Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Tadeusz Borowski „Proszę państwa do gazu” - opracowanie opowiadania

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Proszę państwa do gazu” to jedno z opowiadań Tadeusza Borowskiego, w których autor pokazuje realia życia w obozie koncentracyjnym. Ta opatrzona dosyć kontrowersyjnym tytułem opowieść dotyczy jednego dnia, w którym do miejsca zagłady przybył transport Sosnowiec - Będzin.

Fabuła rozpoczyna się ospale. Gorący dzień sprzyja oddawaniu się lenistwu, co narrator i jego znajomi czynią. Dojadają resztki i liczą na przyjazd kolejnych więźniów, gdyż będzie się to wiązało z powiększeniem ilości posiadanej żywności. Siedząc w swoim buksie, obserwują oni co dzieje się wśród więźniów. W oczy rzuca się im rabin czytający hebrajski modlitewnik. Wywiązuje się rozmowa o religii. Z ust marsylczyka (narrator nie zna jego imienia) padają słowa, że „religia jest opium dla narodu”. Są one dosyć wymowne. Niby można nią poprawić swoje samopoczucie, ale nie może ona zmienić rzeczywistości, szczególnie tutaj - w obozie, gdzie Boga nie ma.

Punktem kulminacyjnym fabuły jest przybycie oczekiwanego transportu - chwila, na którą wszyscy czekali. Nikt nie liczy się z nowymi więźniami. Prowadzona jest bezlitosna selekcja, każdy myśli tylko o tym, żeby jak najwięcej z ich dóbr należało do niego. Oczywiście nad wszystkim czuwają Niemcy. Pozwalają oni więźniom zbierać tylko produkty spożywcze, jednak zawsze można coś przemycić. Ci, którzy przybyli w wagonach są przestraszeni i zdezorientowani. Jeszcze nie wiedzą, jaki los przypadnie im w udziale. Jedyną litością okazywaną im przez rozładowujących transport jest to, że nie udzielają oni bezpośredniej odpowiedzi. W tym zaduchu, smrodzie i zamieszaniu uwidaczniają się kolejne nieludzkie zachowania. Esesman każe zanosić martwe noworodki matkom, co oznacza dla nich podróż do komory gazowej. Kobiety nie chcą brać nieżywych dzieci, które zostały porzucone gdzieś w pociągu. Argumentem Niemca staje się odblokowany pistolet, dopiero wtedy jedna z nich ustępuje. Innym przykładem jest matka uciekająca od swojego dziecka. Tak bardzo chciała żyć, że wyrzekła się swojego potomka.

Kiedy wszystko ucichło, ekipa rozładowująca dokonała podziału dóbr i udała się do swoich baraków. Narratora podczas pracy dręczyły różne myśli. Nie współczuł on tym ludziom, ponieważ to przez nich musiał oglądać to wszystko. Ostatni rozładunek spędził ukryty pod szynami, nie mógł już znieść tych widoków. Henri, jego towarzysz, traktował wszystko jak zwyczajną pracę. Miał świadomość, że to jedyna okazja, aby zdobyć trochę cennych towarów.

Warto zwrócić uwagę na tytuł opowiadania. Rzuca on zupełnie inne światło na skandaliczne ludobójstwo. „Proszę państwa do gazu” brzmi nieco jak zaproszenie przez kelnera do stolika - „proszę państwa do stolika”. Nie ma tu żadnego ładunku emocjonalnego. W ten sposób autor pokazuje, jak prędko w warunkach obozowych życie drugiego człowieka stawało się bezwartościowe. Tylko ci, którzy mogli się do czegoś przydać, np. wykonywać jakieś prace, mieli szanse na przeżycie.

Opowiadanie Tadeusza Borowskiego jest wstrząsającym opisem życia w obozie koncentracyjnym. Najciekawszym wydarzeniem staje się przybycie nowych więźniów, jednak nikt nie czeka na nich, aby dodać im otuchy. Wszyscy niczym hieny rzucają się na przywiezione przez nich dobra. Wychodzący z wagonów są gotowi na wszystko, byle tylko dać sobie szansę na przeżycie. Zupełnie nie obowiązują tutaj prawa moralne. Ten kto jest silniejszy, sprawniejszy i sprytniejszy ustala prawa. Człowiek zostaje zredukowany do rangi zwierzęcia, które walczy o każdy kolejny dzień.

Podobne wypracowania