Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Lucy Maud Montgomery „Ania z Zielonego Wzgórza” - Niezwykły świat Ani Shirley - podróż po bezdrożach wyobraźni

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Ania Shirley bardzo wcześnie straciła rodziców, jako sierota nie miała własnego domu, dlatego tworzyła go sobie w wyobraźni. Bujna fantazja pozwalała jej niejednokrotnie uciec od przykrej rzeczywistości. Dzięki niej świat stawał się piękniejszy. W zwykłych przedmiotach i zdarzeniach potrafiła dostrzegać niezwykłe cechy. Nawała nazwy miejscom i rzeczom, dla niej nic nie było anonimowe. We wszystkim potrafiła dostrzec jakieś pozytywne cechy.

Już pierwszego ranka na Zielonym Wzgórzu, choć miała silne postanowienie, by nie pokochać tego miejsca, które musiała opuścić, nazwała kwiatek rosnący w doniczce i wiśnię rosnącą pod oknem. Pelargonia otrzymała imię Jutrzenka, a drzewo zostało Królową Śniegu. Ponieważ ostatecznie dziewczyna nie została odesłana do sierocińca i całe dzieciństwo spędziła na Zielonym Wzgórzu, kolejne miejsca i przedmioty otrzymywały swoje nazwy, które czyniły je wyjątkowymi. Tak w jej świecie pojawiło się Jezioro Lśniących Wód, Zacisze Słowika, Aleja Zakochanych, Zwierciadło Elfów czy Dolina Fiołków. Ania dostrzegała w miejscach, które dla innych były zupełnie zwyczajne, szczególne piękno.

Ania była osobą bardzo wrażliwą, łatwo się przywiązywała do miejsc i rzeczy. Poprzez nadawanie im nazw zawiązywała z nimi przyjaźnie. Nim trafiła do domu Maryli i Mateusza, często czuła się bardzo samotna, dlatego wymyśliła sobie dwie przyjaciółki. Katie mieszkała w szybie biblioteczki, a Violetta była echem, które zawsze jej odpowiadało. Potem także wymyślała różne wzruszające historie, na przykład o chorobie Diany, którą wiernie pielęgnowała, przez co sama się zaraziła i zmarła.

Wyobraźnia często pozwalała jej przetrwać trudne chwile, pokonać samotność oraz uporać się z opieką nad młodszymi dziećmi. Czasem jednak przysparzała jej wielu kłopotów. Między innymi dlatego, że jej pomysły niejednokrotnie gniewały rozsądną i rzeczową Marylę, która marzenia uważała za stratę czasu i zawracanie sobie głowy niepotrzebnymi sprawami. Zdarzało się, że Ania sama wpadała w zastawione przez siebie pułapki. Fantastyczna historia o zamordowanym dziecku, które straszy w Lesie Duchów, przyprawiła ją o chwile prawdziwej grozy, choć sama ją wymyśliła. Opowiada o tym rozdział „Bezdroża wyobraźni”, w którym Ania ma pójść przez las do Diany po wzór fartuszka. Jednak dziewczyna w żadnym razie nie chce tego zrobić, ponieważ jest już późno i bardzo się boi. Razem z Dianą wymyślały przerażające historie o tym, co dzieje się w lesie po zmroku, tyle razy je powtarzały, aż w nie uwierzyły. Tylko stanowcza postawa Maryli skłania dziewczynkę do stawienia czoła wyzwaniu. Z zamkniętymi oczami Ania biegnie niemal całą drogę przez las i obiecuje sobie powstrzymać swoją wyobraźnię nim wymyśli kolejną straszną opowieść.

Ania posiadała wyjątkowy dar dostrzegania we wszystkim dobrych stron. Jej natura była wesoła i nie łatwo poddawała się melancholii. Pierwszego dnia, kiedy pełna nadziei przybyła na Zielone Wzgórze, okazało się że zaszła pomyłka i będzie musiała wrócić do sierocińca. Położyła się spać zapłakana i nieszczęśliwa, ale już kolejnego dnia wstała pełna optymizmu, ponieważ dzień był piękny, a okolica urzekająca.

Wrażliwa natura powodowała, że Ania wszystko przeżywała bardzo intensywnie, zwykłe z pozoru zdarzenia budziły w niej egzaltację. A że była osobą otwartą, chętnie się swoimi odczuciami dzieliła, dlatego uważano ją za zbyt gadatliwą. Kiedy musiała przeprosić panią Linde za swoje zachowanie, zrobiła to w sposób tak teatralny, że aż komiczny. Dziewczynka nie czuła się winna, chciała tylko być posłuszna prośbom swoich opiekunów, dlatego odegrała wzruszającą scenę przeprosin. Jej zachowanie często mogło się wydawać przesadne. Kiedy poznała Dianę, zaproponowała uroczystą przysięgę wiecznej przyjaźni „dopóki słońce i księżyc będą istnieć” i od tej pory uważała ją za „przyjaciółkę od serca”.

Z wiekiem Ania doroślała i zmieniała się. Pod wpływem Maryli stała się bardziej rozsądna i opanowana. Nie utraciła jednak swego optymizmu, bujnej wyobraźni ani dziecięcej zdolności cieszenia się nawet małymi rzeczami.

Podobne wypracowania