Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Kasprowicz „Krzak dzikiej róży...” - impresjonizm. Impresjonizm u Kasprowicza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Utwór Jana Kasprowicza pt.: „Krzak dzikiej róży w Ciemnych Smreczynach” jest jednym z ciekawszych przykładów wykorzystania poetyki impresjonizmu w naszej literaturze.

Impresjonizm to kierunek w literaturze, malarstwie, sztuce, którego twórcy starali się uchwycić nastrój danej chwili, jej specyfikę, jednorazowość, niepowtarzalność. Próbowali oni zatrzymać jak gdyby czas w momencie, gdy jakieś tajemnicze, ulotne zjawisko miało miejsce. W poezji, najpowszechniejszym środkiem wyrazu stała się więc synestezja. Dzięki niej zwracano uwagę odbiorcy na zmysły: na węch, słuch, wrażenia wzrokowe, zapach. Ważne stały się barwy, wyraziste kolory, ale nie krzykliwe tak jak w wypadku ekspresjonistów – tu bardziej chodziło o oddanie słowami jak najtrafniej np. chwili, gdy promienie słoneczne zmieniają barwę kobiecych włosów, gdy krople rosy nawilżają liście drzew itd. W ten sposób, pośrednio,  zwykle przez nastrojowe opisy natury, oddawane były również uczucia podmiotu lirycznego.

W warstwie opisowej Kasprowicz w pełni wykorzystuje założenia impresjonistów. W pierwszym sonecie wchodzącym w skład cyklu widzimy m.in. ciemnosmreczyńskie zwaliska skał, a więc jest to górski, tatrzański krajobraz. Dalej niebieskie (pawiookie) stawy i tytułowy krzak dzikiej róży. Nie jest ona określona zwykłym przymiotnikiem (czerwień), poeta w celu spotęgowania jej intensywności używa epitetu „krwawy pąs”. Wszystkie elementy przyrody, zarówno drzewa, jak i rośliny zostały spersonifikowane – „stawy drzemią”, „kosodrzewiny wężowiska/ Poobszywały głaźne ławy…”, krzak róży jest zaś „samotny, senny, zadumany” itd. Wszystko tonie w przejmującej ciszy, spowite szarością świtu. Kasprowicz kładzie nacisk przede wszystkim na barwy.

W drugim sonecie widzimy słońce, które „w niebieskim lśni krysztale”, las tonie w błękitnych falach, daje się słyszeć dźwięk wodospadu, którego krople uderzają o skały, we mgle „tonie” zaś zatopiony w ten szum krzak dzikiej róży, obok niego leży toczona przez pleśń limba. Obraz w trzecim sonecie jest bardziej dynamiczny. Rozpoczyna się od przejmujących wykrzyknień: „Lęki! wzdychania! Rozżalenia”. Przebiega gdzieś w dali stado kozic, po niebie szybują spragnione lotu ptaki, słychać świst świstaka. Ulotność tej chwili została uwieczniona przez Kasprowicza poprzez zastosowanie onomatopei oraz licznych epitetów.

Dopiero ostatni sonet przynosi zmianę nastoju utworu, nie jest to już pogodna sielanka mącona gdzieniegdzie niepokojącym widokiem próchniejącej limby, lecz złowrogi, tajemniczy wieczór, budzący niepokój i lęk przed zbliżającą się burzą. Czujemy zapach ziół, słyszymy dźwięk „echowych grań”, widzimy niebo przystrojone seledynem, wilgotną rosę, która okrywa kwiaty, łowimy uchem cichy powiew wiatru, który nieustannie strąca krople rosy. Poeta pozwala nam znaleźć się przez chwilę w tatrzańskim ustroniu; usłyszeć najdrobniejszy nawet szmer, zobaczyć oczyma wyobraźni odcień nieba, blask słońca, barwę kwiatów, poczuć wilgoć kropel rosy spadających na skąpane w słońcu liście.

Mamy nieodparte wrażenie, że jesteśmy w ciemnosmreczyńskim lesie, skalnym zaciszu, gdzie wraz z zlęknioną różą obserwujemy agonię potężnej niegdyś limby. I ta przejmująca impresja była celem poety.

Podobne wypracowania