Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
unikalne i sprawdzone wypracowania

Ignacy Krasicki „Monachomachia” - „Monachomachia” jako poemat heroikomiczny. Charakterystyka gatunku

JUŻ 9902 WYPRACOWANIA W BAZIE!

Poemat heroikomiczny to połączenie dwóch gatunków: poematu heroicznego, opiewającego chwalebne czyny i bohaterstwo z komizmem, ironią, opowieścią łotrzykowską, dające w efekcie nową i świeżą jakość. To trochę tak, jakby Iliadę przedstawić jako walkę szczurów z myszami, a Odyseję jako podróż bociana, wracającego z zimowiska do rodzinnego gniazda w Polsce. To oczywiście przesada, ale mniej więcej oddaje sedno sprawy.

W literaturze europejskiej poemat heroikomiczny miał bogatą tradycję, utwory takie pojawiały się już od czasów homeryckich. W Polsce prekursorem tego rodzaju twórczości był właśnie biskup Ignacy Krasicki. „Monachomachia” ukazała się w 1778 roku i była przełomem, szokiem. Już sam temat - mnisi dwóch klasztorów, walczący ze sobą w karczemny i urągający powadze zakonników sposób wywołał spore kontrowersje. A to nie wszystko. Poemat heroikomiczny przejął od eposu podniosły i napuszony styl, co jest tym bardziej zabawne, skoro dotyczy zwierząt, czy jak w „Monachomachii” mnichów, niekojarzonych przecież z cnotami bohaterstwa, odwagi czy mężności.
„Wojnę domową śpiewam więc i głoszę, Wojnę okrutną, bez broni, bez miecza,
Rycerzów bosych i nagich po trosze, Same ich tylko męstwo ubezpiecza:
Wojnę mnichowską... Nie śmiejcie się, proszę, Godna litości ułomność człowiecza.
Śmiejcie się wreszcie, mimo wasze śmiechy Przecież ja powiem, co robiły mnichy.”

To fragment początku utworu, obowiązkowo w poemacie heroikomicznym opowiadającym o temacie utworu. Powyższe wersy obrazują heroiczność a jednocześnie błahość tematu. Opowiem wam o wojnie, okrutnej - zapowiada autor, zaraz dodając, że będzie to starcie mnichów. Zabawny jest także początek utworu - Krasicki umieszcza jego akcję w miasteczku, gdzie były trzy karczmy, zamczysko, trochę domków oraz... dziewięć klasztorów. Mnisi żyją spokojnie i błogo, nic nie zakłóca ich dobrobytu, do czasu. Podobnie jak w starożytnych eposach, gdzie bogowie interweniowali wtrącając się w sprawy śmiertelników, w „Monachomachii” jędza niezgody, widząc szczęśliwe życie mnichów, postanawia zesłać im zamęt. Siarczyste iskry pobudziły zakonników, pogrążonych, we śnie. Zerwał się ojciec przeor i po raz pierwszy w życiu jutrzenkę zobaczył. To złośliwe stwierdzenie pokazuje, że zakonnicy i ich przełożony lubili spać do późna, nie odprawiając jutrzni, tradycyjnego klasztornego nabożeństwa.

Postać ojca doktora charakteryzowana jest przez jego wygląd i zachowanie. Mnich jest potężnym i tęgim człowiekiem (kiedy usiadł, jękły pod nim dubeltowe - a więc podwójne - ławy). Przemawia do mnichów, troskliwie pytając skąd się wziął zamęt - czy aby z piwnicy nie zginęły trunki i dzbany. To kolejna cecha poematu heroicznego - styl podniosły miesza się z błahą i śmieszną treścią a bohater, wydający się czcigodnym świętym mężem, zakonnikiem, jest zaniepokojony możliwością utraty napitków. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło. Ale jeden z mnichów przewiduje, że niepokój to knowania konkurencyjnego zakonu karmelitów i chce wyzwać ich na uczoną dysputę. Mamy więc określony sposób walki - nie pojedynek na miecze, jak w eposie, ale rywalizacja na umysły.
Dominikanie składają wizytę karmelitom, by wyzwać ich na dysputę. Wszystko odbywa się zgodnie z ceremoniałem niemal rycerskim. Heroizm przeplata się z komizmem - karmelici wyzwanie przyjmują, ale na wszelki wypadek chcą odświeżyć swoją wiedzę, a najlepiej upić rywali  i w ten sposób wygrać, problem w tym, iż obawiają się, że dominikanie mają tęższe głowy. Nie ma rady, trzeba udać się do klasztornej biblioteki po księgi, tylko nikt nie pamięta gdzie ona jest, bo nie odwiedzano jej od lat. Ostatecznie mnisi odnajdują księgi i zasiadają do nauki.

W dniu dysputy schodzą się w klasztorze, ale spór szybko zamienia się w bezładną bijatykę. Kończy ją dopiero wniesienie ogromnego pucharu z winem. Spragnieni trunki walczący kończą walkę i zapanowuje zgoda. Opisy bijatyki, toczonej przez poszczególnych mnichów, brzmią jak opisy walk starożytnych bohaterów, tyle tylko, że zakonnicy używają sandałów i pasów a nie mieczy i tarcz.

Podobne wypracowania