Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Krzysztof Kamil Baczyński „Chore myśli” - interpretacja i analiza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Utwór Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pt. „Chore myśli” powstał jesienią 1938 roku, jeszcze w czasie jego edukacji w Gimnazjum im. Stefana Batorego w Warszawie. Pomimo braku podziału na strofy i nieregularnej ilości sylab w każdym z wersów, wiersz wykazuje bardzo wyraźną rytmikę, głownie dzięki zastosowaniu rymów w układzie krzyżowym, choć i te pozbawione są dokładności i regularności. W tym aspekcie – w świetle precyzji formalnej – młodzieńcze wiersze Baczyńskiego różnią się od późniejszych, zwłaszcza tych powstałych po 1940 roku, choć i tu rysuje się już bardzo wyraźnie geniusz i wielka wyobraźnia poetycka młodego, niespełna siedemnastoletniego twórcy.

Tytuł wiersza wskazuje na okoliczności, jakie stały się jego inspiracją – z biografii Baczyńskiego wiemy o jego słabym zdrowiu i częstych domowych, jak też szpitalnych kuracjach, które składały się na sporą absencję w szkole. Z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy więc uznać ten utwór za owoc przemyśleń snutych przez poetę w czasie jednego z przymusowych pobytów w „chorobowej samotni”, gdzie myśli i wspomnienia otaczają każdego z nas ze szczególną siłą, wypełniając pustkę po wydarzeniach dnia codziennego, które dla osób chorych, przywiązanych do łóżka, stają się niedostępne.

Taką drogę interpretacji wskazuje również bardzo specyficzny rytm wiersza, którego napięcie zdaje się wzrastać stopniowo od pierwszych wersów aż do pewnego rodzaju egzaltacji, wyrażającej się szczególnie w stanowiących „apogeum”, urywanych wersach pod koniec utworu:
„łzy kapią szare...
łzami serce boli...”.

Ów efekt wzmaga również narastająca, gorączkowa chaotyczność myśli ewokowanych przez podmiot liryczny, który w końcu otwarcie przyznaje, iż sam nie ma pewności co do charakteru swoich wizji: „Pod wieczór świece się palą w lichtarzach,/ żółte jak tego dnia (którego? nie wiem)”.

„Ja” liryczne występuje w wierszu bezpośrednio, pierwszoosobowo, opowiadając o bardzo osobistych, jednostkowych wrażeniach, jakie towarzyszą jego chorobie i już na początku utworu zapowiadając kto będzie „bohaterem” jego monologu:
„Są takie zjawy dalekie, odległe
(kartki wydarte z dziecięctwa i wspomnień),
w snach gdzieś powstały i teraz nadbiegły ,
żeby się w ciszę wgryźć i wrócić do mnie...”.

Zamierza więc podzielić się z czytelnikiem nie tyle wspomnieniem konkretnych chwil (te bowiem nie zostają opisane z jakimikolwiek detalami, które mogłyby ułatwić ich przyporządkowanie do konkretnych wydarzeń biograficznych w życiu poety), ale przede wszystkim ich nastrojem jako wartością, która na trwałe wyryła się w pamięci podmiotu lirycznego. Ów nastrój tchnie tajemniczością i baśniowością, której efekt został uzyskany na drodze zastosowania wymyślnych środków stylistycznych, przede wszystkim animizacji i personifikacji rozmaitych zjawisk, podmiot liryczny opowiada bowiem, iż „zjawy nadbiegły”, „zjawy wracają”, „słońce tarza się”, „cień przychodzi”, „noc przyjdzie”. Dzięki temu zabiegowi owe zjawiska nabierają charakteru niezależnych „bohaterów” opowieści, które na drodze własnych działań kreują świat przedstawiony wiersza.

Plastyczność wizji podmiotu lirycznego wzmaga również wielość epitetów wykorzystanych przy opisie przestrzeni owego bajkowego świata i składających się na nią elementów: „zjawy dalekie, odległe”, „zjawy dalekie i znane”, „srebrzysty więcierz zmierzchu”, „dni wymyślone”, „półciemne pokoje”, „firanki wiejące”, „szary pył zgęstniałego kurzu”, „ciemne, zmierzchające słońce”, „pokój stary, cichy, staroświecki”, „łzy szare” itd. Świat przedstawiony jawi się więc jako pełen barw, dźwięku i ruchu, oddziałując na wszystkie zmysły czytelnika jednocześnie i wprowadzając go w tajemniczy, nieco ponury, ale jednocześnie fascynujący nastrój chorobowych wizji podmiotu lirycznego.

Podobne wypracowania