Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Sławomir Mrożek „Lew” - streszczenie opowiadania

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Właśnie rozpoczęły się igrzyska. Cezar gestem dał znak i otworzono ciemne i zimne lochy. Kolejno zaczęły wybiegać z nich rozwścieczone lwy. Ludzie siedzący na trybunach głośnymi okrzykami okazywali swoją radość z powodu niepowtarzalnej rozrywki.

Wszystkie lwy opuściły już lochy. Doglądał tego dozorca Kajus, którego zadaniem było dopilnowanie, by żadne zwierzę nie plątało się po terenie budynku. Wydawało się, każdy lew wybiegł już na arenę, aż tu nagle dozorca ujrzał lwa, który spokojnie leżał w kącie jadł marchewkę. Kajus zdziwił się bardzo i zaklął pod nosem, ponieważ obawiał się gniewu nadzorcy za niedopilnowanie zwierząt. Podszedł więc do lwa i dźgnął go w pośladek, aby zachęcić do wyjścia z lochu. Zwierzę spojrzało tylko na niego, machnęło ogonem i znów zabrało się do zjadania warzywa.

Dozorca ukuł go jeszcze raz, silniej. Wtedy lew przemówił i nakazał mu się odczepić. Mężczyzna nie wiedział co począć. Z jednej strony rozumiał lwa, z drugiej zaś miał poczucie, że musi dobrze wykonać powierzone mu zadania. Postanowił, że grzecznie porozmawia z lwem i przekona go do wyjścia. Zwierzę było jednak nieugięte i rozpoczęło wyjaśnienia dotyczące niechęci do pożerania chrześcijan na arenie. Lew uważał, że to patrycjusze są winni tej krwawej jatki, ale wykorzystują do mordowania zwierzęta, aby bronić swojej skóry. Nikt przecież nie zarzuci im dokonania tych czynów, bo wszyscy zgromadzeni widzą, że to lwy pożerają ludzi. Lew wyraził także swoje zdanie o polityce. Twierdził, że pewnie kiedyś chrześcijanie dojdą do władzy, cezar zaakceptuje ich i rozpocznie się nowy rozdział w historii. Wtedy istotne będzie, że to nie patrycjusze, ale zwierzęta dopuszczały się tak okrytych zbrodni. Z tego powodu lew wolał spokojnie zjadać marchewkę i nie wychodzić na arenę, aby nikt nie zobaczył go wśród krwiożerczych bestii. Przyznał się jednak Kajusowi, że nie lubi marchewek i że są one niedobre.

Dozorca z ciekawością wysłuchał lwa. Gdy zwierzę przedstawiło mu swoje poglądy, Kajus zamyślił się. Po chwili zapytał, czy w razie gdyby chrześcijanie jednak doszli do władzy, lew mógłby zaświadczyć, że on Kajus, nie zmuszał go do wyjścia na arenę.

Podobne wypracowania