Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Tadeusz Boy-Żeleński „Plotka o >>Weselu<<...” - streszczenie, opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Esej Tadeusza Boya-Żeleńskiego „Plotka o <<Weselu>> Wyspiańskiego” został zamieszczony w trzecim tomie „Pism” tego twórcy opatrzonym podtytułem „Ludzie żywi”, który ukazał się w 1956 roku. Ze wstępu autora szkicu dowiadujemy się, iż powstał on ponad dwadzieścia lat po premierze „Wesela” (a więc w latach 20. XX wieku) w celu zapobieżenia błędnym dociekaniom przyszłych pokoleń na temat pierwowzorów postaci i realiów, jakie w swoim dramacie wykreował Wyspiański. W pokoleniu Boya odwołania do prawdziwych bohaterów, ich tożsamość, a nawet oni sami byli powszechnie znani, toteż nie pisano wcześniej tekstów roztrząsających genezę „Wesela” przez zwykłą towarzyską delikatność. 

Boy przyznaje, że sam również był uczestnikiem bronowickiego wesela, stąd też jego dosyć rozległa i szczegółowa wiedza na temat przebiegu tej pamiętnej uroczystości. Swoją relację na temat historycznego przyjęcia poprzedza jednak opisem okoliczności, które do niego doprowadziły, konkretnie – skandalu, jaki w 1890 roku swoim nietypowym ożenkiem z chłopką wywołał Włodzimierz Tetmajer (Gospodarz) – młody, obiecujący malarz z tzw. „dobrej rodziny”. Boy opisuje tego artystę jako niebywale ciepłego i malowniczego człowieka, który równie dobrze czuł się i prezentował we fraku, jak i siermiędze, a wybór narzeczonej miał być u niego najczystszym odruchem serca i rzeczywiście doprowadził do małżeństwa szczęśliwego, pozbawionego konfliktów i „urabiania” ukochanej Hanusi na światową modłę. Nietypowy związek stał się obiektem powszechnego zainteresowania krakowskich mieszczuchów, którzy nagminnie ściągali do Bronowic jak do sanktuarium, a z czasem malownicza wioska stała się także jednym z ulubionych plenerów młodych malarzy i literatów, którzy zaczęli uznawać kontakty z chłopami za niezwykle „modne”.

W taki sposób miało dojść do narzeczeństwa Lucjana Rydla – młodego, niezbyt zręcznego poety – z siostrą Hanki Tetmajerowej, Jadwisią. Boy opisuje tutaj ze sporą kąśliwością drobnomieszczaństwo i pretensjonalność pierwowzoru Pana Młodego, przytaczając anegdoty na temat jego niemal chorobliwej gadatliwości i źle pojętego „bratania się” z chłopami, w wyniku którego często wprost ich obrażał, np. udając się w gości boso. Stało się to źródłem kilku charakterystycznych, trudnych do zrozumienia bez znajomości kontekstu wypowiedzi w „Weselu”, jak choćby słynnego „trza być w butach na weselu”.

Postaci wszystkich trzech sióstr – Hanki, Jadwisi i Marysi – zostały odmalowane w dramacie z równą pieczołowitością. Szczególnie zwraca uwagę kreacja średniej, uważanej za najpiękniejszą z nich Marysi, która ponoć rzeczywiście roztaczała wokół siebie aurę melancholii, ściągając jakiś rodzaj klątwy na ukochanych mężczyzn: pierwszy narzeczony, malarz de Laveaux, zmarł na suchoty, a jej późniejszy mąż Wojtuś odszedł z tego samego powodu rok po ślubie.

Dalej Żeleński zaznacza, że „niepodobna dobrze zrozumieć postaci Dziennikarza, o ile się ją oderwie od figury, z której wyszła” – Rudolfa Starzewskiego, redaktora krakowskiego „Czasu”, wybitnego działacza politycznego i krytyka literackiego, który w czasie wojny przypłacił śmiercią zbyt ciężki do udźwignięcia „kaduceus” Polski. Pod postacią Poety, brata Gospodarza, bez trudu rozpoznajemy natomiast Kazimierza Tetmajera, znajdującego się wówczas u szczytu literackiej sławy. Na weselu pojawił się także jako świeżo upieczony dramaturg, stąd też postać tajemniczego Rycerza zaczerpnięta z jego utworu „Zawisza Czarny”.

Dalej wymienia Boy resztę bohaterów „Wesela” w zestawieniu z ich pierwowzorami:

Radczynię – Antoninę Domańską, ciotkę Rydla, żonę lekarza, a później również autorkę znakomitych powieści historycznych dla młodzieży; Zosię i Marynę – panienki Pareńskie, córki sławnego wówczas lekarza; Haneczkę – Hankę Rydlównę, siostrę Lucjana, rówieśnicę i przyjaciółkę Zosi; Rachelę – Pepę Singer, piętnastoletnią córkę bronowickiego karczmarza, która jako jedyna postać nie została odmalowana z drobiazgowym podobieństwem do pierwowzoru, stanowiąc raczej materialny punkt wyjścia dla kreacji artystycznej Wyspiańskiego i jego wyczucia epoki – w czasie ostrego separatyzmu rasowego wprowadził do swojego dzieła ambitną, ciekawą świata i pragnącą edukacji Żydówkę; Nosa – malarza Tadeusza Noskowskiego, legendarną postać krakowskiej bohemy artystycznej, „echo przybyszewszczyzny”.

Rzeczywiste odniesienia posiadali nie tylko bohaterzy „Wesela”, ale także niektóre szczegóły akcji, jak choćby daleko posunięta nietrzeźwość Nosa i Gospodarza czy rozmowa Księdza z Żydem. Symboliczne są również duchy ukazujące się poszczególnym postaciom: Stańczyk (symbol stronnictwa konserwatywnego) Dziennikarzowi, Wid (kojarzony przede wszystkim z fantazją) Poecie, Wernyhora (będący „żywym obrazem”) Gospodarzowi.

Według anegdoty Wyspiański zamierzał pierwotnie napisać jedynie złośliwy pamflet na temat swoich znajomych, nieoczekiwanie jednak utwór rozrósł się w wiekopomne dzieło. Po jego premierze twórca stał się zresztą celem pretensji pierwowzorów postaci, jak i dosyć wyraźnej krytyki teatralnego Krakowa, który nie był jeszcze gotowy na tak śmiałe formalnie i treściowo dzieło. Żeleński kończy więc swoją „Plotkę” zaznaczeniem wielkich zasług Józefa Kotarbińskiego, ówczesnego dyrektora krakowskiego teatru, który zdecydował się na inscenizację „Wesela”, otwierając drzwi do kariery utworowi, który okazał się jednym z największych arcydzieł literatury polskiej.

Podobne wypracowania