Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kochanowski „Na swoje księgi” - interpretacja i analiza fraszki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Jan Kochanowski często podejmował w swojej twórczości motywy autotematyczne. Refleksje na temat powinności pisarza, uwagi dotyczące świadomości warsztatu, czy apostrofy do swoich utworów często przewijały się przez karty dzieł mistrza z Czarnolasu. Jest to znak, iż artysta kontemplował swoją twórczość, nie była ona wyrazem nagłego impulsu, czy chwilowego natchnienia, ale efektem ciężkiej, często na pewno mozolnej pracy i przemyślanego programu poetyckiego.

„Na swoje księgi” sytuuje się także w obrębie wierszy autotematycznych, jednak daleko mu do poważnych rozmyślań nad istotą poezji. Zarówno forma, jak i treść przeczą patetycznej wymowie wiersza.

Podmiot liryczny przedstawił swoją poezję jako byt żyjący własnym życiem. Antropomorfizacja ta przedstawia wiersze jako dość swawolne „istoty”, które nie przejmują się górnolotną tematyką, nie w głowie im także wzruszanie czytelnika. Podmiot liryczny nazywa je „papierami”, co jeszcze bardziej odziera je z patosu zwykle przypisywanemu poezji.

Przytoczeni bohaterowie mitologiczni, jak Mars czy Achilles nie znajdą miejsca w utworach pisanych przez podmiot liryczny. Są oni kojarzeni z męstwem, patriotyzmem, a także honorem czy dumą. Nie takimi wierszami interesuje się nasz autor. Jego twórczość nie ma zamiaru uczyć, a jedynie bawić.

Pisarzowi zależy, aby ludzie mogli pośmiać się przy jego utworach, by się rozluźnili i oddali zabawie. Wybiera taką grupę docelową nie bez przyczyny: zawsze lubiany jest ten, który potrafi rozbawić ogół, jest duszą towarzystwa i rozjaśnia atmosferę. A smutne wiersze nakazujące myśleć poważnie o życiu i bać się śmierci może i wzbudzają respekt, ale na pewno nie sympatię.

„Śmiech”, „żarty”, „tańce” i „biesiady” to tematyka preferowana przez artystę, a zarazem elementy, charakteryzujące środowisko, do którego owe wiersze były kierowane. Są to zapewne biesiadnicy, osoby lubiące dobrą zabawę zakropioną solidną dawką alkoholu. Artysta chce być dla nich dodatkową rozrywką, za zapłatę żądając jedynie możliwości przyłączenia się do zabawy oraz porcję darmowego trunku.

Jakim gatunkiem artysty jest więc nasz podmiot liryczny? Czy można nazwać go prawdziwym poetą, czy jest to może wierszokleta, którego cieszy zachwyt podpitej publiki o niezbyt wyrafinowanych gustach? Wiersze biesiadne nie mogą być przecież skomplikowane, nie umieszcza się w ich treści złożonych problemów, forma także pozostaje zbliżona do piosenki, a więc lekka, łatwa i przyjemna. Czy artysta ów wybrał tego rodzaju twórczość z własnej woli, czy może nie był w stanie wznieść się nad poziom biesiadnej przyśpiewki?

Nie oceniajmy podmiotu jednak zbyt surowo. Wiersz jest utrzymany w epikurejskiej stylistyce i głosi afirmację dobrego humoru. Jego forma jest bardzo rytmiczna i przypomina wspomnianą wcześniej piosenkę. Zawiera wiele wyliczeń, apostrofy zbiorowe oraz epitety, co podkreśla zabawową wymowę utworu. Fraszka jest krótkim, dwunastowersowym utworem. Każdy wers zawiera zaledwie osiem zgłosek ze średniówką po czwartej sylabie.

„Na swoje księgi” posiada odmienną od pozostałych fraszek Kochanowskiego wymowę. Byliśmy przyzwyczajeni, że czarnoleski poeta przekonuje do przestrzegania zasady złotego środka i pozostaje zwolennikiem łagodnej wersji epikureizmu połączonego ze stoicyzmem. Filozofii tej daleko do zatracenia się w zabawie i gloryfikacji niekończących się uczt.     

Omawianą fraszkę możemy jednak potraktować jako figielek ze strony poety, który z pewnością dobrą zabawę doceniał. Możliwe też, że przewrotnie, jest to gorzka ocena ówczesnej sytuacji społecznej na polu literackim.

Podobne wypracowania