Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jerome David Salinger „Buszujący w zbożu” - recenzja książki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wydanie powieści Salingera „Buszujący w zbożu” w roku 1951 roku wywołało skandal. Społeczne oburzenie budził przede wszystkim wulgarny język i otwarte poruszanie spraw seksualności nastolatków. Dziś książka jest wpisana na listę lektur, w Polsce nie należy do kanonu, ale często jest omawiana jako nadobowiązkowa. Rehabilitacja autora i jego działa dobitnie świadczy o przemianach społecznych, o nowym spojrzeniu na młodość i jej problemy.

Opowieść o młodzieńczym buncie i trudnościach związanych z przejściem do dorosłego życia zostaje opowiedziana przez siedemnastolatka, przez co staje się bardziej autentyczna. Autor nie cenzuruje jego języka i nie unika trudnych tematów, przez co postać głównego bohatera nie jest ani jednoznacznie pozytywna, ani negatywna. Holden Caulfield jest zagubionym nastolatkiem, poszukującym własnej drogi w życiu, popełnia wiele błędów, jest wyjątkowo krytyczny, postępuje nieodpowiedzialnie, ale przyświeca mu słuszna idea czynienia dobra, mimo nienawiści do świata, potrafi kochać dzieci i ich nieskomplikowany świat.

Holden opowiada swoją historię przebywając w szpitalu, choć ta kwestia niegdzie nie jest wyjaśniona, można przypuszczać, że chodzi o szpital psychiatryczny. Bohater przywołuje zdarzenia sprzed kilku miesięcy, obejmujące zaledwie trzy dni jego ucieczki ze szkoły. Spojrzenie na te trzy dni włóczenia się po mieście z dystansem, pozwalają mu lepiej poznać siebie i zastanowić się nad swoją przyszłością. Holden w końcu zadaje sobie pytanie, co jest dla niego ważne, czego pragnie i do czego zmierza. W czasie tej ucieczki przychodzi pożegnać się z ukochaną młodszą siostrzyczką, Phoebe. Narzeka na świat, na szkołę, windy, nauczycieli, rodziców, na wszystko, to irytuje dziewczynkę, która ze złością stwierdza, że nie ma jednej rzeczy, którą Holden by lubił i chciałby robić. Rozmyślając nad tymi wydarzeniami, Holden przekonuje się, że Phoebe jest jedną z osób, dla których chciałby coś zrobić, że jest dla niego ważna, i dla niej gotów jest na wyrzeczenia, na które nie mógł się zdobyć dla siebie.

Powieść Salingera to rozważania o dojrzewaniu, o trudnościach, jakie napotyka młody wrażliwy człowiek na drodze do dorosłości. Problemy Holdena nie dotyczą wszystkich, wielu jego rówieśników doskonale radzi sobie w szkole i ma jasne plany co do dalszej kariery. Ale Holden gardzi takimi ludźmi, dla niego to dorobkiewicze. Ma za złe swojej byłej dziewczynie, że nie chce z nim po prostu uciec, rzucając szkołę i rodzinę. Sally ma inne priorytety, najpierw chce dokończyć edukację, potem wyjść za mąż, a dopiero potem wyjechać. Czy są to jej własne pragnienia, czy tylko podporządkowanie się normom społecznym, trudno dociec.

Książka stanowi też ocenę amerykańskiego społeczeństwa. Holden okazuje się bardzo bystrym obserwatorem otaczającej go rzeczywistości. Nawet jeśli jego osądy cechuje skrajny młodzieńczy krytycyzm, wzmagany jeszcze poczuciem osobistej klęski, nie sposób odmówić mu trafności wielu spostrzeżeń. Dostrzega wszechobecną komercjalizację życia, pieniądze decydują o wszystkim, także o szacunku i miłości. Większość dorosłych, których spotyka na swej drodze, zachowuje się nieszczerze, choć te posądzenia wydają się często przesadzone. Holden ma bowiem tendencje do interpretowania faktów na niekorzyść innych. Snuje na przykład refleksje na temat starego nauczyciela: „Chciałem tylko wyrazić, że bardzo dużo myślałem o starym Spencerze, a jeśli człowiek myślał o nim za dużo – zaczynał się dziwić, po co on, u licha, jeszcze żyje. Był strasznie zgarbiony i ledwie się w skórze trzymał, a w klasie, jeżeli mu przy tablicy upadła kreda, któryś chłopak z pierwszego rzędu musiał się zrywać, podnosić i podawać mu ją do ręki. Mnie się to wydawało okropne. Ale jeżeli człowiek myślał o tym tyle, ile trzeba, nie za dużo, wtedy jakoś się rozumiało, że staremu Spencerowi nie jest źle na świecie”.Autor porusza istotny i złożony problem zderzenia się młodzieńczego idealizmu ze światem realnym. Holden ma siedemnaście lat, stoi więc u progu dorosłości. Ta dorosłość go pociąga i odpycha zarazem. Pali papierosy, pije alkohol, umawia się nawet z prostytutką, wszystko to stanowi demonstrację jego dorosłości, a jednocześnie zachowuje się nieodpowiedzialnie, nie potrafi ukończyć szkoły, choć jest zdolnym uczniem, nie umie nawiązać trwałych relacji z drugim człowiekiem, brak mu dystansu do siebie i innych. Dopiero pobyt w szpitalu, rozłąka z bliskimi uświadamiają mu, że potrzebuje obecności innych osób, że można kochać ludzi mimo ich niedoskonałości. Wspomnienia budzą w nim tęsknotę, nawet za tymi, których nie lubił. Przekonuje się, że nie można tak po prostu uciec, odcinając się od przeszłości.

Podobne wypracowania