Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Franciszek Karpiński „Laura i Filon”, „Laura i Filon” Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej - interpretacja i analiza porównawcza

Franciszek Karpiński, Laura i Filon,  Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Lord Frederick Leighton, Idylla

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Jednym z głównych tematów poezji sentymentalnej była miłość – piękne uczucie, które rozwijało się w spokojnych i sielskich sceneriach. Takie właśnie jego przedstawienie zawarł w „Laurze i Filonie” Franciszek Karpiński. Kiedy na scenie poetyckiej pojawiła się Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, ideał miłości był już zupełnie inny. Autorka nawiązała do dawnego wzorca wierszem o tytule identycznym jak dzieło Karpińskiego. Jakie wnioski nasuwają się po porównaniu tych dwu utworów?

Zacznijmy od pierwowzoru, czyli dzieła oświeceniowego. Dwoje bohaterów umówiło się tutaj na spotkanie pod jaworem. Filon, ciekaw reakcji Laury, ukrył się przed jej wzrokiem. Nieco porywcza kobieta zaczęła podejrzewać ukochanego, że spędza czas z Dorydą, jej potencjalną rywalką. Kiedy jej złość sięga niemal zenitu, mężczyzna ujawnia się. Sytuacja zostaje uratowana, zakochani godzą się, padają gorące zapewnienia o uczuciu. Właśnie – jakie jest to uczucie, jak zostało ukazane?

Spójrzmy na ten problem z perspektywy dwudziestowiecznej poetki. Dla niej może być to miłość sloganów, pięknych słówek, swoista sztampa, która zastępuje namiętność i czyny. W wierszu Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej owocem uczucia nie będzie piorunujące zbliżenie, ale kosz malin i wieniec na głowie. Skoro jest miłość, skoro są piękne słowa („że cię tak kocha, jak życie”), to – gdzie jest namiętność, poryw serc i umysłów?

Sytuacja liryczna przedstawiona przez Marię Pawlikowską-Jasnorzewską jest analogiczna do tej, którą przedstawił Karpiński. Para spotyka się pod jaworem, jednak drzewo jest sine i ponure. Są piękne barwy, cudowne stroje, wykwintne ozdoby, ale brak tutaj czynnika spajającego pozornie bliską sobie parę. Zapewne mogłaby być nim namiętność, lecz ona, pomimo że konieczna, jest nieobecna; namiętność rozumiana, rzecz jasna, jako gorąca miłość, szczere uczucie. Bohaterowie przyjmują statyczne pozy, nie padają żadne słowa, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że spotkały się dwie zupełnie obce osoby.

Dwoje tych samych bohaterów, identyczny temat, a wszystko przedstawione w tak odmienny sposób. Franciszek Karpiński pisał o wspaniałej, niewinnej i pozbawionej trosk miłości. W jego czasach temat ten był bardzo popularny. Topos Arkadii – pięknej krainy wolnej od cierpienia – zaczerpnięty został ze starożytności. Maria Pawlikowska-Jasnorzewska miała jednakże zupełnie inne wyobrażenie o miłości. Dla niej było to uczucie pełne buzujących emocji, perypetii, niespodzianek. Postanowiła zatem wykorzystać schemat sielankowy po to, aby wykazać jego sztuczność, nieaktualność i brak związku z życiem.

Podobne wypracowania