Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Jan Chryzostom Pasek „Pamiętniki” - „Pan Pasek w Danii” - interpretacja i analiza fragmentu „Pamiętników” Paska

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W 1658 r. Jan Chryzostom Pasek przebywał w Danii. W trzecim rozdziale swoich pamiętników opisuje wyjazd z Polski i rozterki z tym faktem związane. Zarówno on, jak i jego towarzysze, nie są pewni, czy to nie za długa wyprawa i czy nie będą zbyt tęsknić. Owszem, Pasek opisuje, jak po opuszczeniu Międzyrzecza tęskno się ekipie zrobiło za krajem, jednak nie trwało to długo. Ruszają więc w dalszą drogę. Przemierzając kolejne miasta i wsie, nie mogą narzekać na brak jedzenia i picia. Postoje są zorganizowane tak, aby wojakom niczego nie brakowało.

Dalej, Pasek opisuje tradycje oraz zwyczaje panujące w Danii. Ocenia tamtejsze kobiety jako ładne, ale „zbyt białe”. Zaznacza, że są skłonne do zalotów i bardzo konsekwentne – jeśli kogoś pokochają, są gotowe iść za nim nawet na koniec świata.

Dziwią Paska zwyczaje duńskie – spanie w „szafach”, czyli rozsuwanych łóżkach i to bez żadnego ubrania. Dla niego jest to zwyczaj, który nie przystaje cywilizowanym ludziom. Zastanawia go także kościelny zwyczaj zasłaniania sobie chustkami oczu podczas nabożeństwa. Kiedy pyta z jakiej to przyczyny, nikt nie jest w stanie dać mu jasnej odpowiedzi.

Pamiętnikarza zajmuje też opis fauny oraz flory tamtejszych lasów. Jest tam wiele zwierzyny, jednak odczuwa brak wilków oraz kuropatw. Wilki są przez tamtejszą ludność regularnie wybijane, jeśli tylko pojawią się w okolicy. Brak kuropatw natomiast wyjaśnia następująco: „Kuropatw zaś nie masz z tej racyjej, że to jest głupie: przelęknąwszy się lada czego, to padnie i na morzu i utonie.”

Przytacza także obozową sytuację, kiedy to zabiedzone kobiety prosiły żołnierzy o kawałek chleba, oferując w zamian szycie koszul. Ich mężowie, którzy byli z natury podejrzliwi, robili się łagodniejsi, kiedy też dostawali kilka sucharów.

Dalej następuje opis bitwy ze Szwedami, poprzedzony patetyczną przemową i błogosławieństwem księdza Piekarskiego. Według Paska modlitwa ma niesłychaną moc. Doskonałym przykładem może być opis szyków, w których śpiewano religijne pieśni. Ostały się one cało, w przeciwieństwie do tych milczących – tam wojna zebrała krwawe żniwo.

Koniec końców Szwedzi kapitulują. Pasek opisuje jeszcze wysadzenie wieży oraz odtwarza przemowę św. Piotra, który nie chce wpuścić wojsk nieprzyjacielskich do nieba, ganiąc ich za złe traktowanie Polaków, występność i zdradę.

Jesteśmy również świadkami, jak to Pasek złapawszy jeńca, zastanawia się z towarzyszami, który z nich ma go uśmiercić. Wszyscy chcą się kulturalnie wyręczać w tym działaniu. Pasek zdaje się nie dostrzegać grozy w owym targowaniu się, ani w praktycznym myśleniu kompana, aby przed egzekucją zdjąć nieszczęśnikowi szaty, by się nie poplamiły krwią, gdyż są bardzo ładne.

Fragment dotyczący wyprawy do Danii charakteryzuje się sporą dawkę humoru. Widzimy, że Pasek patrzy na zdarzenia z dystansem i nie waha się ironicznie komentować nawet niezbyt radosnych wydarzeń. Jego obserwacje nie są przesadnie głębokie, dostrzegamy, że stara się przede wszystkim znaleźć wrażliwy punkt oponenta i wetknąć weń szpileczkę. Nie robi tego jednak z przyrodzonej złośliwości, ale z przekornego usposobienia, które czasem daje się we znaki nie tylko wrogom, ale i kompanom. Lubuje się w makaronizmach, szczególnie łacińskich, potrafi w jednym zdaniu użyć nawet kilku. Stosuje także szyk przestawny. W swoim gawędziarskim monologu przytacza zdania innych osób, zdarzają się także dłuższe wtrącenia, jak błogosławieństwo księdza jezuity dawane wojakom przed wyprawą na wroga.

Podobne wypracowania