Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Maria Konopnicka „Miłosierdzie gminy” - opracowanie noweli

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Wiadomo panom, jak opiekuńcze są ustawy gminy. Wiadomo panom, że gmina nie dozwala cierpieć nędzy żadnemu z członków swoich. Ociera łzy, odziewa nagich, karmi głodnych, bezdomnym daje dach nad głową, słabych wspiera” – słowa te wypowiada radca Storch – jeden z bohaterów „Miłosierdzia gminy” – noweli napisanej przez Marię Konopnicką. Czy przedstawiona przez autorkę szwajcarska gmina naprawdę jest miejscem tak wspaniałym?

Utwór opowiada wydarzenia, które rozegrały się podczas posiedzenia sekcji dobroczynności. Tak naprawdę pod owym szlachetnym terminem kryje się cyniczny proceder, przypominający nieco targ niewolników. Gmina oferuje starych i schorowanych ludzi, by pełnili obowiązki parobków u miejscowych ludzi. Dodatkowo dopłaca pieniądze za przygarnięcie takiego człowieka. Tego dnia przed zgromadzonymi stanął Kuntz Wunderli – zmęczony życiem tragarz. Jego powierzchowność jest fatalna – to wychudzony mężczyzna z powykręcanymi kolanami. Jednak dla lepszego wrażenia, starzec został odziany przez woźnego w taki sposób, by zamaskować jego ułomność.

Odbywa się licytacja. Ludzie nie są jednak zbyt chętni i nie chcą przygarnąć schorowanego mężczyzny. Dramat całej sytuacji pogłębia fakt, iż w tym „handlu” udział bierze syn Wunderliego. Cena zatrzymuje się na dopłacie stu czterdziestu pięciu franków. Jednak wtedy zasłona opada i wszystkim zebranym ukazuje się fatalny stan bohatera. Licytujący pragnie się wycofać, gdyż szybko orientuje się, że taka kwota nie zrekompensuje mu przygarnięcia tego człowieka. Lecz z pomocą przychodzi mu znany z bezlitosnego obchodzenia się z parobkami mleczarz Probst. Zbija cenę do stu dwudziestu pięciu i odchodzi z Kuntzem Wunderlim.

Zakłamanie, hipokryzja i przedmiotowe traktowanie ludzi – te słowa najlepiej określają mentalność szwajcarskiej gminy. Postawiony przed gromadką starzec został odarty z godności. Jest obiektem drwin, wszystko przypomina cyrkowy występ. Śmiechom nie ma końca, wszyscy stwierdzają, że nawet kwota dwustu franków byłaby mizerną rekompensatą. Jednakże gminie sprzyja szczęście i pojawia się Probst, który widzi swoją korzyść w przygarnięciu robotnika za sto dwadzieścia pięć franków.

Pieniądz i chęć posiadania wyrugowały z ludzi fundamentalne zasady moralne. Towarem stał się nawet człowiek, wszystko jawi się jako okazja do zarobku. Nawet więzi rodzinne okazują się słabsze niż moc banknotów. Syn nie chce wziąć ojca do domu, ponieważ, najzwyczajniej w świecie, takie postępowanie zupełnie mu się nie kalkuluje. Ostatecznie Wunderli zostaje zaprzęgnięty do wózka mleczarskiego, zupełnie pozbawiony godności odchodzi wraz ze swoim nowym „panem”.

Jak mają się do tego przytoczone na początku słowa radcy? Najpewniej są to ostatnie dni starca, który nie wytrzyma tempa pracy narzucanego przez Probsta. Okazuje się, że w nowym świecie nie ma miejsca dla ludzi starych i ubogich. Wartość każdego jest mierzona w ilości pieniędzy, jaką może wyprodukować.   

Konopnicka w sposób wstrząsający pokazuje, że nawet najpiękniejsze idee łatwo można przeobrazić w koszmarną groteskę. Wunderli stoi przed zgromadzonymi, pokazuje im zęby, przebiera nogami – zachowuje się jak marionetka. Nawet syn nie dostrzega w nim człowieka i wycofuje się z licytacji. Jedynym bohaterem pozytywnym jest wnuk, który krzyczy: „Dziaduś! Dziaduś!”. W ten sposób obnażony zostaje bestialski świat dorosłych, zdominowany przez pieniądz i chęć posiadania jak największej ilości dóbr.

„Miłosierdzie gminy” to krótka, ale bardzo treściwa nowela. Autorka, niemal z wieszczą precyzja, pokazała, jaki kierunek obiera nowy, kapitalistyczny świat. Ludzie nadal będą pozbawiani godności i honoru, ponieważ nad moralnością wciąż górują materialistyczne zapędy.

Podobne wypracowania