Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Czy chciałbyś się zaprzyjaźnić z chłopcami z klasy Mikołajka? R. Goscinny, J.J. Sempe „Mikołajek”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Mikołajek i koledzy z jego klasy to bardzo fajne chłopaki. Przeżywają ciągle nowe przygody, bawią się, rozrabiają i nigdy nie nudzą. Bardzo chciałbym przyjaźnić się z nimi, bo każdy ma jakąś fajną cechę i jest jedyny w swoim rodzaju.

Alcest to najgrubszy chłopiec w klasie, ale da się go lubić. Zawsze można na niego liczyć i jest najlepszym przyjacielem Mikołaja. Mikołaj nie jest wcale taki święty, jak mówi o sobie, lubi się bić i wcale dobrze się nie uczy. Z kolei Gotfryd ma bardzo bogatego tatę, który kupuje mu mnóstwo prezentów. Kiedyś chłopaki wybrali się z wizytą do domu Gotfryda, bawili się jego elektryczną kolejką, pływali w basenie koło domu i jedli same smakołyki. Też bym chciał pójść w odwiedziny do Gotfryda. Lubię nawet tego zarozumiałego Rufusa, którego ojciec jest policjantem, a Rufus wszystkich straszy, że jak nie będą go słuchać, to jego tata wystawi ich ojcom mandaty drogowe. Ale w sumie Rufus jest fajny, bo czasem pożycza od taty policyjny gwizdek i koledzy mogą bawić się w policjantów i złodziei.

Najsilniejszy ze wszystkich jest Euzebiusz, który uwielbia wymierzać kolegom ciosy w nos. Ale inni też lubią się bić, więc potrafią się obronić przez Euzebiuszem. Mikołajek i jego koledzy nigdy się nie nudzą – na przerwach grają w piłkę nożną albo bawią się w detektywów albo obrzucają kasztanami albo robią jeszcze coś innego, ciekawszego. Są też bardzo zgrani i dogadują się bez słów. Nawet kiedy się pokłócą, to potem szybko dochodzi do zgody. Nikt na nikogo nie obraża się na całe życie, ale też żaden z chłopców nie jest tak niedobry, by wyrządzić innemu koledze prawdziwą przykrość. No, może poza Ananiaszem, ale to pupilek pani i lizus.

Kiedyś Joachim przyniósł do szkoły lornetkę – na przerwie chłopcy bawili się w patrzenie na Kleofasa, który na drugim końcu boiska robił śmieszne miny. Potem zamienili się i to Kleofas patrzył na wygłupiających się chłopaków. Wszyscy świetnie się bawili, a przecież mieli do dyspozycji tylko jedną lornetkę. Innym razem bawili się w samoloty – na przerwie biegali z rozłożonymi rękami i warczeli. Miały być dwa obozy, walczące ze sobą i podkładające nogi – kto się przewracał, to tak jakby został zestrzelony. Ale chłopcy nie mogli się podzielić, bo nikt nie chciał należeć do wrogów. W końcu podzielili się na przyjaciół i mniej-przyjaciół i biegali po całym podwórku. Bardzo podobają mi się takie zabawy i dlatego chciałbym zaprzyjaźnić się z Mikołajem i jego kolegami. To bardzo fajni chłopcy, na pewno nie nudzilibyśmy się ani przez chwilę.

Podobne wypracowania