Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Maria Kownacka „Kajtkowe przygody” - motyw obcości - opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Kajtkowe przygody” Marii Kownackiej to krótka, choć barwna opowieść o życiu małego bociana o imieniu Kajtek. Jego przygody zaczynają się w sposób, który on sam określa jako „żałosny”. W gnieździe, w którym wychowywał się ze swoim bratem, był najsilniejszym bocianem. Niestety jego uporczywy głód wprowadził go w kłopoty, bo kiedy rozpoczął walkę ze swoim bratem o ślimaka, wypadł z gniazda. Okazało się, że złamał skrzydło i z dnia na dzień osłabł do tego stopnia, że nie mógł nauczyć się latania.

Na dzień św. Bartłomieja, który dla wszystkich bocianów jest najważniejszy, Kajtek wciąż nie potrafił latać. Dlatego bociany pozostawiły go samemu sobie: „Na dalekiej zielonej łące zebrał się wielki sejm bociani. Pełno tam było klekotu, podskoków, wspólnych oblotów. Moi rówieśnicy, młode bociany, popisywały się sztuką latania. Ale mnie to nie wychodziło… Brakowało mi sił”. W efekcie wszystkie inne bociany odleciały do ciepłych krajów,  pozostawiając Kajtka. Jeszcze wtedy Kajtek nie wiedział, czym jest mróz i zima.

Kiedy nie mógł już wytrzymać głodu, który ściskał mu żołądek, postanowił zlecieć z gniazda na podwórze Orczyków. Od tego czasu stał się nieodłączną częścią świata ludzi z wiejskiej zagrody. Pomimo to czuł się obco. Szczególnie denerwowały go złośliwe słowa psa o imieniu Bukiet, który nazywał bociana przybłędą. Kajtek niemal siłą wywalczył swoje miejsce wśród zwierząt z podwórza. Niemniej jednak bardzo często spoglądał w niebo, szukając pierwszych oznak wiosny, a wraz z nią przylotu innych bocianów – w tym swojej rodziny.

Wśród swoich nie czuł się obco, jednak od czasu do czasu myślał, o wylocie wraz ze swoją rodziną do ciepłych krajów, o tym by być z nimi. Jednak życie na wsi nie jest dla niego uciążliwe. Przystosowuje się do warunków i zasad panujących w zagrodzie Orczyków. Szybko odnajduje się w nowej sytuacji, chociaż prawa wywalcza niemal siłą, przemocą.

Tęskno mu było także do lotów pod niebem. Obawiał się, że nigdy nie nauczy się latać. Pomógł mu w tym – nieszczęśliwy w skutkach – zbieg okoliczności. Otóż Kajtek bardzo często atakował dzieci, które uciekały wystraszone, wyrzucając za sobą kromki chleba. Któregoś dnia Antek i Kacper postanowili dać urwisowi nauczkę – zastawili na bociana pułapkę – kanapkę grubo posmarowaną masłem i mocno doprawioną pieprzem. Kiedy Kajtek podkradł się i połknął chleb, jego gardło zaczęło piec tak bardzo, że wzbił się w powietrze.

Najbardziej jednak charakterystyczną sytuacją, w której pojawia się motyw obcości są sceny końcowe. Nadeszła wiosna, a wraz z nią do zagrody powróciły bociany. Orczykowie postanowili zbudować dla brata Kajtka – Wojtka nowe, duże gniazdo. Kajtek poczuł się okrutnie zazdrosny. W pierwszej chwili, gdy zobaczył nadlatujące bociany, bardzo się ucieszył. Kiedy jednak dojrzał, że ptaki zmierzają ku gniazdu na stodole zagrody Orczyków, zaczął na nie syczeć, ale ku swojemu rozczarowaniu wcale ich nie przestraszył.   

Mało tego, bociany zaatakowały go, więc musiał uciekać. Jak się później okazało, to jego  rodzice powrócili do gniazda, ale za swojego już go nie uważali. Bociany chciały przegnać Kajtka z zagrody, ale kiedy zauważyły, że gospodarze stoją po stronie Kajtka, zostawili go w spokoju. Bocian stwierdził, że nie zamierza się przejmować takim zachowaniem swoich braci. Poczeka, aż dorośnie i sam od podstaw stworzy to, czego będzie mógł później bronić. Zawsze będzie mieszkał w pobliżu zagrody Orczyków.

Podobne wypracowania