Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

„Antygona” - tragizm postaci. Najtragiczniejsza postać „Antygony” to... - wypracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Odpowiedź na to pytanie jest dość oczywista. Kreon - oto osoba, która doświadczyła największej tragedii. Nie życzę sobie ani komukolwiek innemu smutku i rozpaczy, jaki stał się jego udziałem.

Stał się zabójcą własnej rodziny. Został okrzyknięty bezwzględnym tyranem, który za nic ma życie ludzkie i najświętsze prawa bogów; na zawsze zapamiętany jako jeden z największych zbrodniarzy literatury. A przecież wszystko w imię dobra, którego stale łaknął i na straży którego wiernie stał. Wszystko po to, by dobro i sprawiedliwość triumfowała. A największą ze wszystkich jego porażek jest fakt, że przez tysiąclecia ludzkość usilnie nie chce i nie potrafi dostrzec jego zabiegów w obronie dobra i wiesza go na krzyżu niełaski i niepamięci.

Walka dwóch braci, krwi przeciw tej samej krwi. Przelała się niewinna krew w słusznej sprawie,  a raczej sprawie, która za życia wydawała się słuszna. Kim uczestnicy walki? Synami, rodzeństwem, bratankami. Gdy umiera człowiek, odczuwany jest smutek; gdy umiera ktoś z rodziny, dzieje się tragedia; gdy śmierć wydaje się nagła, głupia i pozbawiona powodu, dzieje się niesprawiedliwość. A smutek pozostaje w sercach żywych: w sercu Antygony, Jokasty, Hajmona, Kreona.

Prawa istnieją po to, aby je respektować. I nie ma odstępstw od tej zasady. Prawa określają pewien porządek rzeczy w określonym czasie i miejscu. I jak zasady narzucone przez błazna można traktować przymrużeniem oka, tak królewskie dyspozycje są święte. Polinejkesa uznano za zdrajcę. Nie miejsce to, by rozważać słuszność czynu i osądu - zdrajca zaistniał. Jakim byłoby państwo, które czci i szanuje swoich wrogów? Jaki przykład daje się dla innych zdrajców urządzając oficjalny pochówek jednemu z nich? Jaką przestrogą dla następnych przestępców byłaby śmierć i leżące truchło, gdyby je złożono w grobowcu? I wreszcie jakim władcą jest ten, który zezwala swojej rodzinie na popełnianie wyjątków od narzuconego królewskiego rozkazu? Czy wykroczenie przeciw wyrokom władcy, jakiego dopuściła się królewna - córka Edypa, który niedawno sam szafował wyrokami w obronie imperium, nie mogło uderzyć i zaboleć Kreona, najbliższą jej rodzinę?

Twarde prawo, ale prawo. Prawo do ochrony wszystkich obywateli w zamian za szanowanie i przestrzeganie rozkazów. Sprawiedliwe dla wszystkich, bowiem wszystkich równo traktujące. I w chwili, gdy prawo stanęło na straży porządku publicznego, pojawia się Antygona. Jej wolą, życzeniem i celem jest złamanie tego porządku. Łamie zakaz skazując się na groźbę płynącą z popełnienia tego czynu. Kto życzyłby sobie, aby to jego najbliższa rodzina okazywała sprzeciw. Kto marzył o tym, by to rodzina kazała patrzeć, jak wojsko, doradcy i wykonawcy królewskich dekretów oczekują od Kreona, by trwał wiernie przy zasadach, które wcielił? Każdy wie, że złamania rozkazu nie można wybaczyć. Nikt nie wie, że o tej podstawowej prawdzie może zapomnieć Antygona.

Śmierć młodej dziewczyny… Wydawać by się mogło, że to ostateczna katastrofa. Poległ rozsądek i miłość w walce z prawem, poległ Dawid z ręki Goliata. Mimo łaski, jaką wbrew wszystkim i wszystkiemu okazał Kreon, podniosła na siebie rękę. Mawia się, że „nic nie jest skończone, dopóki się nie skończy”. Świadomość życia z mieczem katowskim wiszącym nad głową to przerażająca perspektywa, jednak to nadal życie, życie, które trwa i już wiele razy zaskakiwało i zmieniało swój bieg. Jednak to ona sama, to Antygona targnęła się na najświętsze ze świętych, na własne życie, nad którym czuwają nie tylko bogowie, ale czuwał też Kreon. Targany sumieniem nie dopuścił i prawdopodobnie nigdy nie zgodziłby się na to, by tak bliskiej mu osobie, jaką była córa jego brata, spadł choćby włos z głowy. Jednak ona dokonała wyboru: za siebie, za bogów i za Kreona. Uczyniła się panią swojego życia i kimś ważniejszym niźli cały Panteon. Ale przede wszystkim swoją krwią zbroczyła niewinne ręce Kreona. Niewinne, niewinne ręce. Tragedia cudzej głupoty i niewiary, z którą przyjdzie żyć królowi.

Gdy umiera człowiek, zapada smutek. Gdy w ślad za umiłowanym synem, za nadzieją i obietnicą wszystkiego, czego nie udało się zrobić i naprawić, odchodzi żona, życie traci jakikolwiek sens. I już bez znaczenia, kto ponosi winę…

Antygona - to ona zabiła Hajmona, z zimną krwią. To ona uśmierciła niewinną Eurydykę, zrozpaczoną matkę i nieodżałowaną żonę. To ona podburzyła tłum idąc na jego czele i skandując slogany o tyranie, bezbożniku, bezdusznym mordercy. To wreszcie ona jak tchórz uciekła tam, gdzie osądzą ją tylko raz. A niewinnego zostawiając samego, w pustym pałacu, na pustym tronie, gdzie pokolenia będą przez wszystkie wieki wydawać nań swe niesprawiedliwe wyroki.

Podobne wypracowania