Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

„Plastusiowy pamiętnik” - przygoda Plastusia. Opis przygody Plastusia z książki „Plastusiowy pamiętnik” Marii Kownackiej

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pewnego dnia, kiedy Plastuś jak zwykle siedział w piórniczku Tosi, wydarzyła się ciekawa przygoda. Do ławki, w której siedziała Tosia, pani nauczycielka kazała dosiąść się Zosi. Obie usiadły w pierwszej ławce, bo były dość niskie. Zosia od razu otworzyła piórnik Tosi, rozglądając się ciekawie, co też tam koleżanka ma. Równie zaciekawiony Plastuś wyszedł z piórniczka i spojrzał z zainteresowaniem na nową dziewczynkę. Miał na to tylko chwilę, gdyż zaraz potem Zosia znienacka zamknęła piórnik. W efekcie przytrzasnęła małemu Plastusiowi nosek: „Ja głowę wysadziłem, żeby jej się lepiej przyjrzeć, a ona prast! Prędko piórnik zamknęła i mój śliczny nos przygniotła”.

Nosek Plastusia spłaszczył się, więc zaczął płakać, wspominając przy tym, że jak do tej pory Tosia nigdy nie przytrzasnęła mu jego noska. Tosia usłyszała płacz Plastusia, więc otworzyła piórniczek i wyjęła z niego płaczącego Plastusia. Złapała się za głowę, kiedy tymczasem jej koleżanka z ławki – Zosia – nie tylko nie czuła się winna temu, co zrobiła, ale na dodatek zaczęła się głośno śmiać z powodu przytrzaśniętego noska Plastusia. Plastuś był na nią zły.

Tosia przejęła się bardzo tym, iż Plastuś z tego powodu tak bardzo rozpacza, więc postanowiła ulepić dla niego nowiutki nosek z czerwonej plasteliny. Ten nowy nosek był dla Plastusia jeszcze ładniejszy niż poprzedni. Bardzo się z niego cieszył i był dumny. Później wszyscy z piórniczka Tosi zazdrościli mu nowego nosa. Potem wydarzyła się jeszcze jedna smutna historia. Zosia poprosiła Tosię o pożyczenie jej ołówka. Tosia dała jej ołówek bez zastanowienia i zamknęła piórnik. Jako że Plastuś nie miał co robić, postanowił położyć się spać. Obudziły go dziwne jęki dochodzące z piórniczka. Obudziła go gumka-myszka.

Okazało się, że ołówek wrócił do piórnika od Zosi cały pokiereszowany i pogryziony po bokach. Na pytanie Plastusia, co się stało, ołówek jęczy i opowiada całą historię: Zosia bardzo długo zastanawiała się nad sposobem rozwiązania zadania i w efekcie zaczęła obgryzać boki ołówka: „Pogryzła mi boczki i mój śliczny blaszany kapelusz, bo nie mogła zrobić zadania”. Zwraca też uwagę na fakt, że Tosia nic nie powiedziała nowej koleżance, po prostu włożyła go z powrotem do piórnika i nie zareagowała na to, co się stało z jej ołówkiem.

Na te słowa wszyscy z piórniczka Tosi bardzo się zdenerwowali, wszyscy jednocześnie zakrzyknęli, że „nikt nie da się więcej tej Zosi pożyczyć”. Zaraz też społeczność z piórnika opracowała plan zemsty w obawie przed zniszczeniem ze strony Zosi. Scyzoryk obiecał, że zatnie w palec szkaradną Zosię, stalówki zawtórowały, że też nie będą Zosi pobłażać i pobrudzą ją atramentem, a kałamarz ubrudzi jej zeszyt kleksami z atramentu. Gumka-myszka zadeklarowała, że zamaże cały zeszyt Zosi. Ołówek natomiast siedział cicho w kąciku piórniczka i milczał jedynie załamany tym, jak potraktowała go Zosia. Jego boczki, pomimo troski ze strony przyjaciół z piórniczka, nie zagoiły się: „Podesłaliśmy mu wycieraczkę od pióra, żeby mu było miękko, ale nic mu to nie pomogło. Boczki się nie zagoiły”.

Następnego dnia Zosia znowu poprosiła Tosię o pożyczenie czegoś z piórniczka. Tym razem potrzebowała scyzoryka, aby odkręcić śrubkę w ławce. Rozzłoszczony scyzoryk natychmiast się wyszczerbił, ale Zosia nadal kręciła śrubę. Scyzoryk zranił w palec złą Zosię, potem stalówki narobiły mnóstwo kleksów w zeszycie Zosi, a na koniec gumka-myszka zamazała całą stronę w zeszycie Zosi. Dziewczynka zaczęła płakać, a Tosia zaczęła ją pocieszać. Wszyscy w piórniku jednogłośnie stwierdzili, że Tosia jest osobą zbyt dobrą dla innych.

Podobne wypracowania