Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Śmieszne fragmenty z książki „Szatan z siódmej klasy” - omówienie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wydana w 1937 roku powieść Kornela Makuszyńskiego pt. „Szatan z siódmej klasy” opowiada o losach Adasia Cisowskiego – niezwykle bystrego ucznia jednego z warszawskich gimnazjów, który dzięki swemu zmysłowi detektywa rozwiązuje kolejne, nieraz bardzo trudne zagadki. Gatunkowo utwór uważany jest przede wszystkim za powieść młodzieżową, niewątpliwie został jednak zainspirowany również osiągnięciami powieści detektywistycznej spod znaku Sherlocka Holmesa, wzbogaconymi licznymi wątkami komicznymi, które wpływają na jego popularność wśród młodych czytelników po dziś dzień.

Jednym ze śmiesznych fragmentów książki jest moment, w którym poznajemy intelektualne możliwości Adasia – na jednej z ostatnich przedwakacyjnych lekcji historii kolega wyrwany niespodziewanie do odpowiedzi tłumaczy się, że nie jest do niej przygotowany, ponieważ „pan profesor się pomylił”. Okazuje się, że Adaś – ze względu na swój „diabelski” spryt nazywany przez kolegów „Szatanem” – odgadł system starego profesora Gąsowskiego polegający na odpytywaniu jednego dnia uczniów z numerem 1, 11, 21, następnego: 2, 12, 22 itd. Śmiech budzi nie tylko reakcja ucznia (bliska niemal oburzeniu, że został wyrwany do odpowiedzi tak niespodziewanie), ale również wielkie zadziwienie nauczyciela, że ktoś odkrył w końcu jego „skomplikowany” system, stosowany z powodzeniem od czterdziestu lat.

Niezwykle komicznym momentem jest również śledztwo, jakie Adaś przeprowadza wśród swojego młodszego rodzeństwa, by dowiedzieć się, które z dzieci zjadło jego lody. Winowajczynią okazała się mała Basia, która jako jedyna nie dotknęła dna talerza zgodnie ze wskazaniami brata, podejrzewając, że zostawi na nim jakieś ślady. Talerz zaś wysmarowany był czekoladą, którą dzieci ubrudziły sobie twarze postępując zgodnie z kolejnymi rozkazami Adasia, stąd też jedyna czysta buzia musiała z pewnością pochłonąć wcześniej feralne lody. Śmieszny jest tutaj nie tylko celowo przerysowany język, jakim Szatan przemawia do młodszego rodzeństwa, ale również błahy powód wszczętego przez niego śledztwa i sposób, w jaki je przeprowadza.

Źródłem komizmu w powieści są nie tylko kolejne sytuacje, ale również kreacje poszczególnych postaci, przede wszystkim profesora Gąsowskiego, którego roztargnienie bawi i lekko łagodzi tajemniczą atmosferę wątku detektywistycznego. Stary nauczyciel stale zapomina imienia Szatana, nazywając go to Stasiem, to Zbysiem, Piotrusiem, to znów Ignasiem, i próbując za każdym razem dyskretnie odwrócić uwagę rozmówców od swojej pomyłki. Ma również problem z upilnowaniem swoich rzeczy, stąd też zabawna uwaga jego siostrzenicy, gdy witając się z Adasiem mówi chłopcu, że skojarzyła go z uczniem z opowieści stryja po jego parasolu, domyślając się, że profesor zostawił go w mieszkaniu Szatana przy okazji wizyty. Młody Cisowski przekonał też profesora do „diabelskiej” mocy swego rozumu rozwiązując zagadkę dwóch listów poleconych, które nie dotarły do adresatów – chłopiec domyśla się, że nauczyciel trzyma je nadal w kieszeni, zapomniawszy wejść na pocztę, by je nadać.

Kornel Makuszyński rozmnożył w swej powieści podobne sytuacje z niesamowitą wprost inwencją, eksponując jej komiczny wymiar przy użyciu wielu różnorakich chwytów. Dzięki temu „Szatan z siódmej klasy” cechuje się humorem, który nie poddał się patynie czasu i bawi równie mocno dziś, jak ponad siedemdziesiąt lat temu.

Podobne wypracowania