Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Mark Twain „Przygody Tomka Sawyera” - przeżycia chłopców w nawiedzonym domu. Opowiadanie na podstawie książki

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Opuszczony dom w dolinie już od dawna intrygował Tomka. Od pewnego czasu nie było chwili, żeby chłopiec przestał o nim myśleć. Nawet sny przynosiły mu obraz niewielkiej chatki osadzonej gdzieś na uboczu. Tak więc któregoś dnia, młodzieniec postanowił podzielić się swoimi przeżyciami z Huckiem - swoim przyjacielem. Jako że obydwaj byli żądni przygód, nie wahali się z podjęciem decyzji o przeszukaniu tajemniczego miejsca.

Do domu prowadziła wąska ścieżka. Była nieco zarośnięta, co pozwalało sądzić, że od pewnego czasu nie była uczęszczana. Chłopcy przemierzali ją powoli i ostrożnie, a ich kolejne kroki zdawały się być coraz cięższe. Tomek uważnie wpatrywał się w okna, jednak były one zatopione w całkowitym mroku.
- Masz jakąś lampę? - cichutko spytał Hucka.
- Tak, podkradłem mamie - odrzekł przyjaciel - ale musimy się śpieszyć, bo wieczorem mama robi obchód. Jak nie będzie lampki, to może zacząć nas szukać, a lepiej, żeby nikt nie wiedział o naszym skarbie.

Tomek przyznał Huckowi rację skinieniem głowy. Byli już na tyle blisko tajemniczego domku, że nie mogli sobie pozwolić na zbędny hałas. Jeden z chłopców delikatnie przekręcił klamkę i okazało się, że chatka jest otwarta. W środku było jedno wielkie pomieszczenie, na środku którego znajdowało się palenisko. Po lewej stronie od wejścia była para drzwi prowadzących najprawdopodobniej do sąsiednich pokoi. Tomek i Huck szybko zamknęli za sobą drzwi i postanowili rozejrzeć się po tajemniczym domu.

Chłopcy rozpoczęli od sprawdzania desek w podłodze. Z zasłyszanych opowieści wiedzieli, że skarby często ukrywano właśnie pod nimi. Przy pracy próbowali dodawać sobie otuchy uśmiechem, ale, chociaż był dzień, w domu i tak panowała dziwna atmosfera. Tomek nieustannie miał uczucie, że ktoś zakrada się do niego od tyłu i za momencik położy mu rękę na ramieniu. Nie chciał opowiedzieć o tym Huckowi, przecież kolega na pewno wyśmiałby go. Chłopcy posuwali więc pracę do przodu i skrupulatnie sprawdzali każdą deskę.

Szukanie skarbu zaabsorbowało ich tak bardzo, że zupełnie zapomnieli o parze drzwi prowadzących gdzieś dalej. Huck rzucił na nie ukradkowe spojrzenie. Od tego momentu zaczął słyszeć nieustanne skrobanie z przestrzeni znajdującej się za drewnianą barierą. Był niemal absolutnie pewny, że czai się tam jakaś kreatura z olbrzymimi pazurami i tylko czyha na moment jego nieuwagi. Drzwi stały się magnesem przyciągającym jego wzrok. Nie mógł oderwać od nich oczu.
- Ja sprawdzę koło tych drzwi - szepnął do Tomka.

Tomkowi deklaracja Hucka sprawiła niemałą radość. Kiedy tylko przyjaciel oddalił się nieco, Tomek usiadł na podłodze i zaczął głęboko oddychać. On w ogóle nie myślał o drzwiach, nieustannie miał świadomość, że ktoś go obserwuje i, co najgorsze, ten ktoś jest zawsze tuż za jego plecami. Tomek naprawdę się bał.

Huck bezszelestnie podpełzł pod framugę. Spróbował palcem pchnąć drzwi, ale okazało się że są dobrze zabezpieczone. Nie miał jednak odwagi, by nacisnąć klamkę. Zamiast sprawdzać podłogę, skoncentrował się na nasłuchiwaniu odgłosów z tajemniczego pomieszczenia. Nagle dobiegł go delikatny trzask. Huck nie czekał długo, zerwał się z podłogi, podbiegł do Tomka i wyszeptał mu do ucha:
- Tomek, musimy już iść! Mama zaraz będzie robić obchód.
- Masz rację, ale wrócimy tu jeszcze? - z nieco fałszywym uśmiechem zapytał Tomek.

Chłopcy wracali tą samą ścieżką, którą dotarli do tajemniczego domu. Teraz z każdym krokiem jakby spadał z nich ciężar.
- Wiesz Tomek, ja się wcale nie bałem. Tylko ten obchód, mama by się naprawdę wściekła, jakbym nie przyniósł tej lampki.
- Masz rację Huck, lepiej nie narażać się na karę. Poza tym było tam naprawdę duszno.

Podobne wypracowania