Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Leopold Staff „Przedśpiew” - interpretacja i analiza utworu

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

„Przedśpiew” jest wierszem Leopolda Staffa pochodzącym z tomu „Gałąź kwitnąca”, wydanego w 1908 roku. Utwór ten stanowił pewnego rodzaju manifest poetycki twórcy, który zapowiedział porzucenie młodopolskiego dekadentyzmu i katastrofizmu z ich przeświadczeniem o kryzysie kultury na rzecz najbardziej kojarzonych z jego nazwiskiem prądów, jakimi stały się franciszkanizm i klasycyzm.

„Przedśpiew” jest również przykładem nowych rozwiązań formalnych, nie został bowiem ujęty w bardzo często używaną w poprzednich zbiorach formę sonetową, ale w ciągły, regularny wiersz stychiczny, który zachował jednak z kształtu poprzedzających go utworów zamknięcie wersów w ramach tradycyjnego 13-zgłoskowca o dokładnych, sąsiadujących rymach żeńskich.

Mamy tutaj do czynienia z liryką bezpośrednią, konstytuowaną przez postać pierwszoosobowego podmiotu lirycznego opowiadającego o swoim życiu. Zostało ono podzielone na dwa etapy, które możemy bez trudu wydzielić dzięki formie użytych dla ich opisu czasowników: w pierwszej i ostatniej części wiersza czynności występują w formach czasu teraźniejszego („znam,”, „wiem”, „uczę”, „pochwalam”), odpowiadając obecnemu stanowi podmiotu, który tworzy klamrę dla zestawienia ambiwalentnych wydarzeń przynależnych do przeszłości. Jednocześnie narrator wiersza dokonuje autoprezentacji, określając samego siebie jako: „Czciciel[a] gwiazd i mądrości, miłośnik[a] ogrodów, / Wyznawc[ę] snów i piękna i uczestnik[a] godów, / Na które swych wybrańców sprasza sztuka boska”.

Dalej zarysowuje tematykę swojej opowieści, jaką będzie trudna, nie wolna od bólu i złych doświadczeń przeszłość, zapowiadając jednak w bezpośrednim zwrocie do czytelników: „A jednak śpiewać będę wam pochwałę życia”. Owo wypowiedzenie stanowi jednocześnie jedyny w całym wierszu zwrot sformułowany w czasie przyszłym. Dysproporcja pomiędzy trybami czasowników poniekąd sugeruje nam sytuację podmiotu lirycznego, który bardzo dużo już przeżył, a teraz cieszy się trwaniem chwili obecnej, zdając sobie sprawę z faktu, iż czeka go niedługa przyszłość.

W dalszych wersach podmiot mówiący relacjonuje czasy, kiedy przemierzał zarówno „dni chmurne”, jak i „dni w słońca krasach”, „pola żniwne” i „mogilne kopce”, niosąc na głowie dzban symbolizujący zbierane po drodze doświadczenia, który „wino ukrywa i łzy w swojej cieśni”. Za pomocą odpowiednio dobranych kontrastów zostają tutaj przedstawione dwie strony ludzkiej egzystencji – pozytywna i negatywna – które w naturalny sposób przeplatają się ze sobą i następują jedna po drugiej.

Konstrukcyjną granicę pomiędzy przeszłością a teraźniejszością wyznacza kluczowy dla całego utworu wers: „Żyłem i z rzeczy ludzkich nic nie jest mi obce”, odnoszący się do maksymy rzymskiego komediopisarza, Terencujsza, która legła u podstaw doktryny humanizmu. Odnajdujemy więc bezpośrednie, bardzo wyraźne odwołanie do prądu, który stawia człowieka za początek i koniec wszechrzeczy jako istotę najbardziej godną szacunku i podziwu ze wszystkich tworów Boga. Zgodnie z tą postawą podmiot liryczny „Przedśpiewu” gloryfikuje więc ludzką egzystencję we wszystkich jej przejawach, ze stoickim umiarem kontemplując jej piękno i w ciszy znosząc jej okropieństwa.

W ostatniej części tekstu pojawia się on w charakterze tchnącego pogodną mądrością starca, który dzięki swoim rozległym doświadczeniom zrozumiał już istotę życia i pragnie przekazać tę tajemnicę dalej: „I uczę miłowania, radości w uśmiechu, / W łzach widzieć słodycz smutną, dobroć chorą w grzechu, / I pochwalam tajń życia w pieśni i w milczeniu, / Pogodny mądrym smutkiem i wprawny w cierpieniu.”

Za pomocą oksymoronicznych zestawień raz jeszcze zaznacza ambiwalentny charakter życia, którego zrozumienie i zaakceptowanie jest jedyną drogą do stoickiego, pełnego umiaru szczęścia.

Podobne wypracowania