Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Maria Kownacka „Rogaś z Doliny Roztoki” - streszczenie skrótowe książki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Głównym bohaterem utworu Marii Kownackiej jest Rogaś, syn sarny. Cała książka opowiada o życiu od narodzin Rogasia do czasu, kiedy już wydoroślał. Rogaś urodził się w „nieprzebytych gąszczach stoku góry Radziejowej, tam gdzie opada ona gwałtownie ku huczącym po kamieniach w dole Małej i Dużej Roztokom Ryterskim”. Na samym początku opiekowała się nim jego troskliwa mama. On sam niekiedy czuł się przestraszony w lesie, szczególnie nocą. Pewnego dnia przeżył prawdziwą grozę, kiedy zrozumiał, że jego matka nie żyje. Została zaatakowana, kiedy szukała dla niego pożywienia. On sam jeszcze nie umiał szukać pożywienia.

Wtedy to właśnie zziębniętego i zgłodniałego Rogasia odnalazł pod jaworem stary drwal, Jan Pogwizd z Rytra. Drwal nie miał serca pozostawić maleństwa samemu sobie, natychmiast zabrał ze sobą jelonka. Postanowił też oddać jelonka pod opiekę gajowego, Piotra Kluski. Na miejscu wszyscy byli bardzo zainteresowani pomocą zwierzątku, szczególnie Józia, Rózia i Marysia. Sarniątko zostało otoczone troskliwą opieką. Lata upływały, a on rósł, dorastał razem z dziećmi gajowego. Razem bawili się, psocili. Raz Rogaś uratował bydło przed atakiem wilków, które nadchodziły. W odpowiedniej chwili zwierzątko zaalarmowało Piotra Kluskę, pukając w drzwi leśniczówki i w taki sposób udało się zapobiec tragedii.

Właśnie od tych wyrastających różków powstało imię sarniątka – Rogaś. Jak każde dzikie zwierzę, Rogaś nie mógł do końca przystosować się do życia wśród ludzi. Kochał ich, ale było pewne, że pewnego dnia będzie musiał nauczyć się żyć w lesie wśród innych dzikich zwierząt. Dokuczał ludziom, niekiedy ich atakował, choć nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, że robi źle. Podczas zbierania grzybów, zjadał grzyby, wyjadał ziemniaki. Podczas wiosennych uroczystości uszkodził nieco leżącą na płocie spódnicę Marysi. Dorośli zaczęli zauważać, że najwyższy czas, aby wywieźć małego szkodnika do lasu, gdzie powinien żyć.

Sarniątko wywieziono bardzo daleko od leśniczówki, w głąb lasu, tak, aby nie znalazł drogi powrotnej. To wszystko jednak na nic się zdało, gdyż sprytne zwierzę natychmiast odnalazło drogę do domu. Następnego dnia postanowiono ponownie, pomimo usilnych błagań dzieci gajowego, odwieźć Rogasia jeszcze dalej w las. Sytuacja jednak się powtórzyła, chociaż Rogaś nie zbliżał się już do leśniczówki. Po jakimś czasie zniknął z życia ludzi całkowicie.

Widziano go potem jeszcze kilka razy. Za każdym razem był coraz doroślejszy. Jego poroże się rozrosło, stał się dorosłym jeleniem. Kiedy pewnego dnia dzieci gajowego zagubiły się podczas grzybobrania w lesie, ten pomógł im odnaleźć drogę powrotną. Wiele jeszcze razy słyszano o jelonku z białą plamą na boku (efekt poparzenia w kuchni gajowego) oraz błyszczącą, brązowawą sierścią i wielkim, rozrośniętym porożem. Nieodmiennie poznawano go po jednej cesze – jeszcze gdy mieszkał u Klusków, uwielbiał wyjadać obierkii z ziemniaków. Był to dla niego swoistego rodzaju przysmak, o czym jeszcze później wspominano z rozbawieniem.

O białej plamie na boku zwierzątka mówiono, że to jego „dowód osobisty niezgorszy”. Tak naprawdę do końca nie wiadomo, co się stało z Rogasiem. Jego los był nikomu nieznany. Wiadomo jedynie, że kozioł przystosował się do warunków w dziczy i nie wrócił już do ludzi. „Rogaś objawił się raz jeszcze, chroniąc własne życie, Jędrkowi Klusce i Jankowi Pogwizdowi, a potem, jak wieść niesie, nawiedzał na niemcowskiej wyżynie pewnego samotnika, ale wreszcie zaginął jakoś słuch o koźle Rogasiu. Chociaż dzieci o niego pytały, chociaż myśliwi bożyli się, że nie padł od żadnej kuli – nikomu więcej już się nie pojawił. Nawet gajowi nie napotykali go w swoich leśnych rewirach”.

Podobne wypracowania