Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Kto ma rację - Kreon czy Antygona?

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wszyscy znamy i z lubością powtarzamy slogan: prawa boskie stoją nad ludzkimi. To prawda, nie ma w tym stwierdzeniu fałszu. Lecz warto pójść tym tokiem myślenia nieco dalej… Prawa boskie są ważniejsze; obowiązywały od początku świata i do jego końca będą trwać. Prawa zostały ustanowione dla ludzi, by znali jasną drogę postępowania miłego bogom i szli wprost do celu, który im postawiono. Boskie przepisy pozwalają człowiekowi między innymi formułować własne zdania i poglądy, a także własne prawa.

 Jeżeli ludzkie prawo staje w sprzeczności z boskim, to dlatego, by stanąć na straży ludzkiego porządku i przetrwania ludzkiego ładu, kosztem narażenia się na potępienie z niebios. Jeśli ludzka struktura ulegnie rozpadowi, w jego wyniku zrodzi się anarchia, a ta zwyczajowo prowadzi do zagłady. Jeśli nie będzie ludzi, którym można wyznaczać ścieżki, jakikolwiek sens praw boskich, wliczając ich wyższość nad innymi prawami, przestanie istnieć.

Kreon to bojownik o ład i porządek ustroju, którym przyszło mu się opiekować. Władanie państwem jest rzeczą megalomanów i złodziei. Ale zarządzanie nim to domena ludzi mądrych, zdeterminowanych i konsekwentnych. Każdego człowieka można o coś winić  - takie jest niezbywalne prawo ludzkości. By taka krytyka nie była tylko czczym gadaniem, musi mieć sens i argumenty. Władca Teb nie był nigdy władcą tylko tytularnym. Dla zachowania porządku i ładu w obrębie imperium wciąż wydawał nowe prawa i dekrety. Gospodarowanie kapitałem ludzkim, który stale ulega transformacji, nie może bazować na pozornie jasnych i niezmiennych prawach, jakie ustanawiają mieszkańcy niebios. Rządzenie to sztuka dla wybranych, a Kreon był jej mistrzem.

Ile jest praw? Ile praw zna ludzkość? Czy ktokolwiek zdołałby je wszystkie zliczyć? A jak wiele praw potrzeba, aby zmusić kogoś, by przestał kochać swego brata? Tak zwany imperatyw kategoryczny sformułowany przez Immanuela Kanta definiuje taką kategorię czynów, które w określonych, takich samych za każdym razem warunkach popełniłby każdy. Czy chęć pochowania swoich najbliższych nim jest? Mocno chciałbym w to wierzyć. Jednakże nie powinno to dziwić. Niepojęte i nieskończone uczucie miłości do bliskich i potrzeba oddania im czci, szczególnie pośmiertnie, niewielu może zdziwić. Rzecz to oczywista i godna każdej pochwały. Grzebiemy zmarłych nie dla nich samych. Pochówku dokonujemy dla siebie, by uczynić coś, po czym lepiej się poczujemy. To robienie czynów szlachetnych czyni nas szlachetnymi, a człowiek zaczyna wierzyć, że ma do spełnienia jakąś misję. Nie upatruję ani cienia winy w postępku Antygony.

Konflikt interesów to lejtmotyw każdej pozycji literackiej, gdzie coś musi się wydarzyć. Taki konflikt i wynikające z niego „coś-musi-się-wydarzyć” w sposób mistrzowski opisał  Sofokles. Choć czekamy na alternatywne zakończenie, na happy end, on nie następuje. Koniec jest tragiczny. Kto miał rację? Oboje. Racja znów była pośrodku, jak to zazwyczaj ma miejsce. Ale kto spodziewał się, że los się odmieni? Kto oczekiwał uśmiechu ze strony bogów i ich łaski? Wszak dramat jest dziełem, gdzie bohaterowie uwikłani są w sytuacje, których nie da się rozwiązać. Nieścisłość: których nie da się inaczej rozwiązać. A zakończenie - jak to w tragediach - musi być dramatyczne.

Podobne wypracowania