Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Opowiadanie o smoku

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pewnego dnia głęboko w lesie mały Damian znalazł bardzo niezwykły kamień. Był  idealnie gładki i swoim kształtem przypominał jajo kurze, tylko że dwadzieścia razy większe. Miał kolor niebieski. Chłopiec postanowił, że zabierze kamień ze sobą i schowa w swoim pokoju. Idąc, poczuł nagle jakiś ruch w plecaku. Zatrzymał się i wtedy w środku znów coś się zaczęło szamotać. Gdy rozsunął zamek, zamiast wielkiego kamienia, ze środka patrzył na niego najprawdziwszy smok. 

Damian szybko wyjął smoczego malucha ze środka, położył na trawie i patrzył z niedowierzaniem, jak ten rozkłada małe jeszcze skrzydła i pokasłuje ogniem.

- Będziesz mieć na imię Szafir, bo twoja skóra jest niebieska – wyjaśnił swojemu nowemu podopiecznemu.

Damian powiedział rodzicom o swoim znalezisku i wybłagał, żeby smoczątko mogło przez trochę u nich zostać. Rodzice, choć niechętnie, zgodzili się. Chłopak codziennie bawił się z Szafirem i uczył go różnych sztuczek. Karmił go kurczakami i rybami, czasem smok sam sobie coś upolował. Czasem robiło się niebezpiecznie, bo Szafir potrafił nieopatrznie spalić coś, ziejąc ogniem.

Bardzo szybko z malutkiego, słodkiego smoka Szafir przeistoczył się w zwierzę wielkości konia, ale na szczęście nic nie wskazywało na to, żeby miał jeszcze urosnąć. Już od dawna zamieszkał w szopie za domem, gdzie Damian przygotował mu wszystko, bo w pokoju było im za ciasno.

Któregoś dnia Szafir jak zwykle wyruszył, żeby polatać. Te podniebne wędrówki zdarzały mu się coraz częściej i chyba je polubił, bo każdy wylot trwał coraz dłużej. Damian domyślał się, że smok woli spędzać czas w górze, niż z nim na ziemi. Tam mógł robić to, co najbardziej kochał – latać. Kilka razy zdarzyło się, że po zderzeniu z jakimś drzewem, uszkadzał sobie skrzydło, co uniemożliwiało latanie. Widać było, że przedłużające się przykucie do ziemi bardzo niecierpliwi smoka, dlatego gdy mógł wreszcie odlecieć, jego powrót mógł opóźnić się parę dni. Ale zawsze wracał.

Tym razem Damian również oczekiwał przyjaciela, bo mijał już piąty dzień od kiedy ten wyruszył. Jednak Szafir tak ukochał wolność, niebo i niezależność, że nie pojawił się w domu Damiana nigdy więcej.  

Podobne wypracowania