Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Hanna Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem” - problematyka książki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Zdążyć przed Panem Bogiem” to opowieść oparta na faktach. Wydarzenia historyczne, jakie zostały opisane przez Marka Edelmana, miały miejsce w latach 1942-3 i dotyczyły likwidacji żydowskiego getta w Warszawie. Głównym bohaterem, z którego perspektywy widzimy te wydarzenie, jest Marek Edelman – zastępca przywódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej działającej jako ruch oporu przeciwko Niemcom. Edelman opowiada o życiu w getcie.

Najważniejszym zadaniem, jakie sobie postawił, to demistyfikacja powstania oraz postaci, które w tym uczestniczyły. Opowiada zwięźle i skrótowo o warunkach życia w tym zamknięciu. Wszechobecny był rozkład, fetor, śmierć. Ludzie umierali na środku drogi, w ciemnych zakamarkach, gdzie się dało – często z głodu i pragnienia. Edelman próbuje uświadomić czytelnikowi, czym tak naprawdę był holocaust – to nie tylko system, który zabijał i poniżał ludzi – to system, który niszczył człowieka psychicznie i moralnie. Bohater zadaje sobie pytanie o wartość i sens życia, skłania go to do filozoficznych refleksji nad światem.

Sam Edelman jest lekarzem. W getcie zajmował się przenoszeniem krwi, pracował jako goniec medyczny. Do powstania nastawiony był ambiwalentnie. Wiedział, że jest to chęć wyboru sposobu, w jaki się umrze. Jak sam mówi godne umieranie w getcie było na wagę złota. Niektórzy popełniali samobójstwo, jednak on sam uważał, że umieranie za symbol nie daje nic, choć jest to na swój sposób śmierć godna, bo nie z rąk Niemców. Jako lekarz sprzeciwiał się rozlewowi krwi. Wszyscy wiedzieli, że powstanie w getcie nie ma szans na zwycięstwo, chociażby z tej przyczyny, że nie byli tak dobrze wyposażeni w broń, jak Niemcy.

Była to więc próba oddania życia nie za darmo, ale w bohaterskiej walce. Edelman robi wszystko, aby nie pokazywać ani getta ani ludzi, którzy tam mieszkali, jako heroicznych bohaterów poematu o walce. Pokazuje prawdziwych ludzi z krwi i kości, pokazuje ich wady, słabości, pięty achillesowe. Szczególnie jest to pokazane na przykładzie przywódcy powstania – Anielewicza. W swoich relacjach Edelman obdziera go z resztek mistycyzmu i heroicznej otoczki. Opowiada między innymi o przeszłym życiu wodza – o tym, jak sprzedawał ryby i malował im skrzela na czerwono, żeby te wyglądały na jeszcze bardziej świeże.

Najważniejsza problematyka, jaka została poruszona w utworze to motyw umierania, wartość życia i godność człowieka. Tu nie ma prostych wyborów. Edelman podkreśla, że niektórzy z własnej woli szli na śmierć, byle tylko być z bliskimi, jak na przykład Pola Lifszyc. Pomimo tego, że została wyprowadzona na aryjską stronę, wróciła na plac i weszła do pociągu zagłady, gdzie zobaczyła swoją matkę. Wywieźli ich do Treblinki. Ślad po nich zaginął. Dla Marka Edelmana jest to przykład pięknego, godnego umierania w tak zatrutym śmiercią świecie.

Autor relacji szczegółowo opisuje, co działo się w czasie powstania. Dochodzi do niego wiadomość o zbiorowym samobójstwie w bunkrze, jednak samobójstwo dla symbolu wydaje mu się bezsensowne. Jako lekarz ceni życie i je ochrania, choć jest to zadanie trudne. Jednocześnie współpracuje z polskim podziemiem, naraża własne życie. Nie robi tego, bo uważa, że tak się robić powinno, ale dlatego, że chce – w tym znajduje sens i cel swojego życia – życia, które myślał, że skończy się wraz z likwidacją getta. Przetrwał, bo był silny psychicznie i przygotowany do życia. Jak sam mówił, nie potrafił się jednak odnaleźć w powojennej rzeczywistości. Zostaje cenionym kardiochirurgiem, ale to, co przeżył w getcie, na zawsze pozostanie w jego wspomnieniach.

Podobne wypracowania