają się jedynie ekscesem próżniaka. Za pośrednictwem antycznego wątku poeta pragnął więc wskazać użytkową funkcję poezji, wobec której narzucane jej ograniczenia estetyczne nie posiadają racji bytu; artysta powinien znajdować się blisko życia, znać je jak najlepiej i pisać o nim w jak najwierniejszy, najbliższy prawdzie sposób.

Literatura antyczna zajęła bardzo istotne miejsce również w twórczości Zbigniewa Herberta, przede wszystkim dzięki cyklowi wierszy połączonych osobą specyficznego „narratora” - pana Cogito - wzorowanego na starożytnym filozofie, który rozpatruje rozmaite problemy moralne na wielu płaszczyznach, z dużą dawką subiektywizmu, ale pozostawiając również wiele miejsca na niepewność. W wierszu „Apollo i Marsjasz” Herbert podejmuje - podobnie, jak Grochowiak - polemikę na temat pozycji artysty w społeczeństwie i jego powinności. Tytułowych bohaterów znamy z mitologicznej opowieści o pojedynku boga poezji i śpiewu z sylenem znanym z autorstwa pięknych hymnów. Ich pojedynek jest z góry przesądzony - pół-człowiek, pół-koń nie ma szans w starciu z boskim Apollinem, ponosi więc naznaczoną mu karę za zuchwałość: jego ciało zostaje rozszarpane na kawałki. Cierpienie związane z torturami zostaje jednak ukazane w kategoriach specyficznej muzyki, która swoim dramatyzmem i bliskością w stosunku do Absolutu ostatecznie przechyla - w przekonaniu podmiotu lirycznego - szalę zwycięstwa na stronę Marsjasza. Apollo, jako okrutny z swym chłodzie obserwator męki pół-człowieka, okazuje się zbyt dalekim od sedna prawdziwego piękna, zbyt zmanierowanym przez formy, by mógł zostać uznanym za najznakomitszego poetę. Prawdziwa Sztuka jest więc po stronie tych, którzy życie poznali do głębi, nawet w jego najokrutniejszych przejawach, te bowiem sam Herbert znał doskonale z czasów drugiej wojny światowej.

Podobne wypracowania