Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Sprawozdanie z wycieczki - Sprawozdanie z wycieczki szkolnej do lasu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Pewnego słonecznego czerwcowego dnia nasza klasa wybrała się na wycieczkę do lasu. Była ona związana z „Międzyszkolnymi Dniami Szanowania Przyrody”, które miały miejsce od 4–8 czerwca. W tym czasie uczestniczyliśmy nie tylko w zajęciach szkolnych, lecz także w specjalnych warsztatach dotyczących ochrony przyrody, segregacji śmieci oraz ekonomicznego wykorzystania źródeł naturalnych. Na siódmego czerwca zaplanowane było obcowanie z przyrodą. Ten termin oznaczał nic innego jak klasową wycieczkę do lasu.

Jeszcze w szkole zostaliśmy wyposażeni w „Notatniki obserwatora przyrody”, specjalne, ekologiczne ołówki oraz kilka lornetek. Jako że nasza szkoła mieści się w centrum miasta, do lasu dojechaliśmy specjalnie wynajętym autokarem. Wycieczkę zaczęliśmy na parkingu od dokładnego przeanalizowania tablicy informującej o specyfice tego miejsca. Podzieliliśmy się na cztery grupy; każda z grup miała mapę z zaznaczoną trasą (wszystkie prowadziły do tego samego punktu docelowego) oraz dwie lornetki. Każdą grupą dowodził nauczyciel.

Po słowie „start” wyruszyliśmy. Gdyby nie to, że musieliśmy zebrać po drodze określoną liczbę określonych gatunków roślin, nikt nie zwracałby uwagi na przyrodę. Mieliśmy także zanotować każde spostrzeżone przez nas zwierzę, dlatego skrupulatnie wyglądaliśmy śladów mrówek, żuków, ptaków czy wiewiórek. Naszą konsternację wzbudziły ślady kopyt na piasku, ale po dłuższej konsternacji postanowiliśmy zanotować, że widzieliśmy sarnę lub jelenia.

Inne drużyny dotarły już na miejsce i gromadziły się przed bramą Zamku w Mirowie. My dalej kluczyliśmy po leśnych ścieżkach – nikt nie wiedział, w którym miejscu przegapiliśmy skręt prowadzący do zamku. Dopiero po konsultacji z przewodnikiem ustaliliśmy, że postaramy się wrócić okrężną, ale pewną drogą do autokaru, omijając zwiedzanie zamku. W tym czasie inni zobaczyli odrestaurowane wnętrze zabytkowej budowli i wrócili ustaloną trasą.

Przy autokarze, w wyznaczonym miejscu, rozpaliliśmy ognisko i upiekliśmy kiełbaski. Trzymaliśmy w dłoniach zerwane rośliny, wspólnie z przyrodnikiem omawiając ich nazwy i budowę. Inne grupy zazdrościły nam spostrzegawczości, kiedy pochwaliliśmy się, że widzieliśmy sarnę. Niestety, jedna z dziewczyn ujawniła, że były to tylko tropy zwierząt. W tym momencie nasza pozycja zmalała i z największą zazdrością spoglądano na grupę, która miała okazję, by podziwiać bociana.

Wycieczkę zaliczam do udanych. Chociaż nie udało mi się zwiedzić zamku, który miał być główną atrakcją, mogłam poznać piękno pobliskich lasów i nauczyłam się dostrzegać ich florę i faunę.

Podobne wypracowania