Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Felieton - felieton o szkole

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

(Anty)szkoła, czyli nietrafiony pomysł
Zastanawiam się często, czy twórcy reformy, w wyniku której zamknęli w oddzielnych szkołach młodzież w wieku, który można by nazwać okresem dominacji hormonów nad rozumem, brali pod uwagę ewentualne tego konsekwencje.

Dziś już chyba ciężko byłoby znaleźć osobę, która jest zadowolona z takiego rozwiązania. I nie ma się co dziwić, bo młodzież obdarzona rozsądkiem kurczaka, który chce się wykąpać we wrzącym oleju, udowodniła niestety nieraz, że aby być zamkniętą społecznością szkolną zupełnie się nie nadaje. Rzecz jasna i rodzice troszeczkę poluzowali sobie, stosując nowoczesne techniki w stylu bezstresowego wychowania, modelu partnerskiego albo metody „pełna dowolność”, co jeszcze bardziej podkręciło temperaturę pod gimnazjalnym kotłem. A teraz kipi. Kipi i zalewa wszelką normalność.

Ale jest jeszcze jeden wielki minus tego przedsięwzięcia edukacyjnego, które miało być wielkim sukcesem. Skrócenie lat nauki w szkołach ponadgimnazjalnych. Trzeba było, drodzy ministrowie, wyszkolić najpierw kadrę nauczycieli-supermenów, którzy byliby w stanie w dwa i pół roku (bo tyle niestety zostaje po odjęciu czasu na maturę) przerobić cały program, choć ten i tak został oskubany z połowy istotnych rzeczy. Co odpowie licealista zapytany o marzec 1968? Że nie dotarli z programem do czasów PRL-u albo po krótce zapoznali się z wydarzeniami tamtego okresu. A co odpowie jeśli spyta się go o „Zimne kraje” Marcina Świetlickiego? Że tego nie było w programie, a jakby było, to i tak by nie zdążyli.

Jednego reformie nie można odmówić. Jeszcze nigdy w historii edukacji uczeń nie był na taką skalę zwolniony z myślenia i poszerzania wiedzy. Ale najbardziej zadziwiającym wynalazkiem są i tak chyba klucze maturalne, zwłaszcza z języka polskiego. Takich kluczy, to sam Gerwazy by się nie powstydził, takie ciężkie i „solidnie” wykonane (ta ich masywność jest idealnym narzędziem do zabijania inwencji twórczej i myślenia wykraczającego poza banały i utarte schematy). 

No cóż, jak to mówią, nie miała baba kłopotu, kupiła sobie prosię. Prosię leży i kwiczy i zagłusza głosy sumienia naszych dobrodziejów, którzy nam pozostawili i to prosię i jego ulubione środowisko życia – błotko.  

Podobne wypracowania