Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Gabriela Zapolska „Moralność Pani Dulskiej” - problematyka i symbolika dramatu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Fenomen popularności i ponadczasowości „Moralności Pani Dulskiej” wynika z ukrytego pod płaszczem tragifarsy, ośmieszającej styl życia mieszczaństwa końca XIX i początku XX wieku Polski, problemu dulszczyzny. Pojęcie, które wzięło swoją nazwę od głównej bohaterki – Anieli Dulskiej – urasta do rangi symbolu, którego znaczenia należy dopatrywać się  w postawie moralnej prezentowanej przez tę właśnie Dulską. Interpretacja relacji, zachowań i decyzji życiowych (czyli wierzchniej warstwy symbolu) podejmowanych przez Anielę przybliży zakryty przed czytelnikiem sens dramatu.

Dulska to wyznawczyni trzech zasad. Pierwsza z nich brzmi: „Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział”. Druga: „żyć po bożemu”. I trzecia: „Kto nie szanuje grosza, ten niewart...”. Przykładem na owo „pranie brudów” można w dramacie znaleźć kilka. Najłatwiej rozpoznawalny – Dulska, aby ochronić reputację Zbyszka i zatrzymać ciąg nocnych hulanek, pozwala na romans syna ze służącą, zupełnie nie dbając o jego konsekwencje. Liczy się dla niej tylko uniknięcie skandalu, który mógłby zepsuć jej dalekosiężne plany oraz skalać dobre imię rodziny. Kiedy Zbyszek wymyśla ślub, Dulska wpada w panikę. Jedynym argumentem w jej ręku wobec Zbyszka jest słowo „mezalians”, a w stosunku do Hanki i Tadrachowej – tysiąc koron. Nie dba o to, iż dziecko, które się urodzi, będzie jej wnukiem. Nie interesuje jej jego przyszłość, gdyż – jak sama stwierdza – nie doczeka jego dorosłości. Obnaża to krótkowzroczność i egoizm Dulskiej, przy jednoczesnej obłudzie i bezlitosnej walce o zachowanie pozorów „porządnej” rodziny.

Nie do końca wiadomo jednak, co Dulska ma na myśli, mówiąc „żyć po bożemu”. Jest to jeden z wielu frazesów, które bezmyślnie wyrzuca z siebie podczas kłótni, którymi przeplata wydawanie rozkazów i plotki z Juliasiewiczową. Do pustych słów, które często padają z jej ust, można zaliczyć bajanie o uczciwości, skromności, oszczędności, dobrym prowadzeniu się itd. Dla Dulskiej istnieje niewątpliwie jedno słowo, które posiada pokrycie w rzeczywistości: pieniądz. Aniela jest niezwykle skąpa – skąpi wszystkim wszystkiego, począwszy od lokatorów a skończywszy na mężu Felicjanie. Marnotrawstwem nazywa wyjścia do teatru czy czytanie naukowych czasopism. Ci, którzy nie płacą czynszu w terminie z powodu realnych problemów finansowych, budzą w niej pogardę; z pełną wyrozumiałością traktuje zaś tych, którzy regulują rachunki na czas nawet przy wątpliwej moralnej jakości życia, jakie prowadzą. Felicjanowi wydziela cygara, Juliasiewiczowej pod pozorem niezadowolenie z jej pomysłu na życie (kokieta, o której „zaczynają mówić”) nie wynajmuje większego lokum ani nie daruje opłaty. Oszczędzić chce nawet na córce, której każe kulić się w tramwaju, aby konduktor sprzedał im tańszy bilet.

Wprowadzenie przez Dulską w życie tych trzech „zasad” tworzy z jej domu pralnię brudów i prywatne piekło, w którym każdy domownik pełni rolę kata. Wymowa (symbolika) dramatu odsyła odbiorcę do uniwersalnych wartości takich jak moralność, uczciwość, prawda, przede wszystkim jednak chodzi Zapolskiej o konfrontację owych wartości z życiem codziennym, gdzie pod wpływem konwenansów i presji otoczenia łatwo zapomnieć o tym, co dobre, piękne i mądre.

Podobne wypracowania