Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Artyzm „Małej apokalipsy” Tadeusza Konwickiego

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Mała apokalipsa” to powieść Tadeusza Konwickiego, pisarza i filmowca, wydana w 1979 roku poza oficjalnym obiegiem wydawniczym – tak, by uniknąć ingerencji cenzury. Powieść jest gorzką satyrą na ustrój Polski socjalistycznej. Pod koniec lat 70. sytuacja w kraju jest tak trudna, że zapowiada się kolejne przesilenie, podobne do przemian z roku 1956 czy 1970, kiedy to z powodu niezadowolenia społecznego dochodziło do manifestacji ulicznych krwawo tłumionych przez władze. Rozprawie z robotnikami towarzyszyła wymiana na stanowisku pierwszego sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Poza wymianą kadrową nie zmieniało się nic, toteż po kilku latach przychodzi następny kryzys.

Konwicki jest bacznym obserwatorem życia społecznego, od połowy lat 60. ma problemy z cenzurą i władzami, za podpisanie apelu w obronie profesora Leszka Kołakowskiego zostaje wydalony z partii. „Małą apokalipsę” konstruuje podobnie jak wcześniejsze swoje książki i filmy, w których poruszał egzystencjalne i ponadczasowe problemy. Głównym bohaterem i narratorem jest pisarz, postać wzorowana na samym autorze – mieszka w kamienicy na tyłach Pałacu Kultury i Nauki; podobnie zlokalizowane było mieszkanie Konwickiego. To nie koniec podobieństw – główny bohater jest człowiekiem zamkniętym w sobie, żyjącym trochę we własnym świecie, odsunął się od przyjaciół i znajomych. Artyzm powieści polega na wnikliwym opisie tego świata oraz pokazaniu widzenia świata zewnętrznego. Główny bohater obsesyjnie myśli o śmierci i końcu swojego życia oraz końcu świata. Pierwsze zdania książki poświęcone są właśnie uwagom na temat nieuchronnie zbliżającego się końca. Z wizją narratora współgra propozycja, jaką składają mu koledzy z opozycji – został wybrany by dokonać samospalenia przed Pałacem Kultury i Nauki w proteście przeciwko wizycie w Warszawie przywódcy ZSRR oraz planowanym włączeniu Polski do Związku Radzieckiego.

Główny bohater, przekonany o rychłym końcu wszystkiego, opisuje rzeczywistość z tego właśnie punktu widzenia. Świat zewnętrzny podobny jest do starej, sczerniałej tapety, z Pałacu sypią się fragmenty gzymsu, w zabudowie ulicznej straszą wyrwy po zniszczonych budynkach. Psuje się pogoda płatając prawdziwe figle – raz świeci słońce, potem wieje zimny jesienny wiatr, a jeszcze później pada grad. Nie znamy dokładnej daty opisywanych wydarzeń – wiemy, że chodzi o święto narodowe PRL, czyli 22. lipca, ale nie wiadomo, jaki to dzień czy rok. Jeden z dygnitarzy partyjnych wyjaśnia, że dokładną datę zna tylko minister bezpieczeństwa, bo stanowi to tajemnicę państwową.

Istniejący świat i rzeczywistość wali się na oczach czytelnika – to nie tylko katastrofalny stan gospodarki, puste sklepy ale realne upadki takie jak runięcie części mostu na Wiśle. Wszystkie te wydarzenia i opisy tworzą specyficzny klimat artystyczny powieści, podobnie jak dzika uczta w podziemiach Domu Partii, gdzie wieczorem ma być wydany bankiet na cześć gościa z ZSRR. Artyzm powieści polega też na odrealnieniu wydarzeń – wędrówka głównego bohatera przez Warszawę, który wieczorem ma popełnić samobójstwo przed Pałacem, staje się podróżą w głąb jego przeszłości, docieraniem do wspomnień i dawno zapomnianych przeżyć. Widać to choćby w symbolicznej scenie, kiedy pisarz spotyka siedzące przy ognisku kobiety, z którymi był kiedyś związany.

Warszawa w książce to miasto-widmo ze znanymi ulicami i miejscami, jednak odrealnionymi – jak sady działkowe w centrum, rudery budynków, zawalony most. Powieść zaludniają dziwne postaci zachowujące się nierealnie i absurdalnie: konfident poeta Tadzio Skórko, handlarz i cwaniak Kolka Nachałow, pani Gosia czy wysoki rangą dygnitarz partyjny, sąsiad narratora, który zdecyduje się zerwać z dwulicowością i przed władzami i gościem z zagranicy wykrzyczeć obelgi pod adresem partii, jakie tłumił od lat.

Podobne wypracowania