Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Polska rzeczywistość w „Przedwiośniu” Stefana Żeromskiego

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W 1918 roku Polska po latach ciężkiej niewoli odzyskała upragnioną wolność. Spadała ona ludziom jak ,,z nieba”. Pełni wiary w przyszłość stanęli przed ogromnie trudnym zadaniem: należało nadrobić stracony czas i dogonić rozwinięte państwa europejskie, uzdrowić gospodarkę, uspokoić sytuację wewnętrzną i zespolić rozbity przez lata kraj w jeden, dobrze funkcjonujący organizm. Problemy zaczęły się szybko piętrzyć. Okazało się bowiem, że postawione przed młodą ojczyzną cele są szalenie ciężkie do realizacji.

Żeromski w ,,Przedwiośniu” kreśli bardzo wymowny obraz polskiej rzeczywistości początku wieku XIX. Są to nierzadko naturalistyczne, przerażające swą brzydotą i nędzą sceny z życia przeciętnego mieszkańca odrodzonego kraju. Cezary pełen nadziei, że ujrzy nowoczesne, cudowne, szklane domy, o których tyle słyszał z opowiadań ojca, konfrontuje swoje wyobrażenia z szarą, nędzną rzeczywistością polską. Po przekroczeniu granicy widzi: ,,ohydne budynki, stawiane jak to mówią psim swędem, z najtańszego materiału, kryte papą, którą wiatr poobdzierał, a zimowe pluchy podziurawiły doszczętnie”. Bohater jako człowiek z zewnątrz, nieprzesiąknięty narodowymi mitami, romantycznym mesjanizmem, bez całego polskiego bagażu historii i wielkiej przeszłości ojczyzny spogląda na kraj surowo i obiektywnie. Patrzy i uczy się życia. Przed oczyma przesuwają mu się coraz straszniejsze obrazy marności ludzkiej. Polsko-żydowskie miasteczko jest siedliskiem nędzy, mizerności, chorób i brudu.

Natomiast pobyt w Nawłoci odsłania Cezaremu drugą stronę polskiej rzeczywistości. Jest to świat kultywujący nadal tradycje życia ziemiańskiego, jest anachroniczny i wręcz nierealny. To pożegnanie Żeromskiego z obyczajowością szlachecką, która nie przystaje już do nowego kraju. Bardzo ironicznie potraktował pisarz mieszkańców dworku w Nawłoci. ,,Obiady, kolacje, śniadania i podwieczorki trwały niemalże cały dzień. Wstawano dosyć późno. A ledwo spożyto śniadanie i dano folgę dyskusji, która się wyłoniła z przygodnego tematu, jużci Maciejunio wchodzi cichcem ze swymi sprawami i stół, dopiero co sprzątnięty, zaściela czystym obrusem”. I tak w kółko. Nie robi się tutaj nic ponad picie, jedzenie, spacery, czy spotkania towarzyskie. Nikt tu nie dostrzega i nie chce dostrzegać zmian jakie przyniosło odzyskanie niepodległości, potrzeby odrzucenia starych przyzwyczajeń i wkroczenia na inną drogę. Ten wyidealizowany ziemiański światek jest skonfrontowany z życiem chłopów i komorników w pobliskim Chłodku.

Cezary ,,przypatrywał się starcom i staruchom wywleczonym z ogrzanych chałup przez dzieci i wnuki zdrowe na umarcie w mróz, zawieję, złożonych na snopku kłoci, aby prędzej doszli i nie zadręczali żywych, spracowanych i głodnych, swym kaszlem, charkaniem krwią albo nieskończonymi jękami”. Życie ludzi było tu nędzne nad wyraz, było wręcz czekaniem na upragnioną śmierć.

Warszawa również odsłania Baryce cierpienie i realia odrodzonej ojczyzny. Brudne ulice, szare twarze ludzkie, na każdym kroku przerażająca bieda i głód. Niezwykle sugestywny jest obraz dzieci, który przychodzi mu ujrzeć: ,,Bawią się tam, w tych zakażonych klatkach, tłumy dzieci żydowskich - brudne, schorowane, mizerne, wybladłe, zzieleniałe (…) Gdy huczy wicher i mróz ściska, dzieci te wtrącone są do kryjówek, gdzie starzy szwargocą o interesach (…) nogi ich były cienkie jak pogrzebacze, a ręce chude jak ptasie piszczele. Twarze były również nieludzkie, lecz jakby sępie czy jastrzębie, oczy surowe i starcze (…)”. Polska rzeczywistość jawi się okropnie w utworze. Młody kraj staje przed niezwykle ciężkim zadaniem, musi zapewnić byt milionom ludzi, dać pracę i chleb tysiącom wynędzniałym istot. Trzeba wszystko budować od początku, zapomnieć o ziemiańskich mitach i przeszłości. Dlatego burzy się w Cezarym serce, gdy słyszy o stopniowych, powolnych reformach proponowanych przez Gajowca, nie może się jednak zgodzić na rewolucję komunistyczną, bo jej krwawe skutki są mu zbyt dobrze znane.

Dramatyczną sytuację ojczyzny mogą poprawić tylko szybkie, sprawne reformy i mobilizacja całego społeczeństwa we wspólnym działaniu. I do tego nawołuje właśnie Żeromski.

Podobne wypracowania