Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Moja mama - opowiadanie o mamie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pamiętam pewien dzień z mojego dzieciństwa, który spędziłam w całości z mamą. Były wakacje, mogłam więc nacieszyć się nią trochę dłużej, niż na co dzień, kiedy często jej uwagę zaprzątała praca i domowe obowiązki. Ranek był wtedy bardzo ciepły i słoneczny, dlatego postanowiłyśmy wybrać się na małą wycieczkę na podmiejskie błonia.

Sporo czasu spędziłyśmy nad pobliskim jeziorkiem, brodząc w płytkiej wodzie i opalając się. Później przeniosłyśmy się na plac zabaw, wybrałyśmy się także na lody do stojącej nieopodal budki. Udało mi się namówić mamę na przejażdżkę kucykiem, która spodobała mi się tak bardzo, że w kilka dni później rozpoczęłam kursy jeździectwa, odnajdując w ten sposób jedną z moich wielkich życiowych pasji. Resztę czasu spędziłyśmy na spacerowaniu po błoniach pokrytych świeżą, pachnącą trawą.

Zdecydowałyśmy się na powrót do domu późnym popołudniem. Dotarłyśmy na przystanek, na który po kilku minutach nadjechał nasz autobus. W drodze rozmawiałyśmy o wrażeniach mijającego dnia - o nowej koleżance, którą poznałam na placu zabaw, o przyjemnie chłodnej wodzie jeziorka, kucyku itp. Na jednym z kolejnych przystanków do autobusu wsiadł pewien starszy pan. Wszystkie miejsca siedzące były zajęte, dlatego moja mama czym prędzej wstała i poprosiła go, by usiadł. Mężczyzna zaprotestował, mówiąc, że nie przeszkadza mu podróż na stojąco, mama odpowiedziała więc, że i tak wysiadamy na następnym przystanku.

Nie rozumiałam dlaczego mama mówi o końcu podróży pomimo, że powinnyśmy dojechać naszym autobusem do ostatniego przystanku, aby znaleźć się jak najbliżej domu. Kiedy rzeczywiście wysiadłyśmy na najbliższym postoju, zapytałam co takiego się stało. Mama wyjaśniła mi wtedy, że starszy pan z autobusu był zbyt zakłopotany jej uprzejmością, aby z niej skorzystać. Bardzo niegrzecznie byłoby nalegać, używając argumentów o jego starości i słabości, mama nie potrafiłaby jednak kontynuować podróży siedząc, gdy obok stała osoba bardziej potrzebująca chwili odpoczynku niż ona.

- Nikt nie lubi czuć się kłopotliwy - powiedziała. - A starsze osoby są dla nas wszystkich zbyt dużą wartością, by uważać je za kłopotliwe, tym bardziej - żeby dawać im to do zrozumienia.

Zachowanie mojej mamy utkwiło mi w pamięci aż po dziś dzień. W podobny sposób starała się wpajać mi nie tylko szacunek dla osób starszych, ale także inne zasady dobrego wychowania, które uważam za pewien wyznacznik wartości człowieka. Nie uczyłam się ich z żadnych książek, regułek, telewizji, czy też w szkole - mama pokazywała mi je postępując wedle nich, stanowiąc dla mnie najdoskonalszy przykład. Wymyślony przez nią system edukacji jest według mnie najbardziej skutecznym ze wszystkich systemów - do dzisiaj zawsze, kiedy znajduję się w kłopotliwej lub trudnej sytuacji, zastanawiam się jak zachowałaby się w niej moja mama. Myśl, że mogłabym ją zawieść lub rozczarować, jest lepszym stróżem moich dobrych manier, niż obawa jakiejkolwiek kary.

Podobne wypracowania