Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Ernest Hemingway „Stary człowiek i morze” - motyw samotności w opowiadaniu. Opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Motyw samotności w opowiadaniu Ernesta Hemingwaya pt.: „Stary człowiek i morze” jest mocno eksponowany.

Santiago był wdowcem. Po śmierci żony pozostał sam. Zdjął nawet ze ściany jej zdjęcie, gdyż patrzenie na nie wzmagało w nim smutek i poczucie osamotnienia. Opis jego chaty i sprzęty, które się w niej znajdowały potwierdzały fakt, iż stary rybak separował się od innych. W zaniedbanej izbie stało tylko jedno krzesło, jeden stół i jedno łóżko. Może to dowodzić tego, że starzec wybrał samotność. Miał żonę, a jednak brak krzesła, na którym niegdyś siadała, łóżka na, którym spała oraz wielu i innych sprzętów i rzeczy potrzebnych kobiecie. Mężczyzna przyjaźnił się z chłopcem Manolinem, którego znał odkąd ten ukończył pięć lat. Był jego mentorem i nauczycielem fachu rybaka. Również dla niego nie było specjalnego miejsca w chacie, choć bywał tam każdego dnia. Chłopak łagodził nieco uczucie smutku i alienacji. Stary bardzo lubił spędzać czas z chłopcem. Po ciężkim dniu połowu spożywali wspólnie posiłek, a następnie poszukiwali w gazecie informacji na temat amerykańskiej ligi baseballa. Uczeń dbał o swojego mistrza na lądzie. Okazywał mu wiele ciepła i miłości. Uwielbiał go za to, że jest takim dobrym rybakiem i uczy go wszystkiego co sam potrafi. Manolin był jedyną osoba, którą Santiago dopuszczał do siebie bardzo blisko. Świadczy o tym fakt, że chłopak jako jedyny z wioski, zwracał się do niego po imieniu.

Następnym fragmentem, mówiącym o samotności, jest ten, który opisuje połów marlina. Santiago sam, w pojedynkę wypłynął w morze. Obok niego przepływali inni rybacy i żaden z nich nie płynął samotnie. On jednak starał się dostrzegać w swoim położeniu dobre strony. Uważał, że w morze najlepiej jest wypływać samotnie. Po długim czasie oczekiwania na rybę, Santiago odczuł dyskomfort wynikający z braku towarzystwa na łodzi. Do koła, jak okiem sięgnąć, otaczała go woda. Rybak zaczął mówić do siebie. Pomimo to, że uważał, iż „nikt nie jest nigdy samotny na morzu” stwierdzał, że chciałby mieć chłopaka przy sobie. Mógłby zabić czas oczekiwania na rybę rozmawiając z nim o baseballu i wielkim Di Maggio.

W pewnym momencie, po długim wyczekiwaniu, ryba złapała przynętę. Okazało się, że był to ogromny marlin. On, tak jak Santiago, również płynął samotnie, w odróżnieniu do  tuńczyków, makreli czy rekinów pływających ławicami. Od teraz rybak i ryba nie byli już sami. Mieli siebie. Marlin ciągnął małą łódkę Santiago przez wiele godzin. Stary był już bardzo zmęczony i głodny, ale nie narzekał na swój los. Podczas walki, jaką toczył z rybą odczuł, że samotność nie zawsze jest wskazana. W tym momencie przydałaby mu się druga osoba, nie tylko do towarzystwa, ale również do pomocy. Po wielu godzinach walki z marlinem zarówno Santiago, jak i jego zdobycz byli wykończeni. Stary rybak opadał z sił. Drętwiały mu ręce, a linka wpijała mu się w plecy. Do tego był głodny i spragniony. Zabrał tylko jedną butelkę wody. Kiedy już udało mu się pokonać ostatecznie olbrzyma, przywiązał go do swojej łodzi. Po niedługim czasie podpłynął do niego rekin. Odgryzł kawał mięsa, co w konsekwencji zwabiło inne bestie. Te podpłynęły ławicą i ograbiły Santiago z jego ryby. Do brzegu dopłynął ze szkieletem, który czekał na brzegu na odpływ, aby powrócić do morza.

Hemingway przedstawia nam starszego rybaka, który został sam. Nie ma zbyt wielu przyjaciół, jest wdowcem i prawdopodobnie nie ma rodziny. Jedyną mu bliską osobą jest Manolin, który odwzajemnia te ciepłe uczucia. Być może autor chce nas przestrzec przed samotnością. Skłonić nas do rewizji swojej postawy. Powinniśmy szukać przyjaźni, nie odcinać się od ludzi, gdyż życie w pojedynkę jest trudne, a przede wszystkim smutne. Jest w opowiadaniu również pozytywne i optymistyczne przesłanie. Santiago miał w Manolinie prawdziwego przyjaciela. To chłopak zawiadomił straż przybrzeżną o tym, że rybak nie wraca od wielu godzin, a kiedy go zobaczył płakał i od razu troskliwie zaopiekował się starcem. Możemy mieć zatem nadzieję, że nie jesteśmy nigdy całkowicie sami i, że jest ktoś taki jak Manolin, kto będzie się o nas troszczył.

Podobne wypracowania