Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Adam Mickiewicz „Sonety Krymskie” - „Burza” - interpretacja i analiza sonetu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz pt. „Burza” znajduje się w zbiorze „Sonetów krymskich” napisanych przez Mickiewicza w 1825 roku po podróży na Krym. Poeta zafascynowany orientalną podróżą postanowił opisać swoje wrażenia w cyklu osiemnastu wierszy. Kika z nich, w tym „Burza”, porusza tematykę marynistyczną, a więc związaną z morzem. Podobno sonet „Burza” powstał na kanwie realnych wydarzeń – mianowicie przeżytego przez poetę sztormu podczas jednej z morskich wycieczek.

Autor niejako „wrzuca” czytelnika w sam środek  kulminacyjnego momentu opowiadanej historii. Można mieć wrażenie, że cztery zwrotki wiersza są wyjęte z większej całości fabularnej i przedstawiają zaledwie jej wycinek.

Obserwujemy burzę morską razem z charakterystycznymi dla niej elementami: porywistym wiatrem, ogromnymi falami i srogą zawieją. W ten nieprzyjazny krajobraz wpisany został okręt, który resztkami sił broni się przed zatopieniem. Autor, za pomocą krótkich wyliczeń, już w pierwszej zwrotce wprowadza nas w przysłowiowe oko cyklonu: „Zdarto żagle, ster prysnął, ryk wód, szum zawiei, / Głosy trwożnej gromady, pomp złowieszcze jęki...” Ta pospieszna wyliczanka oddaje chaos, który panuje na statku podczas sztormu.

Natura zdaje się wieszczyć rozbitkom nieszczęśliwy koniec. Zantropomorfizowane żywioły zapowiadają rychłą śmierć: pompy wydają „złowieszcze jęki”, „słońce krwawo zachodzi”, wicher wieje „z tryumfem”, piętrzące się fale nazywane są „genijuszem śmierci”. Statek porównywany jest do murów miasta, które broni się resztkami siły przed najeźdźcą, morze zaś do agresora niemającego litości dla swoich ofiar.

Sytuacja rozbitków zdaje się beznadziejna – widzimy połamane maszty i bałwany przewalające się przez pokład. Co w tym całym bałaganie robią pasażerowie? Są oni charakteryzowani w relacji całkowitej podrzędności w stosunku do żywiołu. Liny wyrywają się majtkom z rąk, pasażerowie w trwodze płaczą i zawodzą.

Obserwujemy trzy typy zachowań ludzkich w obliczu tragedii: jedni „leżą na pół martwi” i „załamują dłonie”, co traktować można jako brak nadziei na ratunek i bierne poddanie się rozpaczy; drudzy stawiają na relacje międzyludzkie i żegnają się z przyjaciółmi, jeszcze inni oddają się w opiekę Bogu mając nadzieję, że modlitwa przyniesie im upragnione wybawienie od śmierci.

Jednak największą uwagę zwraca postać, która nie poddaje się żadnemu z wymienionych uczuć, zdaje się być obojętna na zdarzenia. Nie krzyczy ani nie lamentuje, jak pozostali współpasażerowie, daleko mu także do pożegnań z przyjaciółmi bądź do pokładania ufności w Bogu. Czytamy, że mężczyzna „siedział w milczeniu na stronie”.

W obliczu zagrożenia życia, reakcja taka wydać się może co najmniej dziwna. Normalnym odruchem jest walka o życie lub ustosunkowanie się do nadchodzących wydarzeń. My natomiast obserwujemy podróżnego, który siedzi nieruchomo, nic nie mówi, myśli tylko, że: „szczęśliwy, kto siły postrada,/ Albo modlić się umie, lub ma z kim się żegnać.”

Poznajemy więc strapienia wędrowca. Paradoksalnie upatruje on w beznadziejnym położeniu współpasażerów jakiś pozytyw: ich zachowania, choć generalnie zasługiwałyby na potępienie (jak np. załamywanie rąk i poddanie się rozpaczy) świadczą o tym, że są w stanie odczuwać właściwe dla istoty ludzkiej emocje. Wędrowiec natomiast, jak możemy przypuszczać, nie ma żadnych przyjaciół, religia nie stanowi dla niego żadnej wartości, samo życie nie jest cenne w swej istocie.

Wędrowiec to człowiek niezakorzeniony, wyobcowany, wyalienowany. Jest mu wszystko jedno, czy pochłoną go fale, czy przeżyje morską nawałnicę. Nie ma dla kogo walczyć o życie, nie posiada także żadnych autorytetów. „Burza” to w istocie wiersz o samotności, nieumiejętności odnalezienia się w społeczeństwie i bezskutecznym poszukiwaniu ideałów.

Postawa buntowniczego podróżnika to jedna z najbardziej rozpoznawalnych figur charakterystycznych dla epoki romantyzmu. Był to człowiek cały czas poszukujący sensu życia, kto wie, być może tułacz wyruszył w podróż, by odnaleźć cel swojej egzystencji? Być może znów poniósł klęskę i w obliczu zagrożenia jest mu wszystko jedno, jak zakończy się jego życie? Zwykle niebezpieczeństwo i perspektywa utraty życia sprawiają, że doceniamy jego wartość. Tułacz pozbawiony jest choćby resztek nadziei na zmianę swojego życia, jeśli mając świadomość rychłej śmierci nie próbuje się ratować i ze spokojem, a nawet obojętnością przyjmuje wyroki losu. Bohaterowie wyobcowani i niezrozumiani mieli wyrażać wyjątkowość i nieprzeciętność ich charakteru, który nie wpisywał się w ogólne, typowe ramy.

Jego postawa charakteryzuje się otępieniem, poczuciem głębokiej beznadziei, która jedynie dopuszcza myśl o niemożliwym, ale upragnionym zakorzenieniu i trosce o sprawy doczesne. Te cechy sprawiają, ze patrzymy na naszego wędrowca jako na bohatera tragicznego.

Środki poetyckie zastosowane w wierszu to wyliczenia potęgujące nastrój grozy i chaosu: „Zdarto żagle, ster prysnął, ryk wód, szum zawiei, / Głosy trwożnej gromady, pomp złowieszcze jęki” – są to równoważniki zdań wprowadzające klimat pośpiechu i zamieszania. Występuje też antropomorfizacja („Wicher z tryumfem zawył”) sprawiająca, że na rzeczy nieożywione patrzymy jak na świadome istoty. Pojawiają się także epitety, np. „trwożna gromada”, „złowieszcze jęki”, „połamane mury”.

Wiersz jest sonetem włoskim o dwóch zwrotkach czterowersowych i dwóch trzywersowych. Rymy mają układ abba cddc efg efg, są to rymy żeńskie, sąsiadujące oraz okalające. Mickiewicz dodatkowo skondensował puentę w ostatniej tercynie, sonety bowiem zwykle składają się z części opisowej obejmującej dwie pierwsze strofy oraz z części zawierającej refleksję (strofy końcowe). W omawianym wierszu układ ten jest zaburzony.

Podobne wypracowania