Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Widok z mojego okna - opis

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Mieszkam w czteropiętrowym bloku w dużym mieście. Stoi on na osiedlu, gdzie podobnych budynków jest znacznie więcej. Okno mojego pokoju wychodzi na niezbyt ruchliwą ulicę. To północna strona, dlatego w lecie w moim pokoju nie jest tak bardzo duszno, jak w innych pomieszczeniach. Z mojego okna widzę park, kościół, kilka starych budynków, które przed laty były częścią folwarku, a w oddali kolejne bloki i horyzont.

Zacznę od parku. Jest niewielki, bardziej prostokątny niż kwadratowy i to jedyny teren zielony w miejscu, gdzie mieszkam. Położony jest nieopodal, z okna czasem widzę czy ktoś gra w piłkę nożną, siatkówkę albo po prostu spaceruje po alejkach. Jeśli są tam moi koledzy, biegnę by się z nimi pobawić. W parku rosną drzewa różnych gatunków, najczęściej brzozy i topole. Jest mały plac zabaw dla dzieci, można tam również jeździć na rowerze i na rolkach.

Tuż obok parku, choć nieco z tyłu, jest niewielki kościół. Został zbudowany przed kilku laty, wcześniej stała tam mała kaplica. Kościół jest niewysoki i raczej tradycyjny w formie. Postawiono go na planie prostokąta, ma zwykły, kryty czerwoną blachą dach i niewielkie okna. Obok kościoła jest budynek zakrystii. Zakrystia, podobnie jak część sąsiednich zabudowań, stojących po przeciwnej stronie wąskiej uliczki, była częścią przedwojennego folwarku ziemskiego. Wtedy miasto, w którym mieszkam było znacznie mniejsze. Tam, gdzie stoi moje osiedle, rozciągały się pola uprawne. W folwarku mieszkała służba i robotnicy rolni. Jedynym okazalszym budynkiem był dworek, który jednak nie przetrwał wojennej zawieruchy. O czasach świetności folwarku przypomina łukowata brama, pod którą trzeba przejechać, by z ulicy skręcić między dawne folwarczne budynki. Teraz mieszkają tam zwykli ludzie, chociaż nieremontowane i niezadbane budowle raczej nie należą do bezpiecznych. Od dawna mówi się, że mieszkańców trzeba przenieść w inne miejsce. Ale na razie nie wiadomo, gdzie mają się podziać. Mieszka tam mój kolega Marcin. Szkoda będzie, jeśli wyprowadzi się gdzieś daleko.

Zaraz za budynkami i kościołem płynie niewielka rzeczka, bardzo brudna i zaśmiecona, a za nią znajdują się kolejne bloki, należące do innego osiedla. Dzielnica, gdzie mieszkam, bardzo szybko się rozbudowuje, powstają ciągle nowe bloki. Nie podoba mi się to, bo kiedyś za rzeczką były łąki, gdzie można było się włóczyć z kolegami albo pójść na długi spacer lub poszaleć na rowerach górskich. Teraz teren został ogrodzony i zapewne coś tam wybudują. Dalej też są łąki, a potem lasek, ale tam rodzice nie pozwalają mi chodzić, nawet z kolegami. Uważają, że to niebezpieczne. Kiedy będę trochę starszy, będę urządzał sobie tam wyprawy, bo bardzo mnie ciekawi, co jest w lesie i dokąd można dotrzeć leśnymi ścieżkami.

Uważam, że widok z mojego okna jest bardzo ciekawy. Siostra ma pokój po przeciwnej stronie mieszkania i widzi następny blok a między nimi parking. W oddali są ulice, supermarket, wiadukt nad przelotową trasą, prowadzącą przez nasze miasto i znowu bloku. Nic ciekawego. Mój widok jest lepszy.

Podobne wypracowania