Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Juliusz Słowacki „Na szczycie piramid” - interpretacja wiersza

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Na szczycie piramid” Juliusza Słowackiego to wiersz, w którym podmiot liryczny możemy utożsamić z autorem wiersza. Wiemy bowiem, że powstał jako literacki efekt kilkunastomiesięcznej podróży poety na Bliski Wschód, w którą wyruszył w 1836 roku.
 
Wiersz „Na szczycie piramid” jest jakby rzutem oka na widok okolicy rozciągającej się wokół piramidy Cheopsa, na której stoi podmiot liryczny. Zaczyna się od opisu olbrzymiej piramidy, która zdaje się nie do ogarnięcia jednym spojrzeniem.

Podmiot liryczny jest pod wrażeniem ogromu tego królewskiego grobowca. Opisuje atmosferę chwili, czyta napisy widniejące na murach: jest tak cicho, że słyszy dźwięk zegarka i bicie własnego serca. Autor odczytuje te dźwięki jako analogię czasu i życia, które w tym miejscu, w którym się znalazł jakby stanęły w miejscu.

Podmiot liryczny patrzy na horyzont i dostrzega owalny kształt Ziemi. Widzi Kair, Nil i łąki, na których rosną daktyle. Widok ten jest przejmujący, złoto piasków pustynnych przyciąga wzrok, kontrastując z błękitem nieba, na ich tle wyróżniają się drzewa, pod którymi został osiołek, na którym podmiot liryczny dotarł do tego miejsca, wraz z arabskim przewodnikiem. Wyglądają oni jak mrówki w porównaniu z wielką przestrzenią i pomnikami wkoło. Pofałdowana wiatrem powierzchnia pustyni została porównana do równych żeber.

Następnie podmiot liryczny spogląda na prawo, gdzie widzi pomnik Cefrena, stojący naprzeciwko Cheopsa, równy mu wielkością, tworzący razem z nim układ podobny do wąwozu, przez który prześwieca zachodzące słońce. Blask tego słońca porównuje autor do ognistych fal, przepływających przez ten specyficzny wąwóz między piramidami. Tam, gdzie słońce zachodzi, czerwona kula kontrastuje z piaskami pustyni i zalewa je czerwonym światłem.

Pod wpływem tych wszystkich obrazów, które podziwia podmiot liryczny, rodzą się w jego głowie myśli, które są jeszcze bardziej przejmujące niż widoki. Są to myśli dotyczące upływającego czasu. To myśli o historycznych wydarzeniach, które odcisnęły piętno na kraju, do którego przybył i które zostały utrwalone na murach piramid. Wydaje mu się, że czerwony od zachodzącego słońca Nil to rzeka zabarwiona krwią przez Mojżesza.

W pewnym momencie wzrok autora pada na kolejny napis umieszczony na piramidzie, wyróżniający się spośród innych, anglojęzycznych, polski napis: „Przekażcie wiekom pamiętny dzień 29 listopada 1830”. Napis ten wywołał głęboki smutek autora, który przypuszcza, że z podobnym smutkiem umieszczano go w tym miejscu.

Wiersz oddaje nostalgię autora za ojczyzną, ku której biegną jego myśli, zwłaszcza na wspomnienie o nieudanym powstaniu listopadowym. Barwność opisów – porównań i epitetów sprawia, że wiersz jest niezwykle obrazowy, a czytelnikowi łatwo jest wczuć się w atmosferę przeżyć podmiotu lirycznego.

Podobne wypracowania