Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Henryk Sienkiewicz „Potop” - charakterystyka Zagłoby

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Jan Onufry Zagłoba to bohater występujący we wszystkich częściach „Trylogii” Henryka Sienkiewicza. W każdej z nich pełnił on bardzo ważną rolę dla fabuły powieści. Zagłoba jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i komicznych postaci „Trylogii”. Jest to postać fikcyjna, chociaż z wielu źródeł wynika, że autor, kreując osobę szlachcica wzorował się na kilku historycznych i literackich postaciach, takich jak: Jan Chryzostom Pasek, Ulisses – bohater „Odysei” Homera, Papkin z „Zemsty” Aleksandra Fredry oraz  Falstaff – bohater dramatu Williama Szekspira „Henryk IV”.

Zagłoba to stary, gruby szlachcic herbu Wczele. Jedno oko miał przykryte bielmem, a na głowie wielką dziurę, przez którą było widać kość czaszki. Nosił białą brodę, twarz miał zawsze czerwoną. Sienkiewicz pisze o nim: „czerstwo jak tur wygląda”. Zagłoba był starym kawalerem.

Bohater był przykładem typowego siedemnastowiecznego Sarmaty, który lubił dużo zjeść i wypić:

„Zawszem mówił, że gorzałka jeno tęgiej głowie służy”.

Na komiczność jego osoby wpływa fakt, iż Sienkiewicz wyostrzył wszystkie niekonwencjonalne cechy charakteru Onufrego. Zagłoba był konfabulantem i megalomanem. Miał przesadnie wysokie mniemanie o sobie oraz swoich zasługach dla kraju. Każde zdarzenie opisywał tak, by przedstawić siebie w jak najlepszym świetle. Często przywłaszczał sobie zasługi innych bohaterów, np. pana Wołodyjowskiego. Zagłoba uwielbiał być w centrum uwagi, był duszą towarzystwa, gadatliwym i mającym ogromne poczucie humoru facecjonistą.

Najgorszą karą dla bohatera była cisza, dlatego gadał „żeby – jak to określa – się para w gębie nie zagrzała i żeby język nie rozmiękł, co się od dłuższego czasu milczenia snadnie przytrafić może”. Zawsze potrafił „rozruszać” sztywne towarzystwo, opowiadając jakąś zabawną anegdotę i zręcznie ją ubarwiając na swoją korzyść. Prawda była wartością względną dla Zagłoby. Nie była tak ciekawa i kolorowa, jak jego historie.

Mimo iż Zagłoba, tak jak reszta przedstawicieli sarmackiej grupy społecznej, cechował się także takimi przymiotami jak lenistwo i kłótliwość, był on jednak szczerym patriotą i potrafił wyjść cało z każdej opresji. Był odważny i miał zamysł organizatorski.

„Zadziwiająca to jest rzecz w istocie – mówił pan Wołodyjowski – że nie masz na świecie takowych terminów, z których by ten człowiek nie potrafił się salwować. Gdzie męstwem i siłą nie poradzi, tam się fortelem wykręci. Inni fantazje tracą, gdy im śmierć nad szyją zawiśnie, albo polecają się Bogu czekając, co się stanie; a on zaraz zaczyna głową pracować i zawsze coś wymyśli. Mężny on w potrzebie bywa jako Achilles, ale woli Ulissesa iść śladem”.

Największy podstęp Zagłoby w „Potopie” to przekonanie Rocha Kowalskiego, że jest jego wujem, upicie mężczyzny i w efekcie uwolnienie więzionych przez niego pułkowników.

Zagłoba był sprytny i przebiegły. Nie było dla niego sytuacji, z której nie potrafiłby wybrnąć. Potrafił przegadać każdą osobę. Do swojego zdania przekonał Sapiehę, króla Jana Kazimierza, Lubomierskiego oraz Zamoyskiego. Z łatwością zyskiwał sobie sympatię nawet najtrudniejszych rozmówców.

Zagłoba miał wiele swoich humorystycznych powiedzonek, które stanowią groteskową część całej „Trylogii” Sienkiewicza. Należą do nich:

„Jak mawiali starożytni: kiedy w brzuchu pusto, w głowie groch z kapustą”; „Już tak widać jest, że kto się o Radziwiłła otrze, ten sobie wytarty kubrak zaraz ozłoci. Łatwiej tu, widzą, o promocję, niż u nas o kwartę gniłek. Wsadzisz rękę w wodę z zamkniętymi oczami i już szczupaka dzierżysz”; „Niech zginę ja i pchły moje!”.

Podobne wypracowania