Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Zofia Nałkowska „Granica” - interpretacja tytułu i jego znaczenie metaforyczne

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Granica” Zofii Nałkowskiej to powieść wielopłaszczyznowa. Z tego względu interpretacje  tytułu utworu mogą być rozmaita, choć swoiście łączące się ze sobą.

Jedną z tytułowych granic może być granica społeczna. Jest ona widoczna w podziale ludzi na warstwy społeczne. Najlepiej obrazuje to kamienica pani Kolichowskiej, którą zamieszkują różni ludzie – począwszy od najbiedniejszych (w piwnicach i na strychu), skończywszy na tych bogatych (zajmują piętra). Ci najbiedniejsi mają ciasne pokoje, nie mają łazienek, płacą ostatnimi pieniędzmi za czynsz. Bogaci natomiast w swoich mieszkaniach mają luksusy. Kolichowska nie ponagla ich z płaceniem czynszu, gdyż wie, że w końcu przecież zapłacą. Nie może być mowy o mieszaniu się tych warstw ani o przejściu z jednej do drugiej. Ludzie ci są ograniczani przez swoje pochodzenie.

Granicę społeczną przekroczył jednak Zenon Ziembiewicz, wdając się w romans z Justyna Bogutówną, pochodzącą z biedoty. Związek ten nie miał przyszłości, o czym chłopak dobrze wiedział. Wykorzystał dziewczynę, która wiązała nadzieję z wyżej urodzonym kochankiem.

Inna interpretacja tytułu powieści może wiązać się z granicą moralną. Przekroczenie tej granicy przynosi same szkody, przede wszystkim rani drugiego człowieka. Takiego wykroczenia dopuścił się Zenon, który zaczynając romans z Justyną, zabrnął tak daleko, że kontynuował go jeszcze po ślubie z Elżbietą. Postąpił wbrew swoim zasadom moralnym i wbrew temu, co sobie obiecał w młodości. Brzydził się ojcem, który bez skrupułów i regularnie zdradzał matkę, sam zaś robił to samo kilka lat później. Swoim romansem Zenon skrzywdził nie tylko siebie, ale też Justynę i Elżbietę, doprowadzając do tragedii obie kobiety.

Rzeczona „granica” może dotyczyć także granicy psychologicznej. Rozważając ten aspekt, warto odpowiedzieć sobie na pytanie: czy jestem zdolny poznać siebie? Bohaterowie powieści tak naprawdę sami siebie nie znają, nie potrafią przewidzieć swoich zachowań w określonej sytuacji. Sami siebie zaskakują. Zenon pisze artykuły do gazety pod dyktando innych, nie wyraża w nich swoich własnych poglądów. Robi to dla pieniędzy, dla nich zatraca własną osobowość. Wchodząc w romans z Justyną, także robi coś, czego jeszcze niedawno by w sobie nie zniósł. Podobnie wygląda przypadek Justyny. Myślała, że kiedy usunie ciążę, pozbędzie się problemu i zacznie żyć od nowa. Rzeczywistość jednak jest zupełnie inna. Dziewczyna totalnie się załamuje i popada w obłęd.

Ostatnią granicą, której można doszukać się w tytule powieści, jest granica filozoficzna. W powieści przewija się pytanie o granice ludzkiego poznania. Obrazuje to filozoficzna rozmowa Karola Wąbrowskiego z księdzem Czerlonem. Karol uważa, że nauka poszerza horyzonty człowieka, wierny jest ludzkiemu rozumowi. Ksiądz natomiast stoi na stanowisku, że to Bóg kieruje światem i ludźmi. Rozmowa ta świadczy o tym, że człowiek nigdy nie docieknie prawdy.

Różne możliwości odczytania tytułu powieści, świadczą o jej wielowątkowości i utwierdzają nas w przekonaniu, że Nałkowska stworzyła utwór, który jest niewyczerpalnym źródłem pytań dotyczących życia i człowieka.

Podobne wypracowania