Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Witkacy „Do przyjaciół gówniarzy” - interpretacja utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

W poemacie „Do przyjaciół gówniarzy” autor krytykuje w dosadny sposób dwulicowość i fałszywość otaczających go ludzi:

„I tak nie znoszę w ogóle obłudnych gówniarzy,
Ale gdy mymi przyjaciółmi jeszcze śmieli być
I potem się zdemaskowali
- Tym gorzej, jeśli się w gówniarstwie swym tak długo dekowali -
To taki mnie porywa wstyd, że mi jest z tym wprost nie do twarzy! (...)”.

Poeta zastanawia się, czy wszyscy otaczający go przyjaciele są gówniarzami i stwierdza, że nie. Znajduje się poród nich kilku zacnych ludzi, z którymi pojechałby „nawet do Kielc”. Konstytuuje się w tym miejscu znaczenie owego miasta jako przestrzeni, gdzie najtrudniej być prawdziwym przyjacielem; trudniej nawet niż w Afryce. Skąd ów wniosek? Afryka jest dokładnie taka, jak sobie ją wyobrażamy. Żadna egzotyka więc nie dziwi czy też raczej – wprost przeciwnie – wszystko w Afryce zaskakuje właśnie tak, jak się tego człowiek spodziewa. Kielce natomiast funkcjonują w wierszu Witkacego jako symbol miejsca obrzydliwie swojskiego, rozpoznanego, ciasnego w rozumieniu dosłownym i przenośnym, niepozbawionego brzydoty, także moralnej. Miasto tworzy tło dla przyjaciół, dając im jednocześnie możliwość (zachęcając) do ujawnienia swojej prawdziwej natury, jeśliby ich działanie naznaczone było obłudą.

Witkacy wylicza wiele bolączek właściwych zastanej rzeczywistości. Według niego, świat pozbawiony jest prawdziwych i szczerych, wzniosłych uczuć, które zostały zastąpione marnymi substytutami: „Gdy metafizyk głąb wypiera dowolna wprost namiastka, / A miłość dają tylko, ach, nieszczęsne prostetuty/ (Bo krzywych zbrakło już)”.

Właśnie wspomniane już Kielce traktuje autor jako przestrzeń naznaczoną brudem i zgnilizną moralną: „Tak sobie wyobrażam Kielce, symbol, jako szczyt ohydy,/ Jako jakiś Paramount najgorszej małomiasteczkowej brzydy”.

W sposób przewrotny i ironiczny poeta opisu fałszywości natury ludzkiej, podając liczne przykłady istot prawdomównych: koty, psy, krowy, pluskwy, automaty. Według Witkacego, miauczenie kotów i szczekanie psów nie zawiera w sobie niczego kłamliwego, a więc posiada o wiele większą wartość od jakichkolwiek słów, zwykle naznaczonych obłudą. Bytem idealnym wydaj się w tym kontekście poecie maszyna, która nie tylko nie zna kłamstwa (to automat pozbawiony intencji przyrodzonych człowiekowi), ale również czynności fizjologicznych, których produkty – jak sugeruje Witkacy – znajdują się niezwykle blisko ludzkich bezwartościowych słów, obietnic i chęci.

Poeta kończy poemat zacytowaną na początku konkluzją, iż nienawidzi obłudników, jednak gorzej jeszcze, gdy „przyjaciel” okazuje się jednym z nich. Zastosowane liczne wulgaryzmy (np. „srać”, „dupa”) nadają wierszowi charakter ekspresyjny, służą podkreśleniu mnogości negatywnych uczuć, jakimi darzy poeta opisywanych „przyjaciół gówniarzy”.

Podobne wypracowania