Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Witold Gombrowicz „Trans-Atlantyk” - motywy biblijne w „Trans-Atlantyku”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Trans-Atlantyk” Witolda Gombrowicza to pierwsza z jego książek napisana po wyjeździe z Polski w lecie 1939 roku. Gombrowicz wyjechał przed nadchodzącą II wojną światową – i jak się okazało – już nigdy nie wrócił do kraju. W Argentynie mieszkał przez prawie ćwierć wieku, a ostatnie lata życia spędził we Francji.

W powieści Gombrowicz dokonuje rozrachunku z ojczyzną, tłumaczy, dlaczego porzucił Polskę tuż przed wybuchem wielkiego konfliktu światowego. W „Trans-Atlantyku” znajdujemy specyficzny język, naśladujący mowę szlachty sarmackiej, z dziwnymi archaizmami językowymi. Często w tych słowach jest odwołanie do Boga, boskiej pomocy, czy zwykłe okrzyki typu „Jezus Maryja” stosowane w celu podniesienia emocji. Gombrowicz, układając fabułę powieści, korzysta i nawiązuje do wątków ewangelicznych, szczególnie zależności ojca i syna. Widać to w opisie losów i postępowania Tomasza i Ignacego Korzyckich, ojca i syna właśnie.

Tomasz jest byłym wojskowym, przywiązanym do tradycji, wiernym Kościołowi patriotą, zaś syn – człowiekiem nowoczesnym, niezbyt zainteresowanym wartościami wyznawanymi przez ojca. W wyniku knowań Gonzala, który chce wykorzystać seksualnie Ignacego, Tomasz powstawania zamordować obu mężczyzn – syna i jego prześladowcę. Niczym nowotestamentowy Bóg nie waha się poświęcić swego syna, by zapobiec grzechom. Nie chodzi tu o odkupienie win wszystkich ludzi, ale o zapobieżenie przewinieniu jednego człowieka, Gonzala, oraz generalnie popełnieniu straszliwego grzechu – przecież homoseksualizm do dziś uznawany jest przez środowiska tradycyjne za dewiację.

Portugalczyk Gonzalo, pałający niezdrową namiętnością do Ignacego, zachowuje się jak biblijni faryzeusze wykorzystujący Żydów do zabicia Jezusa. Gonzalo chce, by Ignacy zabił własnego ojca, co jeszcze bardziej umocniłoby ich związek, na co liczy bogacz. Obie strony planują więc popełnienie zbrodni, ale zamiary Tomasza są, można powiedzieć, z gruntu szlachetne, natomiast knowania Gonzala podłe i niegodziwe. Ostatecznie żaden z nich nie realizuje swoich zamiarów, do pojedynku obu bohaterów, o ile tak można nazwać tę scenę, dochodzi w kawiarni, gdzie piją piwo. Tomasz jest wściekły, bo właśnie dowiedział się, że Gonzalo dybie na jego syna, bogacz boi się i nie wie, co zrobić. Nagle rzuca szklanką i trafia Tomasza w skroń. Po głowie uderzonego płyną krople krwi, zupełnie jak Jezusowi ukoronowanemu cierniową koroną. To najbardziej dobitne odwołanie w powieści Gombrowicza do Ewangelii i jej motywów.

Podobne wypracowania