Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jarosław Iwaszkiewicz „Matka Joanna od aniołów” - opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Opowiadanie Jarosława Iwaszkiewicza „Matka Joanna od aniołów” inspirowane jest prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w XVII wiecznej Francji w miejscowości Loudun, gdzie rzeczywiście doszło do przypadków opętań zakonnic w tamtejszym klasztorze. Iwaszkiewicz przeniósł tę historię w realia polskie, tworząc miejscowość Ludyń.

„Matka Joanna od aniołów” opowiada dzieje księdza Suryna, który zostaje wysłany do klasztoru w Ludyniu, by tam odprawić egzorcyzmy i wybawić zakonnice od nękających je demonów. Nie wie jeszcze, że podróż ta zmieni całkowicie jego życie, wystawiając na próbę jego wiarę i ufność w Boga, wreszcie popychając jego samego do zbrodni.

Opowiadanie piętnuje ludzkie przywary, które nieobce są również osobom duchownym. Zarówno Suryma jak i matkę Joannę cechuje próżność i pycha. Mogłoby się nawet wydawać, że właśnie pychą jest dręczący zakonnicę demon - z całą pewnością nie chce ona uchodzić za osobę zwyczajną i tuzinkową (kiedy ksiądz Suryn obiecuje jej, że wypędzi z jej ciała demona, ta dumnie odpowiada, że ma ich w sobie aż dziewięć). Opętanie sprawia jej radość; tak naprawdę nie chce ona pozbawiać się towarzystwa Szatana, ponieważ to on czyni ją kimś wyjątkowym. Tak mocno chce wybić się ponad tłum „zwykłych” ludzi, że posuwa się do fingowania objawów opętania (zostaje przyłapana na osmalaniu klamki za pomocą świecy, by móc później powiedzieć, że to demon jej dotykał). Postawa taka wydaje się bardzo bliska romantycznym bohaterom oraz kultowi jednostki wybitnej.

Ksiądz nie zdaje sobie sprawy, że zaczyna do matki Joanny czuć coś, co można opisać tylko jako pociąg cielesny. Może właśnie dlatego jego wysiłki w celu pozbycia się diabła spełzają na niczym. Ksiądz chce nawet uczynić ofiarę z samego siebie, lecz nie robi tego z chrześcijańskiego miłosierdzia, tylko z powodu zwykłej, ziemskiej miłości, jaką odczuwa do zakonnicy. Postać Suryna wydaje się więc wyjątkowo tragiczna.

Kiedy matka Joanna „oddaje” księdzu swoje demony (których prawdopodobnie nigdy w jej ciele nie było), daje mu w pewnym sensie przyzwolenie na grzech. Suryn nie chce popełnić zbrodni, lecz jego ludzka natura dominuje jego szlachetność. Można więc powiedzieć, że opętujący bohaterów opowiadania demon jest niczym innym, jak tylko człowieczeństwem.

Podobne wypracowania