Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Historia pewnego małżeństwa - artykuł prasowy. Napisz artykuł w oparciu o „Kamizelkę” Bolesława Prusa

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wielka miłość z tragicznym zakończeniem - tak dwoma słowami można opisać historię małżeństwa z jednej z kamienic naszego miasta.

Para wprowadziła się na początku kwietnia. Już na pierwszy rzut oka widać było, jak bardzo są w sobie zakochani. Uśmiechnięci, trzymający się za ręce i nucący pod nosem melodie starej piosenki spacerowali po mieście szczęśliwi, bo mieli siebie.

Mężczyzna - urzędnik, wieczorami pracował przy biurku, a obok niego, niezmiennie, na krześle siedziała zakochana żona, szyjąc i czasami zerkając na męża. Razem kładli się spać, razem wstawali, pili herbatę i jedli śniadanie - zawsze i wszystko razem... do czasu.

W lipcu mąż się zaziębił, dostał krwotoku i zemdlał. Żona sprowadziła lekarza, a potem nie odstępowała ukochanego na krok. Trzymała go za rękę i co chwila całowała. Tłumaczyła, że to nic poważnego, zwykły krwotok z nosa, natomiast pan przekonywał ją, że już czuje się lepiej. Oboje dodawali sobie otuchy.

Niestety choroba nie ustąpiła. Mężczyzna przestał chodzić do pracy, całymi dniami siedział w domu, a przy nim oddana żona. Zaniepokojona i pełna złych przeczuć, nie dawała tego po sobie poznać. W jego towarzystwie była spokojna i opanowana.

Pewnego dnia mąż zakładając kamizelkę, zauważył, że wcześniej dopasowany ciuch jest coraz luźniejszy - chory zaczął widocznie chudnąć. Od tej pory chory zwracał szczególną uwagę na swoją kamizelkę. Gdy w końcu stała się ciaśniejsza, był szczęśliwszy, że wraca do zdrowia. W rzeczywistości, z początku mężczyzna specjalnie ściągał z jednej strony pasek, by uspokoić żonę. Z czasem jednak, już bez jego udziału, kamizelka stawała się za ciasna i mężczyzna musiał zacząć poluźniać pas. Wtedy to właśnie przyznał się żonie do swojego uczynku, zadowolony, że drobne oszustwo nie jest już potrzebne.

Obecnie wiemy już, że nad ściągaczem pracowały dwie osoby: on przesuwał pasek, by nie martwić żony, a ona skracała ściągacz, by dodać otuchy ukochanemu. Małżonkowie z miłości posunęli się do małego kłamstwa. Pragnęli jedynie szczęścia swojej drugiej połówki. Kochali się bezwarunkowo i do samego końca, który nastąpił w październiku. Wówczas mężczyzna zmarł, zostawiając żonę samą.

Ta piękna historia miłości niech przetrwa nie tylko w kamizelce, na której pozostały niezmywalne ślady wzajemnej troski, ciężkiej choroby i głębokiego, pięknego uczucia, ale przede wszystkim niech żyje w naszej pamięci.

Podobne wypracowania