Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Władysław Reymont „Chłopi” - Znaczenie śmierci w „Chłopach” - opracowanie

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Śmierć wpisana jest w porządek świata. Umiera przyroda, gaśnie w oczach człowiek. Ta pierwsza ginie, by na nowo odrodzić się do życia, gdy nadejdzie wiosna. Nikt nie uniknie śmierci, a każdy ku niej zmierza. Doskonale tę prawdę zobrazował Władysław Reymont w ,,Chłopach”. Cykliczność, która jest nieustannie podkreślana na kartach powieści, może być zachowana tylko dzięki zmianom, które dotykają każdą sferę egzystencji.

Świadomość nieuchronnej śmierci nie przeraża jednak mieszkańców Lipiec - jest ona naturalną koleją rzeczy, a wiedza o tym daje szansę na jak najpełniejsze i najlepsze przygotowanie się na jej nadejście. Pisarz w trzech niezwykle sugestywnych obrazach odsłania przed nami wielką tajemnicę odejścia. Każdy z nich jest inny, każdy na swój sposób jedyny i niepowtarzalny. Śmierć Kuby Sochy zamyka pierwszy tom dzieła. Chyba żaden gospodarz lipiecki nie chciałby tak strasznego zgonu, jaki przypadł w udziale biednemu parobkowi.

Opis jego ostatnich chwil życia należy do najbardziej przejmujących i najdramatyczniejszych w powieści. Opuszczony przez wszystkich, w zgiełku śpiewów i radości biesiadujących weselników spędził długie godziny w stajni, nikt nie przyszedł, by mu pomóc, najwierniejszy zaś okazał się pies Borynów, który przez całą noc czuwał nad umierającym. Słowa Ambrożego, który przyszedł, gdy notabene było już za późno na wszelką pomoc, stają się jedyną deską ratunku dla Kuby. Nie potrafi dłużej wytrzymać okrutnego bólu, dlatego też odcina sobie postrzeloną nogę w nadziei, że ból ustanie. I ustał, a wraz z nim serce Borynowego parobka. Niedaleko stajni hucznie bawili się lipieccy gospodarze ,,a Kuba w ten sam czas składał duszę swoją pod święte Panajezusowe nóżki”.

Bardzo wymownie przedstawił Reymont również śmierć krewnej Kłębów - żebraczki Agaty. Ona w przeciwieństwie do Sochy była doskonale przygotowana na odejście. Można powiedzieć, że jej całe życie było wielkim oczekiwaniem na ten moment. Największym marzeniem staruszki był gospodarski pogrzeb. Trudne życie, bieda, nierzadko głód niewątpliwie miały wpływ na trochę pewnie w naszych oczach dziecinne pragnienie Agaty. Ale ona ten jeden jedyny raz chciała zaznać odrobiny wielkości, poczuć się jak prawdziwa gospodyni choć… na łożu śmierci. Każdy wyżebrany i wypracowany grosz odkładała na pierzynę i odświętne ubranie. Jej marzenie spełniło się: odeszła ze świata ,,kieby najpierwsza we wsi”. Ważniejsze jest jednak to, że była gotowa na śmierć, już dzień wcześniej ją przeczuwała, zdążyła pojednać się z Bogiem i z ludźmi i odejść jak przystało na dobrego człowieka.

W „Chłopach” mamy jeszcze jeden bardzo wzruszający i niezwykle istotny opis agonii. Jest ona dowodem na to, że śmierć nie wybiera, prędzej czy później dosięgnie każdego z nas. Nawet największy majątek, szacunek ludzi, duma i status społeczny nie pomogły Borynie w tej ostatecznej chwili. Jego śmierć ma wymiar symboliczny. Maciek doznał wielkiej łaski, mógł dokonać żywota tam, gdzie czuł się najlepiej - na polu, wśród zboża i traw.

Umarł na ziemi, której poświęcił życie, którą kochał ponad wszystko, a ta nie wzgardziła nim w jego ostatniej wędrówce. To był ostatni i najważniejszy siew wielkiego gospodarza. Śmierć odgrywa istotną rolę w powieści Reymonta. Pozwala lepiej zrozumieć sens ludzkiej egzystencji, zapobiega zbytniemu przywiązywaniu się do rzeczy materialnych, daje nadzieję, że nawet największe cierpienia kiedyś się skończą, jest także w wypadku przyrody szansą na odrodzenie się.

Podobne wypracowania