Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Dzięki temu moje życie ma sens...- rozwiń temat

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Moje życie ma sens dzięki temu, że jest niepełne i zawsze już takim pozostanie – towarzyszy mu przekonanie, że nigdy nie osiągnę stanu, w którym mogłabym stwierdzić, że zdobyłam już wszystko, czego pragnęłam, i nie potrzebuję niczego więcej. Sensu mojej egzystencji nadaje więc stałe dążenie do realizacji moich marzeń, które przypomina nieco pracę mitycznego Syzyfa – jest toczeniem pod górę wielkiego kamienia, nierzadko w mozole i zwątpieniu we własne siły, gdy zaś docieram na szczyt, kamień stacza się w dół i każe mi rozpocząć moją pracę od nowa.

Takim „kamieniem” są właśnie moje pragnienia – coraz to nowe, wymagające często rozmaitych poświęceń i sporej determinacji dla ich osiągnięcia, jednak symboliczny szczyt, w stronę którego zmierzam, rozmywa się zawsze na krok przed jego osiągnięciem. To nie on jest bowiem rzeczywistym celem mojego mozołu, ale ów mozół sam w sobie – droga ku realizacji moich marzeń uczy mnie determinacji, wymaga sporo siły, ale również pokory, bez której trudno jest pokonać przeszkody i podnieść się po kolejnej klęsce. To właśnie ta droga i drobne sukcesy, jakie odnoszę, pokonując własne słabości, nadają sensu mojemu życiu, samo zaś spełnienie marzenia – wygrana w zawodach, wyjazd na zagraniczne stypendium, czy choćby zakup wymarzonej rzeczy za własne oszczędności – jest jedynie nagrodą za poniesiony trud i zachętą do dalszych przedsięwzięć.

Realizacja każdego marzenia powoduje wzrost mojego „apetytu” na życie, bowiem sprawdzenie sił w jednej sytuacji daje wiarę w możliwość pokonania innego rodzaju przeszkód i realizacji jeszcze bardziej wygórowanego celu. W taki właśnie sposób mój symboliczny „kamień” stacza się w dół zawsze na krok przed osiągnięciem szczytu – kiedy bowiem udaje mi się osiągnąć sukces w jednej dziedzinie, pragnę już zawsze czegoś innego, wracając do punktu wyjścia, by znów podjąć trud pięcia się w górę.

Sensem mojego życia są więc nieustanne, niestrudzone wędrówki pomiędzy podnóżem góry a jej wierzchołkiem, którego osiągnięcie wcale nie oznaczałoby dla mnie sukcesu. Przez ów symboliczny górski szczyt rozumiem bowiem stan idealnego samozadowolenia i brak motywacji do tego, by ponownie zejść na dół po kolejny „kamień”. Taki stan uznałabym za swoją porażkę, w moim przekonaniu przytrafia się on bowiem tylko wtedy, gdy człowiek przestaje marzyć i traci wiarę w osiągalność nieosiągalnego. Bez wielkich marzeń i nieograniczonych aspiracji moje życie nie miałoby zaś sensu.

TAGI: esej

Podobne wypracowania