Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Wywiad z Ebenezerem Scroogem o przemianie - Charles Dickens „Opowieść wigilijna”

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Potwór bez serca czy skrzywdzony człowieka? Wywiad z Ebenezerem Scroogem

- Zanim odwiedziły Pana duchy Bożego Narodzenia, Pana zachowanie wobec innych ludzi było okropne. Jak to się objawiało?

- Po śmierci Jakuba Marleya, który był moim jedynym przyjacielem, przejąłem odziedziczony po nim majątek i stałem się jedynym zarządcą naszego kantoru. To jeszcze bardziej oddaliło mnie od ludzi, których nie lubiłem chyba od zawsze. Jedynym celem w życiu stało się bogacenie dla samego bogacenia. Zacząłem skąpić i sobie wszelkich przyjemności i tym,  z którymi miałem do czynienia. Wyzyskiwałem strasznie zatrudnianego kancelistę, płacą mu głodową pensję. By oszczędzić na opale w zimę, nie ogrzewałem w ogóle kantoru, nie zważając na to, że to niebezpieczne dla zdrowia mojego pracownika. Z siostrzeńcem nie utrzymywałem prawie żadnych kontaktów, choć co roku zapraszał mnie do siebie na Święta. Ja jednak nie miałem ochoty poznawać ani jego, ani jego rodziny.

- Dlaczego miał Pan serce zamknięte na drugiego człowieka?

- Od dziecka znałem tylko cierpienie, strach, biedę. Mój dom nie był wesoły i pełen miłości. Wspomnienia związane z domem są męczące i bardzo nieprzyjemne. Gdy miałem okazję poślubić prostą, ale dobrą dziewczynę i żyć normalnie z nią jako rodzina, odrzuciłem to, bo panna nie posiadała posagu. Ponieważ nie znałem nic innego niż złe emocje, ludzi traktowałem jak powietrze albo intruzów. Nigdy nic mnie nie cieszyło, byłem zgorzkniały i kpiłem z tych, którzy wielką wagę przywiązywali do obchodzenia takich zbytków jak Boże Narodzenie. Nigdy moje serce nie wzruszyło się na widok cudzej krzywdy, tak jak nikogo nie obchodziła moja krzywda w dzieciństwie.

- Dlaczego zmienił Pan swoje postępowanie po spotkaniu z trzema duchami?

- Duchy zabierając mnie w podróż do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości i pokazując moje życie, zachowanie i to, co się ze mną stanie już niedługo, obudziły mnie z tego złego snu, jakim było cała moja dotychczasowa egzystencja. Stojąc obok i obserwując siebie z boku, mogłem lepiej wszystko pojąć. Obrazy z przeszłości ukazały mi małego, nieszczęśliwego Ebenezera, który dorósł i wyrządził wiele złego, a którego za rok czeka śmierć w całkowitej samotności.

- Jak teraz wygląda pańskie życie?

- Pomagam, którzy tego potrzebują, obchodzę razem z siostrzeńcem Boże Narodzenie w radości, dobrze traktuję mojego pracownika i innych ludzi. Dopiero teraz czuję, że życie ma sens.

Podobne wypracowania