Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Bolesław Prus „Katarynka” - dwa dni z życia pana Tomasza, bohatera utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pan Tomasz to starszy, dystyngowany i elegancki mężczyzna. Kilka lat temu zakończył praktykę adwokacką i przeszedł na emeryturę. Mecenas miał swoje codzienne rytuały i małe dziwactwa.

Poniedziałek. Spotkanie przyjaciela.

Pan Tomasz wstał o świcie i rozpoczął śniadanie od lektury codziennej prasy. Przejrzał aktualne wydarzenia społeczne i polityczne, szybko przekartkował sport i dział kulinarny i przeszedł do swojej ulubionej części - kultury. W jego ulubionej filharmonii za miesiąc miał odbyć się koncert światowej sławy skrzypaczki. Takie wydarzenie nie mogło odbyć się bez wielkiego znawcy muzyki klasycznej, jakim był pan Tomasz. Polecił lokajowi zarezerwować najlepszą lożę, by mógł w pełni delektować się piękną muzyką. 

Po śniadaniu adwokat pracował w swoim gabinecie na piętrze. Spoglądając przez okno zobaczył swoją małą sąsiadkę siedzącą, jak zwykle, na parapecie przy oknie. Adwokat niedawno dowiedział się, że dziecko jest niewidome. Współczuł dziewczynce, że w tak młodym została pozbawiona możliwości podziwiania piękna świata i barwnej przyrody. Obserwację mecenasa przerwała wizyta stróża, który był ostatni dzień w pracy. Zawiadomił swojego pana, że od jutra pracę w domu rozpocznie nowy, młody i energiczny stróż. Pan Tomasz podziękował mężczyźnie za lata współpracy i życzył zdrowia.

Popołudniu jak miał to w zwyczaju, mecenas udał się na spacer po ulubionych uliczkach miasta. Odwiedził ulicę Kapucynów, sklep Pita, gdzie sprawdził jak stoi barometr i termometr, oglądał fotografie Modrzejewskiej i podziwiał wystawę Mieczkowskiego. Spacerując starymi uliczkami, adwokat wpadł na starego przyjaciela. Mężczyzna przyznał, że miał nadzieję spotkać pana Tomasza podczas codziennej przechadzki. Przygotowywał się do ważnej sprawy i poprosił prawnika, by przejrzał jego papiery. Pan Tomasz życzliwy i pomocny dla wszystkich swoich przyjaciół obiecał, że przejrzy następnego dnia akta i przekaże mu swoją opinię o sprawie.

Mecenas, wróciwszy wieczorem do domu, zjadł kolację i szybko zasnął z książką w ręce.

Wtorek. Niespodziewany koncert kataryniarza.

Pan Tomasz wstał o świcie i szedł do jadalni, gdzie czekała już na niego poranna prasa. Jedząc jak co wtorek bułki z jego ulubionej piekarni z twarożkiem i dżemem, przeglądał pracę. Zaczął od aktualnych wydarzeń, przeleciał wzrokiem dział sportowy i kulinarny. Najdłużej zajęła mu lektura ulubionego działu kultury. Czytał recenzje z koncertów i sztuk teatralnych, na których oczywiście był i podziwiał grę pięknych, młodych aktorek i śpiewaczek. Po przeglądzie gazet, Pan Tomasz mając wyjątkowo dużo pracy przy aktach swojego przyjaciela, szybko udał się na górę. Z tego wszystkiego zapomniał przywitać i wyznaczyć zakres obowiązków nowemu stróżowi.

Adwokat zatopił się w papierach i zapomniał o całym świecie. Jego pracę przerwała mu najgorsza z możliwych rzeczy - katarynka, której dźwięki mecenas nienawidził od lat młodości. Kataryniarze mieli zabronione wchodzenie na teren jego posiadłości, o czym wiedziała cała służba pana Tomasza z wyjątkiem nowego stróża. Wściekły mecenas podbiegł do okna, otworzył je i już miał przepędzić okropnego grajka ulicznego z jego zdezelowanym instrumentem, kiedy to zobaczył swoją małą sąsiadkę tańczącą w rytm muzyki granej przez kataryniarza. Dziewczynka machała rączkami, podskakiwała, obracała się, a na jej twarzy malowała się prawdziwa radość. Wzruszony nagłą zmianą zachowania chorej dziewczynki pod wpływem melodii płynącej z katarynki, pan Tomasz rzucił muzykowi „dziesiątaka”, by ten grał dalej. Poprosił służącą, by przekazała kataryniarzowi, żeby przychodził codziennie i dawał płatne koncerty. Był w stanie przezwyciężyć swoją niechęć do katarynki, byle tylko uszczęśliwić swoją chorą sąsiadkę.

Adwokat tak przejął się tym, co niedawno zaszło na jego podwórku, że zapomniał o papierach swojego przyjaciela i codziennym spacerze po mieście. Do wieczora przeglądał swój notes z kontaktami szukając najlepszego okulisty dla dziewczynki. 

Podobne wypracowania