Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Franz Kafka „Proces” - problem władzy i jednostki. Totalitaryzm w powieści

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Proces” jest powieścią paraboliczną, historia Józefa K. jest metaforą ludzkiego życia. Można ją odczytywać w kontekście filozofii egzystencjalnej, ale „Proces” to także analiza systemu totalitarnego, w którym jednostka musi się podporządkować systemowi. Wuj głównego bohatera mówi: „Mieć taki proces, znaczy już go przegrać”. Słowa te obrazują rolę i znaczenie jednostki w państwie totalitarnym. Proces nie jest dochodzeniem sprawiedliwości, ale usankcjonowaniem podjętej wcześniej decyzji. Życie ludzkie ma tu niewielką wartość.

Władza ukazana w „Procesie” to bezwzględny i skomplikowany aparat. Sądownictwo działa na niejasnych zasadach, sprzecznych z podstawowymi prawami jednostki. Proces Józefa K. jest z góry przesądzony. Z założenia oskarżony nie ma prawa do obrony: „(...) Chodzi o możliwie zupełne wyeliminowanie obrony, obwiniony powinien być zdany we wszystkim na siebie samego”. Bohater początkowo zamierza bronić się sam, przekonany o swojej niewinności. Potem jednak decyduje się na spotkanie z adwokatem. Okazuje się jednak, że obrona nie ma nic wspólnego z odpieraniem zarzutów, a jedynie z szukaniem protekcji. W rzeczywistości zarzuty nigdy nie zostały Józefowi K. przedstawione, bohater umiera, nie wiedząc dlaczego.

Aparat władzy jest wszechpotężny. Każdy obywatel może zostać aresztowany bez jakichkolwiek oskarżeń i zmuszony do udowadniania swojej niewinności: „(...) postępowanie sądowe nie jest jawne, może ono na żądanie sądu być ujawnione, ale ustawa nie nakazuje jawności. Wskutek tego są także akta sądu, przede wszystkim akt oskarżenia, niedostępne oskarżonemu i jego obronie, nie wiadomo zatem na ogół, a przynajmniej nie wiadomo dokładnie, jaki kierunek nadać pierwszemu wnioskowi, właściwie przeto może on tylko przypadkiem zawierać coś, co ma znaczenie dla sprawy”.

Jednostka nie ma szans w zderzeniu z systemem. Decyzje zapadają na wyższym szczeblu, nikt nie wie, kto je podejmuje, czym się kieruje, tym bardziej nikt nie może się od nich odwołać. Nawet zasady prawa są tajne, obywatele mają obowiązek ich przestrzegać, ale nie mogą ich do końca poznać. Kafka ukazuje poczucie zagrożenia, jakie towarzyszy ludziom uwikłanym w proces. Józef K. niczego nie może być pewny, dlatego w końcu się poddaje. Działania ze strony władz sprawiają, że sam zaczyna wątpić w swoją niewinność, a w końcu poddaje się wyrokowi.

Przedstawiciele władzy, ludzie, którzy wykonują jej polecenia, to osoby odpychające – brutalni funkcjonariusze ślepo wykonujący polecenia, ludzie rządni zaszczytów i pieniędzy, dla których sprawiedliwość nic nie znaczy. Funkcjonariusze, którzy aresztują Józefa K. oraz ci, którzy wykonują na nim egzekucję, to ludzie stojący najniżej w hierarchii władzy. Sami są zastraszeni, dlatego posłusznie wykonują wszelkie rozkazy, nawet jeśli dotyczą one zwykłego mordu. Stojący nieco wyżej sędziowie i adwokaci zostali ukazani jako osoby próżne, napawające się poczuciem władzy. Huld poniża swoich klientów, czuje się niemal Bogiem, ponieważ wie, że ma do czynienia z ludźmi pozbawionymi ratunku. Sędziowie z kolei troszczą się raczej o to, jak wypadną na portretach Titorellego niż o przebieg procesów.

Władza jest wszechobecna, wydaje się, że wszędzie można się natknąć na funkcjonariusza. Prywatne mieszkania okazują się salami sądowymi. Funkcjonariusze w każdej chwili mogą wejść do cudzego domu, nawet kiedy nie mają oficjalnego nakazu. Nawet w kościele Józef K. spotyka księdza, który jest więziennym kapelanem. Paradoksalnie wszechobecność władzy i przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości nie daje uczciwym obywatelom poczucia bezpieczeństwa, a jedynie potęguje grozę. 

Kafka pokazuje, jak aparat władzy demoralizuje jednostki. Wiele osób stara się przypodobać funkcjonariuszom i sędziom, by ocalić własna skórę. Praczka, która wynajmuje mieszkanie sędziom, narażona jest na nieprzyjemne zaczepki z ich strony, jednak godzi się na to z obawy przed represjami. Inni, tak jak Józef K., przestają wierzyć w sprawiedliwość i poddają się.

Jednostka nie ma żadnego znaczenia, bohater zostaje zredukowany do kolejnego numeru sprawy. Jego racje nikogo nie interesują. Umiera nie wiedząc kto i za co go skazał. Relacja obywatel-władza jest zachwiana, władza jest wszechmocna, obywatel bezradny. Instytucje mogą wydawać nakazy aresztowania, wzywać na przesłuchania, żądać informacji, ale kiedy Józef K. chce się czegoś dowiedzieć, z kimś spotkać – nie ma takiej możliwości. Musi czekać na wezwanie.

Podobne wypracowania