Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Andrzej Morsztyn „Cuda miłości”, „Sonet 132” Petrarki - interpretacja i analiza porównawcza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Sonet nr 132” Francesco Petrarki pochodzi z najsłynniejszego zbioru poetyckiego twórcy czasów włoskiego średniowiecza, który znany jest pod tytułem „Sonetów do Laury” lub oryginalnego „Canzoniere”. Cykl ten tworzył Petrarka od ok. 1340 roku aż do swojej śmierci. Trzysta lat później poetyką wypracowaną przez Petrarkę zainspirował się polski poeta barokowy, Jan Andrzej Morsztyn, który wedle jej najważniejszych wyznaczników stworzył cykl poetycki „Lutnia”, spisany w drugiej połowie XVII wieku. Pochodzi z niego utwór zatytułowany „Cuda miłości”.

Oba wiersze łączy zastosowanie tego samego gatunku, jakim był klasyczny sonet włoski, złożony z dwóch tetrastychów i dwóch tercyn. U Petrarki funkcję opisową pełnią strofy cztero wersowe, zaś refleksja na temat opisanych zjawisk znalazła się w dwóch strofach trzy wersowych. U Morsztyna część relacjonująca została rozciągnięta także na pierwszą z tercyn. Oba utwory zostały także napisane regularnym jedenastozgłoskowcem, a ich rytmiczność podkreślają rymy – u Petrarki w tetrastychach występują naprzemiennie (abab cdcd), zaś u Morsztyna mają charakter okalający, ich układ różni się nieco również w tercynach.

Zarówno „Sonet 132”, jak i „Cuda miłości” opowiadają o silnym, niespełnionym uczuciu, które dręczy podmiot liryczny, ale jednocześnie stanowi dla niego wartość, bez której nie potrafi funkcjonować. Petrarka sformułował swoje spostrzeżenia w formie pytań:
„Jeśli to nie jest miłość - cóż ja czuję?
A jeśli miłość - co to jest takiego?
Jeśli rzecz dobra - skąd gorycz, co truje?
Gdy zła - skąd słodycz cierpienia każdego?”.

Poeta posłużył się tutaj częstym dla poezji średniowiecznej zabiegiem antytezy, z którego korzystali bardzo chętnie również poeci barokowi. Miłość w jego relacji jest jednocześnie goryczą i słodyczą, złem i dobrem; „truje” i sprawia cierpienie, ale ostatecznie podmiot liryczny nazywa ją „radosną rozpaczą”. Koncept tego utworu zasadza się więc głównie na paradoksalnym zestawieniu nieprzystających do siebie pojęć za pośrednictwem wspomnianej już antytezy i oksymoronu, stąd też miłość nazywana jest „śmiercią żywą” i „radosną rozpaczą”, a jej jady zdają się dla podmiotu lirycznego słodyczą.

W utworze Morsztyna wątpliwości na temat istoty miłości zastępuje rzeczowa, świadoma analiza jej charakteru i wpływu na podmiot liryczny. Uczucie jest tutaj źródłem frasunku i zamyślenia, próbami karmienia własnej żądzy „nadzieją i gładkością”, „próżnym błądzeniem”, „omamieniem”, w końcu zaś „szaleństwem”. Koncept utworu polega najpierw na wprowadzeniu mylącego tytułu, który zapowiada niejako opowieść o wspaniałych stronach miłości, odnosząc się jednak głównie do związanych z nią cierpień. Dopiero po lekturze wiersza czytelnik ma okazję przekonać się, że autorowi chodziło bardziej o ukazanie dziwnych, niespójnych z logiką odczuć i zachowań, których przyczyną staje się niespełnione uczucie, niż o tradycyjnie rozumianą „cudowność” jako wartość pozytywną. Kolejnym elementem barokowego „stupore” w tym utworze jest element nieprzystawalności treści strof opisowych do konkluzji, jaka znalazła się w ostatniej tercynie:
„Kto kiedy słyszał o takowej sprawie,
Że i z tym o głód cudzy się staraniem
Sam przy tej wszytkiej głód ponoszę strawie”.

Podmiot liryczny przyznaje więc, iż pomimo samowiedzy i umiejętności trafnej analizy własnej sytuacji nie potrafi poradzić sobie z palącym go uczuciem. Inaczej u Petrarki – „ja” liryczne do samego końca pozostaje człowiekiem zagubionym, porównując się w finale wiersza do żeglarza, co „W burzy [znalazł] się podarłszy żagle”.

Analizowane przez niego uczucie wprowadza go w pewien rodzaj obłędu, na koniec powiada bowiem o swoim stanie:

„Płynę nie wiedząc już sam, czego pragnę,
W zimie żar pali, w lecie mróz mnie chłodzi”.

Obaj poeci w nieco inny sposób wykorzystali twórczo ten sam wątek – temat nieszczęśliwej miłości, która nie może liczyć na swoje spełnienie. Petrarka z góry przyznał się do swojego rozdarcia i braku pomysłu na racjonalne wyjście z sytuacji, zaś Morsztyn tym bardziej wyeksponował swoją bezradność, że jej konstatację poprzedził rzeczową analizą targających nim emocji. W obu przypadkach mamy jednak do czynienia z tą samą wizją miłości jako uczucia nie poddającego się żadnym racjonalnym prawom, pozostającym poza nakazami intelektu i zdrowego rozsądku.

Podobne wypracowania