Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Krzysztof Kamil Baczyński „Z głową na karabinie” – interpretacja i analiza utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Z głową na karabinie” jest dziś najszerzej znanym, najbardziej kojarzonym z czasem wojny i okupacji utworem polskiej literatury. To przejmujące świadectwo owego czasu powstało w samym sercu spełniającej się apokalipsy – pod koniec 1943 roku, kiedy krąg bliskich młodego poety z każdym dniem zacieśniał się po śmierci kolejnych jego członków, a jemu samemu – w tragiczny sposób świadomemu czekającego go losu – pozostało już zaledwie pół roku życia.

Utwór został utrzymany w konwencji liryki bezpośredniej, dzięki otwartej ekspozycji „ja” lirycznego, pojawiającego się pierwszoosobowo już w początkowym wersie:
„Nocą słyszę, jak coraz bliżej
drżąc i grając krąg się zaciska”.

Dzięki dobraniu dźwięcznych zestrojów głoskowych, fragment ten odzwierciedla grozę i napięcie sytuacji, w jakiej podmiot liryczny znajduje się w chwili werbalizowania swojego stanu. Z takim nastrojem zostaje zestawiony, na zasadzie antytezy, sielankowy obraz przeszłości:
„A mnie przecież zdrój rzeźbił chyży,
wyhuśtała mnie chmur kołyska.
A mnie przecież wody szerokie
na dźwigarach swych niosły ptaki
bzu dzikiego; bujne obłoki
były dla mnie jak uśmiech matki”.

Wychowanek „zdroju chyżego”, „ptaków bzu dzikiego” i „bujnych obłoków” był przeznaczony i przygotowany do życia wolnego, bliskiego natury i zgodnego z jej prawami, tym bardziej dramatycznym jest więc jego obecna sytuacja zamknięcia w złowrogim kręgu przemocy i okrucieństwa, co „ostrzem świszcząc tnie już przy ustach”. Podmiot liryczny buntuje się wobec niesprawiedliwości odbierającej mu „wytryskającą jak dymu laska” „gołębią młodość”, którą nie zdążył się jeszcze nacieszyć, zaznaczając jednocześnie:
„(...) a mnie przecież tak jak innym
ziemia rosła tęga – nie pusta”.

Przemawia tutaj nie tylko w imieniu własnym, ale całego pokolenia, które jako pierwsze urodziło się w niepodległej Polsce, wdzięczne swym rodzicom i dziadom za ofiarę, dzięki której miało cieszyć się „uprawianiem własnej ziemi” – rozwojem wolnej, zapowiadającej piękne zbiory ojczyzny. Zamiast czasu wielkiego urodzaju i wesela, jakiego spodziewało się  młode pokolenie, zostało ono skazane na „czas wielkiej rzeźby”, odnoszący się do metafory apokalipsy spełnionej, jaką stała się II wojna światowa.

Szczególnie dramatyczne są dwie ostatnie strofy wiersza stanowiące przepowiednię tragicznego losu, jaki podmiot liryczny wieszczy dla samego siebie:
„Obskoczony przez zdarzeń zamęt,
kręgiem ostrym rozdarty na pół,
głowę rzucę pod wiatr jak granat,
piersi zgniecie czas czarną łapą;”

Przeczuwa swoją nieuniknioną zagładę, nie buntuje się jednak wobec losu, czuje w nim bowiem przeznaczenie nie tylko własne, ale i całego młodego pokolenia. Podmiot liryczny tego wiersza możemy więc w pełni utożsamić z Baczyńskim, który bez wahania wystawił się na pewną śmierć w obronie ojczyzny, choć wszyscy wokół pragnęli dyskretnie odsunąć z pierwszej linii frontu chorowite, delikatne ciało skrywające niepoliczalny skarb w postaci jego talentu. Historia i jej wyroki okazały się jednak nieubłagane – śmierć młodego poety, wywróżona w niniejszym utworze, stała się tragicznym potwierdzeniem słów Stanisława Pigonia: „Cóż, należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga brylantami”.

Wiersz zamyka jednak przesłanie paradoksalnie pełne otuchy, dodające sił tym, którzy przyjdą jako następni:
„(...) bo to była życia nieśmiałość,
a odwaga – gdy śmiercią niosło.
Umrzeć przyjdzie, gdy się kochało
wielkie sprawy głupią miłością”.

Odwaga wybitnych jednostek kosztuje je czasem ich życie; życie to nie miałoby jednak wartości bez owej odwagi i miłości, którą „głupio” – bez reszty, bez rozsądku, bez oglądania się na doraźne korzyści – kochali wielkie sprawy, jakie na nich spadły. Bez tej „głupiej” miłości nie byłoby dziś niepodległej Polski.

Podobne wypracowania