Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Kazimierz Przerwa-Tetmajer „Widok ze Świnicy do Doliny Wierchcichej” - interpretacja i analiza wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Czytając tytuł wiersza, wiemy już, o czym będzie on opowiadał. Istotnie, otrzymujemy panoramę Tatr ze wspominanej Świnicy. Jest to szczyt w Tatrach Wysokich, z którego rozciąga się piękny, panoramiczny widok. Dolina Wierchcicha z kolei jest częścią Doliny Cichej w Słowackich Tatrach.

„Widok ze Świnicy...” jest jednym z wierszy Przerwy–Tetmajera, obok takich utworów jak „Melodia mgieł nocnych”, „W lesie”, które poruszają tematykę gór. Poeta był zafascynowany tatrzańskim krajobrazem i często opisywał go w swoich wierszach, jednak za zwykłym opisem przyrody kryły się zwykle rozważania o kondycji duchowej ludzi z tamtej epoki.

Rozpoczynając lekturę otrzymujemy przyjemny widok górskiej przyrody. W atmosferę wyciszenia wprowadzają nas pierwsze słowa: „Taki tam spokój...”. Już od początku czytelnik relaksuje się, oczekując wiersza wyważonego, harmonijnego, o wyciszającym i uspakajającym nastroju.

Przypominając sobie miasto, wyobrażamy sobie, jaką ulgę odczuwać musiał człowiek, kiedy po czasie spędzonym w gwarze, ścisku i tumulcie może wreszcie oddychać pełną piersią na łonie natury. Miasto nie jest w żaden sposób dosłownie zaznaczone, jednak pierwsze, przytoczone wyżej słowa rozpoczynające wiersz sugerują opozycję „tam” do tego, co „tu”.

Obserwujemy zbocza gór skąpane w słonecznym świetle, opalizujący strumyk w oddali, odcinające się jaśniejszym odcieniem zieleni łąki, nagie skały, błękitne niebo. Jednak po chwili nastrój ten ulega zmianie. Podmiot liryczny kontynuuje opis przyrody tatrzańskiej, ale tym razem przedstawia jej odmienne oblicze.

Okazuje się, że krajobraz nie składa się z samych radosnych i spokojnych elementów, bo oto „przepaść rozwarła paszczę ciemną”, budzi grozę i niepokój. Delikatny i harmonijny nastrój budowany przez wcześniejsze zwrotki pryska jak bańka mydlana. Oddziałuje to także na bohatera lirycznego, który odczuwa – nie do końca zidentyfikowane – gorzkie uczucia: „i jakaś dziwna mię pochwyca / bez brzegu i bez dna tęsknica, / niewysłowiony żal...”

Zauważamy, że podmiot liryczny jest nierozerwalnie związany z opisywanym przez siebie krajobrazem. Jego stany emocjonalne zmieniają się wraz z modyfikacjami przyrody. Można stwierdzić, iż krajobraz jest zobrazowaniem ducha podmiotu lirycznego. Być może na co dzień żadne większe problemy go nie trapią, jednak kiedy odważy się zajrzeć w głąb swojej istoty, odkrywa tam mroczne tajemnice, o których istnieniu nie zdawał sobie sprawy.

Wiersz można interpretować również jako wyraz pesymistycznego światopoglądu, który w każdej radosnej, pogodnej chwili jest w stanie zamienić się w ziarno zwiastujące przyszłe nieszczęście bądź troski. Pełne szczęście jest więc niemożliwe, zawsze bowiem zaprawione będzie pewną dozą goryczy związaną ze świadomością, iż dobre chwile przeminą.

Podmiot liryczny stopniuje wprowadzanie atmosfery grozy. Najpierw wspomina tylko o „martwym głazie”, potem o „nagiej, szarej, stromej” ścianie, na koniec pojawia się zionąca pustką przepaść. Uczucia, które wywołane zostają przez krajobraz, są nieuchwytne dla podmiotu lirycznego, nie dają się określić: „niewysłowiony żal”, „bez brzegu i bez dna tęsknica”.

Wiersz jest bardzo plastyczny, dzięki zastosowaniu wielu epitetów związanych przede wszystkim z kolorami. Jednak nie są to barwy podstawowe, ale ich odcienie, jak srebrzystoturkusowy, srebrnotęczowy, złocisty. Wiersz jest spokojny, dzięki użyciu długich wyrazów oraz licznych przerzutni. Każda z ośmiu zwrotek złożona jest z trzech wersów, z których dwa pisane są dziewięciozgłoskowcem, natomiast ostatni – sześciozgłoskowcem. Rymy występują dokładne i niedokładne, żeńskie i męskie. Dzieląc wiersz po dwie zwrotki otrzymalibyśmy układ aab ccb.

Podobne wypracowania