Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Krzysztof Kamil Baczyński „Elegia o... (chłopcu polskim)” - interpretacja, analiza i opracowanie elegii

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pt. „Elegia o... (chłopcu polskim)” powstał w marcu 1944 roku, na krótko przed tragiczną śmiercią poety w czasie powstania warszawskiego.

Utwór został wystylizowany na lament matki nad ciałem ukochanego syna, niosąc przez to znamiona wyrazu przeczucia tragicznego losu, jakie Baczyński nosił w sobie od początku działań zbrojnych II wojny światowej na terenie Polski. Rolę podmiotu mówiącego w jednym z ostatnich utworów poeta oddał więc w ręce osoby, która jako jedna z nielicznych pozostanie przy życiu po przetoczeniu się wojennej hekatomby i użali się nad ciałem młodego żołnierza. „Elegię” możemy dzięki temu uznać za utwór utrzymany w stylistyce liryki roli.

Podmiot liryczny zwraca się bezpośrednio do syna, który – jak okaże się w finale – poległ na polu walki. Matczyną czułość obrazują zdrobnienia, za pośrednictwem jakich podmiot liryczny zwraca się do adresata swojego lamentu: nazywa go „syneczkiem” i „synkiem”, co sygnalizuje, iż nawet po tak tragicznych przeżyciach, jakie niewątpliwie spotkały chłopca, dla swej rodzicielki pozostał na zawsze ukochanym dzieckiem i taki obraz pragnie zachować w swej pamięci.

Wypowiedź „ja” mówiącego jest jednocześnie oskarżeniem wobec nieokreślonych „ich”, którzy przyczynili się do zagłady „syneczka”:
„Oddzielili cię, syneczku, od snów, co jak motyl drżą,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rudą krwią,
malowali krajobrazy w żółte ściegi pożóg,
wyszywali wisielcami drzew płynące morze”.

Sytuacje tradycyjnie kojarzone z dzieciństwem – widok haftów wyszywanych ręką matki, malowanie obrazków, bieganie za motylem – zostały tu zastąpione przez tragiczne, turpistyczne obrazy wojny. Wśród nich „syneczek” musiał dorastać, nie doświadczając słodyczy prawdziwego dzieciństwa z jego spokojem i beztroską, choć jego matka – jak każda inna matka na świecie – pragnęła dla niego tylko tego, co najsłodsze i najpiękniejsze. Wojna odebrała jej jednak możliwość, by ukochanemu dziecku dać to, co było dla niego właściwe.

Dalszy etap jego dorastania również nie przebiegał tak, jak powinien – szkolną edukację zastąpiła wiedza zdobyta „w terenie”, okupiona „żelaznymi łzami”, symbolizującymi naboje karabinów, jakimi chłopiec musiał torować sobie drogę na ziemi, poznanej przez to od najgorszej, najbardziej mrocznej strony:
„przemierzyłeś po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg”.
Nim poznał to, co piękne i dobre, było mu dane zobaczyć przede wszystkim najmroczniejszą stronę ludzkości – jej bezmyślne okrucieństwo, brak litości, tchórzostwo. Zdawałoby się, iż młody człowiek poddany takiej „edukacji” powinien nosić w sobie owo zło jako naturalny element osobowości, matka głosi jednak, że stało się inaczej:
„I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
i poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło”.

Widziane okropieństwa nie uśpiły moralności „syneczka”, którego instynkt – zamiast na przetrwanie – pozostał nakierowany na wykrywanie zła i próbę podjęcia z nim walki. Adresat lamentu pozostał do samego końca na wskroś moralnym człowiekiem: „Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką”.

Jego wiara w Boga pozostała niezachwiana pomimo wszystko, nawet wobec rażącej niesprawiedliwości, która pozbawiła go dzieciństwa i przywilejów wieku młodzieńczego. W ostatnim momencie „syneczek” zdaje się nawet dziękować za swój tragiczny los, szanując naznaczony mu krzyż.

W finale wiersza pojawia się wątpliwość co do bezpośredniej przyczyny śmierci chłopca: „Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?”. Matka, znając jak nikt inny własnego syna, wie, iż pozostał czysty i wrażliwy; rozumie, że świat, w jakim przyszło mu dorastać, nie został skrojony na jego miarę, okazał się zbyt zły, okrutny i brzydki na to, by wyczulona na piękno osoba była w stanie go znieść. Z pewnością „syneczka” zabiła wojna, trudno jednak stwierdzić, czy dokonała tego za pośrednictwem kuli karabinu, czy bólu spowodowanego zbyt tragiczną wiedzą na temat ludzkości.

Podobne wypracowania