Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Krzysztof Kamil Baczyński „Dwie miłości” - interpretacja i analiza. Miłość do kobiety i miłość do Ojczyzny

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz „Dwie miłości” Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pochodzi z 1943 roku. Nabiera on charakteru liryki bezpośredniej, dzięki zwrotowi do tajemniczego na razie adresata, jaki pojawia się już w pierwszym wersie:
„Więc pokochałeś kruche, ciepłe ciało”.
Jednocześnie dzięki rozpoczęciu wypowiedzi niejako „od środka” (za pośrednictwem słowa „więc”) utwór został wystylizowany na mowę potoczną – następuje bezpośredni zwrot do słuchacza, któremu czytelnik wiersza zaczyna przyglądać się dopiero w kolejnym z jego etapów. Podmiot liryczny opowiada tutaj o „ciepłym ciele”, co
„jak mleko płynie w szklanym smukłym dzbanie,
skrzypiec ma smutek i roślin śpiewanie”,

ukazując za pomocą takiego porównania jego delikatność i subtelność. Sielankowy obraz stanowiący tło dla wyobrażeń o owym ciele zostanie zestawiony na zasadzie paradoksu z turpistycznymi obrazami wojennej codzienności, w jakiej znajduje się obecnie „ja” mówiące:
„I pokochałeś jeszcze ziemię grozy (…)
ziemię, gdzie bracia popieleją z tobą,
gdzie śmierć i wielkość jak dwa gromy obok
stoją u skroni i skrzydłami biją
tym, co umarli, i tym, którzy żyją”.

W groteskowym zestawieniu ujawnia się dramatyczna różnica pomiędzy światem utraconej arkadii, a takim, jakim uczyniła go wojna. Miłość jednak pozostała, zmieniając jedynie swój obiekt na niemal mityczną ziemię znad „mazowieckiej Wisły” i tych współrodaków dzielących wojenny los podmiotu lirycznego:
„i ludzi skutych – i tak żyjesz niemi”.
Ujawnia się więc tożsamość tytułowych „dwóch miłości” – jedna z nich to młodzieńcza, czysta i subtelna miłość do dziewczyny, druga zaś to trudna, bardzo bolesna i wymagająca wielu poświęceń miłość do ojczyzny. To ona pcha na pole walki, gdzie:
„(…) broń jak życie w dłoni ważysz,
a nie masz łzy na sercu i na twarzy,
gdy rzucasz ciało jak puchy świetliste”.

Na ołtarzu wolności podmiot liryczny, wraz z całym młodym pokoleniem, jawiącym się tu jako odbiorca jego wypowiedzi, składają własne życie bez smutku i wahania, niewiele ceniąc owo ciało, nadal tak samo „kruche i ciepłe”, jak w wizji otwierającej wiersz, ale skrywające już twardego ducha, co każe zapomnieć o strachu i co dnia wystawiać się na śmierć. Sens takiemu działaniu nadaje jedna myśl:
„(…) że z Boga musi być ta miłość,
dla której młodość w grobie się prześniło”.

Taka ofiara jest bowiem zbyt trudna do zmierzenia i pojęcia ludzkim intelektem, by jej natchnieniem mógł być słaby człowiek; pochodzi z natchnienia Boga, który swoich wybrańców wysyła na powtórzoną drogę krzyżową, uświęcając ich poprzez upodobnienie ich losów do ofiary ukochanego Syna. Pokolenie oddające swoją młodość, własne plany, nadzieje i marzenia dla odkupienia całego narodu i zapewnienia mu wolności czerpie z tajemniczych pokładów siły płynącej z głębokiej wiary i ufności w celowość tego, co im się przytrafia. Oczekiwanie na rozkosze młodości zostaje zawieszone – z pewnością staną się one nagrodą za bohaterską postawę, którą młodzi żołnierze odbiorą już w lepszym, dalekim od wojny i jej okropieństw świecie.

Podobne wypracowania